<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
	<channel>
		<title>Wizaz.pl - Intymnie</title>
		<link>https://rozmowy.wizaz.pl/</link>
		<description>Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.</description>
		<language>pl</language>
		<lastBuildDate>Fri, 31 Jul 2026 02:34:49 GMT</lastBuildDate>
		<generator>vBulletin</generator>
		<ttl>60</ttl>
		<image>
			<url>https://rozmowy.wizaz.pl/images/misc/rss.png</url>
			<title>Wizaz.pl - Intymnie</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/</link>
		</image>
		<item>
			<title>Zdrada żony</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886482-zdrada-żony</link>
			<pubDate>Sun, 12 Jul 2026 12:13:55 GMT</pubDate>
			<description>Witam. Mam poważny problem, nie wiem od czego zacząć… Otóż namawiałem żonę na seks w trójkącie albo pójścia do Swingers klubu, na początku nie chciała, ale w pewnym momencie, po moich namowach zgodziła się. Nawet znaleźliśmy już...</description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam. Mam poważny problem, nie wiem od czego zacząć… Otóż namawiałem żonę na seks w trójkącie albo pójścia do Swingers klubu, na początku nie chciała, ale w pewnym momencie, po moich namowach zgodziła się. Nawet znaleźliśmy już mężczyznę. Ale wracając do tematu, żona tydzień temu w piątek była na imprezie firmowej, wróciła z niej coś koło 23, trochę wypita. <br />
Zauważyłem że ma potargane trochę rajstopy, pytam się co się stało, odpowiedziała że musiała gdzieś zahaczyć. Gdy poszła pod prysznic, postanowiłem sprawdzić te rajstopy, były ewidentnie rozdarte w kroczu i delikatnie wilgotne..<br />
Gdy wyszła spod prysznica, zapytałem jej co to ma być, usiadła na łóżku i milczała przez parę minut, w końcu powiedziała ciężki głosem że mnie zdradziła z kolegą który ją odwoził po imprezie, zaczęła tłumaczyć że to przez alkohol… Trochę mnie zamurowało, z jednej strony byłem na nią zły, a z drugiej strony trochę podniecony. Nie wiem co o tym myśleć, ogólnie jej wybaczyłem …]]></content:encoded>
			<category domain="https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie">Intymnie</category>
			<dc:creator>Kriss12</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886482-zdrada-żony</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Pytanie do kobiet, utrata wytrysku po operacji prostaty</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886288-pytanie-do-kobiet-utrata-wytrysku-po-operacji-prostaty</link>
			<pubDate>Fri, 10 Jul 2026 10:08:57 GMT</pubDate>
			<description>Jestem 40 - kilku latkiem, miałem operację na prostacie w wyniku czego do końca życia utraciłem zdolność do wytrysku podczas seksu. Pytanie do was dziewczyny czy moglybyscie być z facetem który już nie potrafi się spuścić</description>
			<content:encoded>Jestem 40 - kilku latkiem, miałem operację na prostacie w wyniku czego do końca życia utraciłem zdolność do wytrysku podczas seksu. Pytanie do was dziewczyny czy moglybyscie być z facetem który już nie potrafi się spuścić </content:encoded>
			<category domain="https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie">Intymnie</category>
			<dc:creator>Zagubiony</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886288-pytanie-do-kobiet-utrata-wytrysku-po-operacji-prostaty</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Własna rodzina i 4 letni romans  z żonatym mężczyzną. Odeszłam-składam się od nowa.</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886076-własna-rodzina-i-4-letni-romans-z-żonatym-mężczyzną-odeszłam-składam-się-od-nowa</link>
			<pubDate>Tue, 07 Jul 2026 08:48:22 GMT</pubDate>
			<description>Chce opisać tutaj moją historię przede wszystkim po to, żeby odszukać kobiety, które uwikłały się w podobną relację . Chcę spojrzeć na to z dystansu, ale też wierzę, że być może pomoże to mnie pozbierać się na nowo oraz...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<br />
