. nie zależało mi bo i tak już miałam niezdane. A na trzeciej jeździe w końcu zdałam ale było ciężko poza tym że pod koniec jazdy nie zauważyłam karetki która za mną jechała to w miarę dobrze wszystko zrobiłam. Normalnie myślałam że wyparuje z tego auta okropnie się stresowałam a jeszcze ten incydent z karetką facet sie troche na mnie wydarł a jak dojechaliśmy na parking do WORD-a i egzaminator powiedział mi że zdałam to rozpłakałam sie jak dzieckoWpadki na egzaminie na prawko:)
-
Wpadki na egzaminie na prawko:)
Nie znalazłam takiego wątku więc jakby co to proszę o powiadomienie. A więc tak. Jakie były wasze największe wpadki na egzaminie na prawko. Ja na pierwszym egzaminie oblałam na wjeździe pod górkę bo byłam tak zestresowana że noga mi się ześlizgnęła z sprzęgła i zgasło mi auto. Za drugim razem jeszcze nie wsiadłam a już wiedziałam że facet mnie uleje bo miał zły humor. Nie udało mu się na placu manewrowym to ulał mnie na mieście. A jak wracaliśmy do WORD-a już po przesiadce to on jechał lewym pasem a ja mu zwróciłam uwagę że powinno się prawidłowo jechać prawym. To facet się wkurzył i do końca drogi do WORD-a mówił mi waćpanna
. nie zależało mi bo i tak już miałam niezdane. A na trzeciej jeździe w końcu zdałam ale było ciężko poza tym że pod koniec jazdy nie zauważyłam karetki która za mną jechała to w miarę dobrze wszystko zrobiłam. Normalnie myślałam że wyparuje z tego auta okropnie się stresowałam a jeszcze ten incydent z karetką facet sie troche na mnie wydarł a jak dojechaliśmy na parking do WORD-a i egzaminator powiedział mi że zdałam to rozpłakałam sie jak dziecko
. Jak sobie o tym teraz pomyślę to dałam niezłą plamę. Ale cóż było mineło a jakie są wasze doświadczenia???
Tagi: Brak -
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja jeszcze nie zdawalam
ale jak nie zdalas za pierwszym razem to ile razy Ci zgasl?
bo jesli tylko 1 to nie mial prawa Cie oblac
bo np przy parkowaniu moze zgasnac raz za 2 razem egz. przerwany, przy czyms tam zgasl jeden raz ok za 2 przerrwany, czyli w wykonywaniu kazdego manewru ma prawo raz zgasnac

-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
To ja zawróciłam na takim "rondku" z prawego pasa... ale dałam po garach wtedy
i za pierwszym egzaminem jeszcze nie wiedziałam o takim czymś, że na egzaminie jest startowanie pod górkę z ręcznego na placu manewrowym (ta.. "cudowny" instruktor na prawko ![:]](https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)
![:]](https://rozmowy.wizaz.pl/core///static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)


) Egzaminator mówi mi bym tam pojechała na tą górkę (i wskazał kierunek) a ja nie wiedziałam gdzie to w ogóle jest i przypadkiem wjechałam na plac manewrowy dla motorów 


Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Hejo, ja zdawałam już 2 razy - jutro trzecie podejście
. Za pierwszym razem oblałam na wzniesieniu
, byłam strasznie zła na siebie, ponieważ na jazdach nie miałam z tym problemów... Za drugim razem na łuku.. no tu już mogłam się tego spodziewać, bo robiłam łuk "na pałe" i nigdy nie byłam pewna czy wyjdzie
choć ogółem to wychodził. No cóż stres robi swoje 
---------- Dopisano o 21:26 ---------- Poprzedni post napisano o 21:24 ----------
o kurde, to nieźle :P21.12.2007 - mozemy sprobowac
7.12.2015 - wyjdziesz za mnie ?
21.07.2018 -
,,Nie rób drugiemu tego,
czego Ty nie chcesz sam!"Komentarz
-
Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja na pierwszym egzaminie, zdawalam od razu teorie, a pozniej praktyke przytrzasnelam sobie palca drzwiami
nop i pozniej przez caly egzamin myslalam o palcu, na dodatek bylam dosyc zakrecona po tabletkach uspokajajacych tych co zona malysza reklamowala...zjadlam chyba z 6....ale to dawne czasy byly, ile mnie to nerwow kosztowalo, a ile pieniedzy...ciesze sie, ze mam to juz za soba ;]
Piękno bez wdzięku jest jak haczyk bez przynęty. — Ninon de Lenclos
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Żebyś wiedziała ile to nerwów kosztuje. Jak do tej pory WORD jest jedynym miejscem gdzie straciłam tyle nerwów. Nawet na maturze się tak nie denerwowałam no i na egzaminach na studiach. A i jeszcze mi się przypomniało że na pierwszym egzaminie jak facet mnie już oblał na wjeździe pod górkę to i tak pozwolił mi wyjechać na miasto. Fajny facet był i chyba jako jedyny z tych egzaminatorów zauważył że się strasznie denerwuje. Ale najgorsza plama była jak kazał mi skręcić w lewo na takim skrzyżowaniu a ja zamiast dojechać do końca skrzyżowania i skręcić to dawaj wjechałam na lewy pas pod prądJa na pierwszym egzaminie, zdawalam od razu teorie, a pozniej praktyke przytrzasnelam sobie palca drzwiami
nop i pozniej przez caly egzamin myslalam o palcu, na dodatek bylam dosyc zakrecona po tabletkach uspokajajacych tych co zona malysza reklamowala...zjadlam chyba z 6....ale to dawne czasy byly, ile mnie to nerwow kosztowalo, a ile pieniedzy...ciesze sie, ze mam to juz za soba ;]

. Nic nie mówcie byłam młoda i głupia
. A facet rzucił się do kierownicy i sprowadził mnie na prawy pas. Masakra myślałam że spalę się ze wstydu.
Na szczęście egzaminator był na tyle uprzejmy że mnie trochę mocno upomniał, ale się nie wydarł na całe szczęście. no i szczęśliwie po zamianie miejsc po tym incydencie dojechaliśmy do WORDA.
---------- Dopisano o 08:00 ---------- Poprzedni post napisano o 07:53 ----------
No to prawda nie zgasł mi raz ale 2 razy. A jeśli chodzi o plac manewrowy to może cię ulać nawet jeśli popełniłaś tylko jeden błąd to zależy od humoru egzaminatora. Ja widziałam raz jak jedna laska nawet nie ruszyła z tej strefy w której stał samochód i ją oblał. Ale się wtedy uśmiałam bo była to jakaś młoda dziewczyna i pewnie sobie zapomniała wrzucić biegu i piłowała samochód aż się wszyscy oglądali a egzaminator myslałam że spłonie ze wstydu.Ja jeszcze nie zdawalam
ale jak nie zdalas za pierwszym razem to ile razy Ci zgasl?
bo jesli tylko 1 to nie mial prawa Cie oblac
bo np przy parkowaniu moze zgasnac raz za 2 razem egz. przerwany, przy czyms tam zgasl jeden raz ok za 2 przerrwany, czyli w wykonywaniu kazdego manewru ma prawo raz zgasnac
Podszedł coś jej powiedział potem było to samo no i wsiadł on do tego auta odjechał na miejsce parkingowe i tyle. Dziewczyna wyszła z niezaliczonym egzaminem. A egzaminator jeszcze długo siedział w tym samochodzie
.
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
fajny wątek
bo myslalam, że tylko ja zaliczyłam wpadke na ezaminie
Jak wyjezdzałam z WORD-u to wjechalam na lewy pas...czyli jechalam przez te 5m pod prad
Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Super wątek
Ja jestem jeszcze przed egzaminem, ale jak już będę po i zaliczę wpadkę to się podzielę
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Rozmawiałam w WORDzie z dziewczyną, która na łuku zaczęła skręcać w złą stroną
Oczywiście jak jechała do tyłu. Niestety, za późno się zorientowała i uderzyła w pachołek
podpis zawierał niedozwolone treści - usunięty przez administrację forumKomentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
ja dziś jak zdawałam to chciałam być tak uprzejma i puścić ludzi z lewej strony choć miałam pierszeństwo
i zjarałam sprzęgło
bo ruszałam na 3 myśląc, że mam 1
- ale to chyba przez to, że jeździłam zawsze na 5biegowej a zdawałam na 6. ale i tak zdałam i to się liczy
21.12.2007 - mozemy sprobowac
7.12.2015 - wyjdziesz za mnie ?