Chce opisać tutaj moją historię przede wszystkim po to, żeby odszukać kobiety, które uwikłały się w podobną relację . Chcę spojrzeć na to z dystansu, ale też wierzę, że być może pomoże to mnie pozbierać się na nowo oraz kobietom, które znalazły się w podobnej sytuacji.<br />
<br />
Mam 39 lat. Od 17 lat jestem mężatką. Cztery lata temu weszłam w relację z żonatym mężczyzną. Jeszcze kilka lat wcześniej powiedziałabym, że nigdy w życiu nie mogłabym zostać kochanką. Zawsze uważałam, że mam silny kręgosłup moralny i nie wyobrażałam sobie, że mogę być częścią takiej historii.<br />
<br />
Dziś wiem, że życie potrafi postawić człowieka w bardzo trudnym miejscu. W moim przypadku złożyło się na to wiele rzeczy: naturalne zmiany w długoletnim małżeństwie, ciężka choroba i śmierć mojego taty, z którym byłam bardzo związana, poczucie samotności oraz depresja związana z pracą i życiem zawodowym. Jako jedynaczka bardzo przeżyłam stratę ojca. Z perspektywy czasu widzę, że zaczęło mi brakować poczucia, że dla kogoś jestem najważniejsza.<br />
<br />
Właśnie wtedy poznałam na Instagramie mężczyznę. Na początku były to zupełnie luźne, koleżeńskie rozmowy. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy o codzienności. Z czasem zaczęłam czekać na jego wiadomości. Codziennie pytał, jak minął mi dzień, mówił, że jestem piękna, zaradna, pracowita, że nigdy nie poznał kobiety takiej jak ja. Prowadzę własny biznes, na wszystko zapracowałam sama od osiemnastego roku życia i te słowa zaczęły trafiać dokładnie tam, gdzie najbardziej brakowało mi wtedy poczucia bycia zauważoną.<br />
<br />
Na początku wielokrotnie mówiłam mu, że to nie ma sensu. Powtarzałam, że ma rodzinę, dzieci i że pewnie pisze z wieloma kobietami. Mówiłam: „Wróć do swojej rodziny. Ja nie chcę w tym uczestniczyć”. Byłam przekonana, że nigdy nie przekroczę tej granicy.<br />
<br />
Po około pół roku pisania los sprawił, że spotkaliśmy się przypadkiem w Polsce. Ja byłam na imprezie w Krakowie, on przyleciał na weekend z ojcem. Napisał tylko: „Przyjdę. Spotkajmy się chociaż na trzy minuty”. Długo się wahałam. Nie odpisałam od razu. Ale w końcu pomyślałam: „To tylko chwila. Co może się stać?”. Dziś wiem, że właśnie wtedy wszystko się zaczęło.<br />
<br />
Mężczyzna, którego poznałam, dawał mi dokładnie to, czego wtedy najbardziej potrzebowałam. A przynajmniej tak mi się wydawało. Czułam się zauważona, ważna, wyjątkowa. Miałam wrażenie, że ktoś naprawdę mnie docenia i rozumie. Bardzo szybko zaczęłam wierzyć, że to, co nas połączyło, jest czymś wyjątkowym.<br />
<br />
Dlatego chcę powiedzieć coś każdej kobiecie, która dziś jest w podobnej sytuacji. Jeśli jesteś kochanką i słyszysz, że to właśnie z Tobą mężczyzna odnalazł prawdziwą miłość, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie czuł i że kiedyś będziecie razem – zatrzymaj się na chwilę. Nie mówię, że każda historia jest identyczna, ale wiele z nich przebiega według bardzo podobnego schematu. Ja też wierzyłam, że nasza będzie wyjątkiem. Dziś wiem, że bardzo się myliłam.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
To wszystko trwało cztery lata.<br />
<br />
Spotykaliśmy się kilka razy w roku i każdy taki wyjazd był dla mnie czymś wyjątkowym. Nigdy wcześniej nie czułam się tak jako kobieta. On powtarzał, że nigdy nie czuł się tak jako mężczyzna. Trudno było mi w to uwierzyć, ale jednocześnie bardzo chciałam wierzyć, że to prawda.<br />
<br />
Otaczał mnie ogromną uwagą. Codziennie dzwonił, pisał, interesował się każdym szczegółem mojego dnia. Rozmawialiśmy godzinami. Wydawało mi się, że jest naprawdę dobrym człowiekiem. Często powtarzaliśmy sobie, że to niesamowite, iż mimo ponad tysiąca kilometrów odległości los nas połączył i pozwala nam budować tak wyjątkową relację.<br />
<br />
Przylatywał do Polski pod pretekstem wyjazdów z kolegami. Ja również wymyślałam powody swoich wyjazdów. Spotykaliśmy się na weekendy i wtedy świat na chwilę przestawał istnieć.<br />
<br />
Najbardziej boli mnie dziś to, że przez cały ten czas okłamywałam mojego męża. Człowieka, który nigdy mnie nie zostawił i zawsze przy mnie był. Okłamywałam też moje dzieci – cudowne, mądre osoby, które razem z mężem wychowaliśmy najlepiej, jak potrafiliśmy.<br />
<br />
W tamtym czasie widziałam jednak przede wszystkim siebie i swoje emocje. Naprawdę uwierzyłam, że mogę kiedyś zamknąć za sobą jedne drzwi i otworzyć nowe życie z tym mężczyzną. Mówił, że mnie kocha. Mówił, że kiedyś widzi mnie u siebie w Holandii. Że kiedyś będziemy razem.<br />
<br />
Problemy zaczęły się wtedy, gdy przestałam żyć tą relacją jak pięknym snem, a zaczęłam zadawać pytania o rzeczywistość.<br />
<br />
Powiedziałam, że nie chcę całe życie funkcjonować w dwóch równoległych związkach. Chciałam wiedzieć, czy możemy sobie cokolwiek obiecać. Czy istnieje jakaś wspólna przyszłość.<br />
<br />
Usłyszałam, że nie. Że życie pisze różne scenariusze. Że nie chce niczego obiecywać, bo może nie będzie w stanie tego spełnić. Że taki po prostu jest.<br />
<br />
Wtedy po raz pierwszy zapaliła mi się czerwona lampka.<br />
<br />
Próbowałam jednak tłumaczyć go przed samą sobą. Myślałam: przecież ja też nie potrafiłabym dziś odejść od męża. Może wymagam od niego czegoś niemożliwego.<br />
<br />
Od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać.<br />
<br />
Ostatnie półtora do dwóch lat tej relacji było dla mnie ciągłym dostosowywaniem się do niego. Czekaniem na jego decyzje. Na jego ruch. Na jego słowa.<br />
<br />
Paradoks polega na tym, że on nadal poświęcał mi bardzo dużo uwagi. Nadal dzwonił, pisał, zabiegał o kontakt. Czasami miałam nawet wrażenie, że to on bardziej walczy o tę relację niż ja.<br />
<br />
A mimo to przestałam być sobą.<br />
<br />
Zaczęłam go sprawdzać. Testować. Zadawać coraz trudniejsze pytania. Pytać, czy kocha swoją żonę. Szukałam odpowiedzi, które dałyby mi poczucie bezpieczeństwa, ale każda odpowiedź zamiast spokoju przynosiła jeszcze większy chaos.<br />
<br />
Przed kolejnymi wakacjami powiedział, że wszystko będzie jak dawniej. Że to mnie kocha. Że to ze mną chce być.<br />
<br />
Tylko że uświadomiłam sobie wtedy jedną rzecz.<br />
<br />
Przez cztery lata nie zmieniło się nic.<br />
<br />
Było bardzo dużo pięknych słów, bardzo dużo emocji i bardzo dużo miłości. Ale nie było żadnego kroku, który przybliżałby nas do wspólnego życia.<br />
<br />
Wtedy postanowiłam odejść.<br />
<br />
Nie będę opowiadać szczegółów naszego rozstania. Powiem tylko, że bardzo źle to przyjął i uznał, że jest to wyłącznie moja decyzja.<br />
<br />
Dzisiaj próbuję pozbierać siebie.<br />
<br />
Nie odczuwam już takiego fizycznego bólu jak wtedy, kiedy tkwiłam w tej relacji. Ale każdego dnia zadaję sobie pytanie, czy nie zrezygnowałam z najpiękniejszej rzeczy, jaka mogła mnie spotkać.<br />
<br />
Czy nie skrzywdziłam dobrego człowieka.<br />
<br />
Czy nie powinnam była jeszcze walczyć.<br />
<br />
Jednocześnie wiem, że przez ostatnie lata przestałam być sobą. Żyłam w ciągłym napięciu i coraz bardziej gubiłam własną wartość.<br />
<br />
Jestem przed rozpoczęciem psychoterapii. Wiem, że czeka mnie dużo pracy nad sobą. Tym razem chcę zainwestować przede wszystkim w siebie i zrozumieć, dlaczego znalazłam się w takiej relacji i dlaczego tak długo w niej zostałam.<br />
<br />
Jeżeli czyta to kobieta, która jest dziś w podobnym miejscu, chcę powiedzieć Ci jedno.<br />
<br />
Nie jesteś sama.<br />
<br />
Nie jesteś jedyną osobą, która pogubiła się w emocjach.<br />
<br />
Nie jesteś szalona tylko dlatego, że jednocześnie kochasz, cierpisz i nie wiesz, czy podjęłaś dobrą decyzję.<br />
<br />
Takie historie naprawdę się zdarzają.<br />
<br />
Ja dopiero uczę się z niej wychodzić. Poświecić swoje życie tylko i wyłącznie mężowi i rodzinie i kochać przede wszystkim siebie. ]]></content:encoded>