21.07.2018 -
,,Nie rób drugiemu tego,
czego Ty nie chcesz sam!"Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
gratulacjeja dziś jak zdawałam to chciałam być tak uprzejma i puścić ludzi z lewej strony choć miałam pierszeństwo
i zjarałam sprzęgło
bo ruszałam na 3 myśląc, że mam 1
- ale to chyba przez to, że jeździłam zawsze na 5biegowej a zdawałam na 6. ale i tak zdałam i to się liczy 
Komentarz
-
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
no to moje wpadki :
* za pierwszym razem nie ruszyłam nawet na łuku bo samochód zgasł mi 2 razy przy ruszaniu .. i egzaminator musiał mnie z powrotem podwieźć dosłownie 5 kroków dalej na parking
* za drugim razem spaliłam sprzęgło na wzniesieniu.. samochód zaczął dymić, ale w końcu ruszył
no i jakoś zdałam 
jednak te wpadki nie równają się z tym co wyczyniam teraz na drodze .. chyba nie jest mi dane opanować jazde czterema kółkami do perfekcji ..
Nie można kochać innych, nie kochając siebie.Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
A jakimi samochodami uczyłyście się jeździć na jazdach a na jakich zdawałyście? Bo ja jeździłam w peuegocie( jakoś chyba tak się to pisze
) 207 i w tym samym zdawałam choć był troszkę lepszy bo miał więcej koni pod maską. Tak mi powiedział instruktor
.
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja zdawałam na toyocie yaris 6-cio biegowej

Prawko: 28-04-2010
Komentarz
-
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja się uczę na Fiacie Grande Punto i na tym samym prawdopodobnie będę zdawać
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
ja oblałem za nie włączenie migacza;p;p
a słyszałem ze mozna nie zdac za to ze kiedy sie spuszcza ręczny i nie zgasnie kontrolka to tez oblewają;/;/
im więcej poprawek tym wiecej kasy mają;pKomentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja uczyłam się na 5-biegowej toyocie yaris a zdawałam na 6biegowej.
no tak ... przecież to nie jest poprawnie spuszczony ręczny i jeździsz na nim przy czym zużywasz go.. no logiczne i ja nic dziwnego w tym nie widzę.21.12.2007 - mozemy sprobowac
7.12.2015 - wyjdziesz za mnie ?
21.07.2018 -
,,Nie rób drugiemu tego,
czego Ty nie chcesz sam!"Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ojej...ja zdałam za 5 razem. To ile ja bym musiała opowiadać
Ale tak: trzy razy oblałam na placu (straszne nerwy, mimo że łuk wczesniej wychodził mi dobrze)
I najgorsze to było to jak oblałam na tym, że nie zwolniłam ręcznego, to nawet łuku nie zrobiłam.
Ile ja wtedy płakałam...dobrze, że ze mną przyjaciółka była bo na miejscu chyba już bym się rozwyła..
I na którymś egzaminie nie mogłam maski otworzyć, bo zawsze miałam problem, żeby złapać ten haczyk...hehe. I sięgałam gdzieś dalej, już egzaminator mi coś zaczął sugerować...w końcu się udało...ale wyciągam rękę, a ona cała w smarze, brudna...ale pan egzaminator był tak miły i specjalnie dla mnie poszedł po chusteczkę
Znowu kiedyś, jak miałam wsiadać do auta to musiałam zrzucić płaszcz i takie tam, żeby mi było wygodnie...i miałam taką chustkę na szyji...pech chciał, że zaczepiłam nią o kolczyk
I nie mogłam odczepić...z 5 min się mocowałam, pan egzaminator aż mi chciał pomagać...
To nawet nie wpadka samochodowa
Na mieście oblałam raz, za to, że wymusiłam pierwszeństwo.
A na tym zdanym nie włączyąłm raz kierunkowskazu
A koleżanka podobno rozmawiała z mężczyzną, bodajże około 70-tki. ktory zdawał chyba ze 20 razy i za każdym razem oblewał na łuku...
Zapytała go 'Po co Panu to prawo jazdy?' A on:'A jeszcze się trochę pojeździ'
Ciekawe czy do tej pory zdał

A na pierwszym egzaminie oblałam na łuku. I ogólnie pan egzaminator był bardzo miły (otwieranie drzwi, oddał mi swój parasol, bo padał deszcz). Ale jak mi tłumaczył, co źle zrobiłam to tak się wczuł, że cały czas mi rękę na kolanie trzymał...hehe
Dziwna sytuacja
47/2017 48/2016 80/2015 95/2014Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
To prawda. Oblewają jak nie spuścisz ręcznego albo jak nie zgaśnie kontrolka. Ja zawsze tego pilnowałam aby ręczny był spuszczony
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Tak, oblewają za różne rzeczy, np. koleżanka miała pecha, pieszy wszedł jej na przejście kiedy z niego zjeżdżała samochodem, inna nie zdała przez złośliwość, albo nieuwagę innego kierowcy. Chciała zjechać na prawy pas, kierowca jadący za nią zasygnalizował jej, że ją wpuszcza, a gdy zjechała to przyśpieszył. Oblała za wymuszenie.
Trzeba być maksymalnie skupionym
Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja uczylam sie i zdawalam prawko na fiacie panda. Egzaminatorzy, jak chca to uwala za taka *******e, ze glowa mala. Trzeba miec troche farta i trafic na egzaminatora, ktory jest w miare w dobrym humorze (ogolnie to mialam takie wrazenie, ze ci ludzie sa z innego swiata, niedosc ze opryskliwi to tacy NIELUDZCY
) Przypadki oblanych egzaminow z blahych powodow jest mnostwo, np. koles za szybko zrobil luk, dziewczyna pokazujac wczesniej wylosowane swiatlo zamiast na zaplonie pokazala je na wlaczonym silniku, nie wlaczony kierunek... juz nie mowiac o popularnym wymuszeniu, ktore mozna przybic kazdemu ktory chce sie wlaczyc do ruchu, a ulice puste nie sa i czasami sytuacja wymaga zeby sie (oczywiscie rozsadnie) wbic na ulice i nie oblac za nieplynna jazde ;p
Piękno bez wdzięku jest jak haczyk bez przynęty. — Ninon de Lenclos
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja za pierwszym i drugim razem trafiłam na tego samego egzaminatora. Straszny gaduła
niby dobrze, bo chciał rozluźnić sytuacje, ale coś mu nie pykło ;P. Kiedy nie zdałam na wzniesieniu (zgasł 2 razy) powiedziałam do niego chyba z 3 razy "ale przecież ja to umiem!" ja panu pokaże trzecie podejście (już takie pozaegzaminowe) zgasł !! jaka porażka w ogóle heh. I on do mnie, że go zawiodłam, że on się we mnie zakochuje a ja takie coś mu robię
ZA drugim razem idę na plac patrze znowu on i do mnie z tekstem o a my się znamy
. No i robię łuk i uderzyłam lusterkiem w pachołek
to już nie wytrzymałam i mi łzy poleciały u niego w aucie 
i on tylko do mnie żebym przestała bo i on się popłaczę a on ma łzy jak groch
dał chusteczkę powiedział, że tam jest zielony kosz, który przyjmuje negatywy heh. Za 3 razem miałam egzaminatora typu urzędnik. Wszystkie polecenia oschle. Na końcu jak już wróciliśmy do WORD to tylko powiedział, że pozytywny ja do niego: naprawdę, jejuuu dziękuję. Kolejnego psychicznie bym chyba nie wytrzymała
a on nic na to kurde no
i tylko dowidzenia odpowiedział
. W koło WORDU to chyba nikt nie miał wątpliwości, że zdałam
, do chłopaka aż podbiegłam, bo iść byłoby za długo
i musiałam mieć ładnego banana na buzi, że tak się do mnie uśmiechali
21.12.2007 - mozemy sprobowac
7.12.2015 - wyjdziesz za mnie ?
21.07.2018 -
,,Nie rób drugiemu tego,
czego Ty nie chcesz sam!"Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
starszy wiekiem, dziadzio taki, mina jakby ktos mu osikal buty.. zimny, sluzbista..