			<category domain="https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie">Intymnie</category>
			<dc:creator>natttkaa0311</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98886076-własna-rodzina-i-4-letni-romans-z-żonatym-mężczyzną-odeszłam-składam-się-od-nowa</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Pomoc związkowa</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98885716-pomoc-związkowa</link>
			<pubDate>Wed, 01 Jul 2026 11:40:01 GMT</pubDate>
			<description>Prosze o usunięcie posta</description>
			<content:encoded><![CDATA[<b>Prosze o usunięcie posta</b>]]></content:encoded>
			<category domain="https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie">Intymnie</category>
			<dc:creator>Babryg</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98885716-pomoc-związkowa</guid>
		</item>
		<item>
			<title>love story</title>
			<link>https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98885704-love-story</link>
			<pubDate>Wed, 01 Jul 2026 09:03:09 GMT</pubDate>
			<description>Dziękuję za smsy i maile... co prawda obudziłeś mnie ale wcale nie byłam zła. Wręcz przeciwnie - ucieszyłam się bardzo. Nawet nie masz pojęcia jak smutno mi w pracy gdy nie ma Ciebie. 
 
W sobotę zaskoczyłeś mnie niesamowicie - smsy...</description>
			<content:encoded><![CDATA[Dziękuję za smsy i maile... co prawda obudziłeś mnie ale wcale nie byłam zła. Wręcz przeciwnie - ucieszyłam się bardzo. Nawet nie masz pojęcia jak smutno mi w pracy gdy nie ma Ciebie.<br />
<br />
W sobotę zaskoczyłeś mnie niesamowicie - smsy odstresowały mnie i poprawiły mi humorek. A było co poprawiać. Czułam się okropnie.<br />
Od pewnego czasu próbuję sobie Ciebie wyobrazić... Bardzo lubię z Tobą rozmawiać, jesteś interesującym facetem... To, że zwróciłeś na mnie uwagę dopiero gdy zobaczyłeś moje zdjęcie tłumaczy fakt, że jesteś mężczyzną. Miło mi, że się Tobie podobam. To prawda, że faceci są wzrokowcami.<br />
<br />
Przyznam się szczerze, że czekałam na telefon od Ciebie. Nie zadzwoniłeś. Nie chcę wywoływać na Tobie presji i zmuszać Cię do tego. Po prostu chciałabym usłyszeć w końcu Twój głos... Mogę jednak poczekać <img src="https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/smile.png" border="0" alt="" title=":)" smilieid="1" class="inlineimg" /><br />
I wiesz co? POCZEKAM <img src="https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/smile.png" border="0" alt="" title=":)" smilieid="1" class="inlineimg" /> Byle niedługo (możesz zadzwonić dzisiaj) <img src="https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/smile.png" border="0" alt="" title=":)" smilieid="1" class="inlineimg" /><br />
<br />
************************* ************************* ************************* **<br />
<br />
Wieczór, godzina 22.31... Właśnie wróciłam z pubu - byłam z kumpelą na piwku. Wykąpałam się i wskoczyłam do łóżeczka. I wtedy... pomyślałam dlaczego by nie... Wykręciłam numer do Ciebie aby dać Tobie znak. Nie zdążyłam dobrze odłożyć telefonu gdy zadzwoniłeś. Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo w tym momencie przyspieszyło moje serduszko.<br />
Twoje &quot;cześć&quot;... i zaczęło się... Dla mnie bomba!!! Masz śliczny głos, taki cieplutki i milutki... Mogłabym Cię słuchać i słuchać. Gdy odłożyłam słuchawkę wiedziałam, że nie mogę tego tak zostawić... że zadzwonię... Położyłam się i myślałam o Tobie.<br />
SMS... w końcu - czekałam na niego... Po przeczytaniu stwierdziłam, że coś w tym musi być. Zastanawiam się nad tym przez cały czas. Pomyślałam - oddzwonię i ... sam wiesz... Mam nadzieję, że ucieszyłeś się z mego telefonu.<br />
<br />
************************* ************************* ************************* **<br />
<br />
Właśnie odłożyłam słuchawkę. Wiesz z kim rozmawiałam? Tak, tak ..... z Tobą. To była bardzo miła rozmowa. Jesteś fajniusi! Pewnie zadzwonię jeszcze do Ciebie... Nie wiem czy to będzie dziś, jutro czy za tydzień ale zadzwonię!<br />