30 minuta egzaminu........BUDZIK
telefon mialam calkowicie wylaczony, a w moim se jest tak, ze nawet jak wylaczony padniety itd to na budzik telefon sie sam uruchamia.. 7.30 a tam zaczyna grac http://www.youtube.com/watch?v=2lzqfpnhu3Y 
ja stoje na czerwonym i mowie "o kurcze, budzik.. moge wylaczyc?" on cisza.. a ja "no ok..lepiej nie"
skonczylo.. ale za 10 minut znow
a ja na glos "wylacz sie! juz sie obudzilam!"
myslalam ze zapadne sie pod ziemie, mowie oblalam na stowe
potem jeszcze mnie przeciagnal po torach 10 minut i do wordu.. podjezdzamy i ze mam zaparkowac i w trakcie mi zgasl
ale szybko odpalilam i zaparkowalam.. mine mial taka, ze czulam sie winna ze zyje
a on "na drugi raz prosze pamietam o tym, ze telefon sie wylacza".. ja ze przepraszam, ze byl wylaczony ale budzik wlacza sie sam.. on "wynik pozytywny"...
Ja To Ja.... jestem księżniczką..
...tylko oczy podkrążone i zgubiłam gdzieś koronę
nie lubię: zimnej herbaty, nijakich potraw, letnich uczuć
Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Jak wybierałam sie ostatnim razem na egzamin ojciec do mnie z tekstem ze mi potowarzyszy
na to ja ze wolalabym isc sama bo sie bede stresowac jeszcze bardziej( o ile w ogole da rade)...w ostatecznosci poszlam sama...jak wracalam ze swiadomoscia ze zdalam, skoro dalej siedze za kierownica, zobaczylam ojca zaraz przy bramie wjazdowej na placyku... mialam takiego rogala jak wysiadlam, obdzwonilam instruktora, mame , kolezanki... co to byla za radosc 


niezle ;]
"o kurcze, budzik.. moge wylaczyc?" on cisza.. a ja "no ok..lepiej nie"
skonczylo.. ale za 10 minut znow
a ja na glos "wylacz sie! juz sie obudzilam!"
Piękno bez wdzięku jest jak haczyk bez przynęty. — Ninon de Lenclos
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Ja się uczyłam na renault clio.
Osobiście zdałam za piątym razem, ale o pierwszych dwóch egzaminach to nawet nie ma co mówić, bo nie zdałam na placu
nie wiem jak to się mogło stać ,po prostu jak wsiadłam do samochodu to normalnie nie widziałam co się wokół mnie dzieje no i zonk-linia lub pachołek, pierwszy egzamin to jeszcze podwójny wstyd-bo oprócz egzaminatorki miałam jeszcze kandydata na egzaminatora. Za to trzeci egzamin-co tu się działo, egzaminator strasznie nieprzyjemny, służbista, każde moje potknięcie komentował niezbyt miłym komentarzem i ta cisza, po prostu przerażało mnie to, odczuwałam jego negatywne nastawienie do mnie, wyobraźcie sobie, że jeszcze na placu przed wyjazdem na miasto powiedział mi, żebym się do niego nie odzywała, bo sobie tego nie życzy, przez te 15minut, które zdążyłam ujechać dał mi nieźle popalić, ale to co zrobiłam ehh gdzie ja miałam oczy?
-co za wpadka-chciałam wjechać pod zakaz
oczywiście na początku nawet o tym nie wiedziałam, bo on tak nagle wyszedł z samochodu, brr nawet mi drzwi otworzył, żebym wyszła no i tyle-zero wytłumaczenia,tylko powiedział, że tam był znak no i koniec.