Obiecuję <img src="https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/smile.png" border="0" alt="" title=":)" smilieid="1" class="inlineimg" /><br />
Przecież muszę powiedzieć Tobie coś bardzo ważnego. Nie wiem w jaki sposób zareagujesz na to, co powiem ale nie mogę dłużej spać spokojnie nie mówiąc Tobie o tym... (słucham &quot;ALWAYS&quot; BON JOVI)<br />
<br />
************************* ************************* ************************* **<br />
<br />
Muszę szczerze przyznać się, że na początku cieszyłam się z faktu iż jadę na szkolenie. Ale teraz, kiedy zaczęło się coś dziać... kurczę, nie chce mi się jechać! Tam nie będzie maili od Ciebie. Może w ogóle się nie usłyszymy i urwie się kontakt między nami aż na tydzień a w przypadku naszej znajomości to bardzo dużo... Zresztą sama nie wiem, co myśleć. Już kilka razy przeszło mi przez myśl, że się nabijasz, że żartujesz sobie ze mnie. Jak już mówiłam - nie znam Cię. Interesuje mnie jednak Twoja osoba (dawno nie spotkałam osoby, z którą rozmawiałoby mi się tak wciągająco). Mam nadzieję (taką malutką), że naprawdę jesteś wobec mnie szczery, bo tak jak mówiłeś po co miałbyś ściemniać...<br />
<br />
Naprawdę szkoda, że nie będę mogła pisać do Ciebie w przyszłym tygodniu. Wierzę jednak w to, że do mnie zadzwonisz...<br />
Teraz muszę się z Tobą pożegnać... smutno mi...<br />
Lubię do Ciebie pisać...<br />
<br />
************************* ************************* ************************* **<br />
<br />
Przyjemnie było usłyszeć Twój głosik dziś rano... Taki milusi. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo nie chciało mi się dziś wstać. Leżałam w łóżku i myślałam, że się nie podniosę... W końcu przemogłam się i wstałam. Podążyłam w kierunku łazienki targając ze sobą komórkę. Chwilę później usłyszałam Ciebie - Twój głos sprawił, że obudziłam się na dobre i co najważniejsze wywołał na mojej twarzy uśmiech <img src="https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/smile.png" border="0" alt="" title=":)" smilieid="1" class="inlineimg" /> Dzięki Tobie mam dzisiaj dobry humorek...<br />
Ale mnie wczoraj zarzuciłeś dzwonkami. Bardzo mnie cieszy fakt, iż pamiętasz o mnie... To miłe.<br />
<br />
Tak jak mówiłam Tobie wczoraj gdy będę miała okazję porozmawiam z moją kumpelą. Mam nadzieję, że to wypali. Fajowo by było. Choć z drugiej strony boję się tego spotkania. Znamy się tak krótko, niewiele o sobie wiemy... Nie chce abyś się zawiódł i żałował...<br />
<br />
************************* ************************* ************************* **<br />
<br />
Już pracuję... ale przecież nie mogę zacząć pracy nie pisząc wcześniej paru słów do Ciebie, tzn. wysyłając smsa, pisząc maila... Jak już Tobie mówiłam coraz częściej łapię się na tym, że myślę o Tobie. Zastanawiam się jak to będzie gdy się spotkamy... Wiemy o sobie już &quot;troszkę&quot;, rozmawiamy na tematy często &quot;osobiste&quot;. Przez te kilka tygodni stałeś się dla mnie ważną osobą. I to jest niezwykłe. Naprawdę. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nic takiego... hmm... ciekawe dlaczego akurat Ty...?<br />
Rozmawiałam w ircu z kilkoma osobami ale Ty od samego początku wydałeś mi się inny. Rzucałeś jakieś dziwne teksty, często mnie tym wkurzając, mówiłeś o sobie &quot;typ spod ciemnej gwiazdy&quot;... Rozmawiałeś z wieloma osobami z sieci. Właśnie! Ostatnio zastanawiałam się z iloma dziewczynami z irca się umówiłeś. Ciekawe, która jestem na tej Twojej &quot;liście&quot;???? Mniejsza o to...<br />
A teraz... kurczę, niedługo się spotkamy...]]></content:encoded>
			<category domain="https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie">Intymnie</category>
			<dc:creator>love_story_2026</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">https://rozmowy.wizaz.pl/kobieta/intymnie/98885704-love-story</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>