Czwarty egzamin-po dwumiesięcznej przerwie(szczerze chciałam po tym trzecim egzaminie się poddać)o niebo lepiej, super miły egzaminator, naprawdę fajnie mi się jeździło,od egzaminatora ani razu nie usłyszałam, że popełniłam jakiś błąd, czułam się naprawdę pewnie i to mnie zgubiło!!! no i oblałam, ale na czym-na parkowaniu!!!co za wstyd!!! egzaminator był zmuszony zahamować, widać było , że był zawiedziony, bo jak podsumował-bardzo mu się podobała moja jazda i chwalił mnie, przez jakiś czas rozmawialiśmy, a za nami zrobiła się kolejka samochodów, gdyż przez to, że krzywo staliśmy nie mogli przejechać, ciekawe co ci kierowcy z tyłu musieli sobie pomyśleć... nawet nie mam pojęcia jak długo tam stali, gdyż nie trąbili, ni nic. Jednym słowem wtopa na maksa!Egzaminator poprawnie zaparkował samochód i przesiedliśmy się, jak wracaliśmy całą drogę zagadywał do mnie
Piąty egzamin-już bez żadnych problemów, chociaż zaliczyłam wtopę na placu, po poprawnym zrobieniu łuku egzaminator wsiadł do samochodu i mieliśmy pojechać na górkę, a żeby wjechać na tę górkę trzeba znowu pojechać do początku łuku i skręcić w lewo, tak więc dojechałam do początku łuku i się zatrzymałam!!!Dopiero po chwili zobaczyłam co ja robię, przecież miałam od razu skręcić w lewo, tak więc cofnęłam odrobinkę do tyłu i znowu do przodu i wjechałam na tą nieszczęsną górkę
ciekawe co sobie musiał egzaminator pomyśleć
ale zwalam to na stres hehe i co tu dużo mówić po 34 minutach bezbłędnej jazdy byłam z powrotem w wordzie z wynikiem pozytywnym
Komentarz
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
I na którymś egzaminie nie mogłam maski otworzyć, bo zawsze miałam problem, żeby złapać ten haczyk...hehe. I sięgałam gdzieś dalej, już egzaminator mi coś zaczął sugerować...w końcu się udało...ale wyciągam rękę, a ona cała w smarze, brudna...ale pan egzaminator był tak miły i specjalnie dla mnie poszedł po chusteczkę
Znowu kiedyś, jak miałam wsiadać do auta to musiałam zrzucić płaszcz i takie tam, żeby mi było wygodnie...i miałam taką chustkę na szyji...pech chciał, że zaczepiłam nią o kolczyk
I nie mogłam odczepić...z 5 min się mocowałam, pan egzaminator aż mi chciał pomagać...
To nawet nie wpadka samochodowa
A na pierwszym egzaminie oblałam na łuku. I ogólnie pan egzaminator był bardzo miły (otwieranie drzwi, oddał mi swój parasol, bo padał deszcz). Ale jak mi tłumaczył, co źle zrobiłam to tak się wczuł, że cały czas mi rękę na kolanie trzymał...hehe
Dziwna sytuacja
haha.
Hahaha Wątek pierwsza klasa
Widać nie tylko ja przypały robię. :P Jeszcze pamiętam na pierwszym egzaminie mialam do opisania światła wsteczne jąkałam się niesamowicie i zamiast o tym ze bieg ma być dany na cofanie cos mu gadalam o zaciągniętym ręcznym - wszystko ze stresu - ale się poprawiłam później 


---------- Dopisano o 18:16 ---------- Poprzedni post napisano o 18:13 ----------
Piąty egzamin-już bez żadnych problemów, chociaż zaliczyłam wtopę na placu, po poprawnym zrobieniu łuku egzaminator wsiadł do samochodu i mieliśmy pojechać na górkę, a żeby wjechać na tę górkę trzeba znowu pojechać do początku łuku i skręcić w lewo, tak więc dojechałam do początku łuku i się zatrzymałam!!!Dopiero po chwili zobaczyłam co ja robię, przecież miałam od razu skręcić w lewo, tak więc cofnęłam odrobinkę do tyłu i znowu do przodu i wjechałam na tą nieszczęsną górkę
ciekawe co sobie musiał egzaminator pomyśleć
ale zwalam to na stres hehe i co tu dużo mówić po 34 minutach bezbłędnej jazdy byłam z powrotem w wordzie z wynikiem pozytywnym
Komentarz
-
-
Dot.: Wpadki na egzaminie na prawko
Wiem, że to było śmieszne
, ale czego to człowiek nie robi ze stresu
ale żeby kto nie pomyślał te moje cofnięcie to było troszeczkę do tyłu a nie do końca łuku
, po prostu tak żeby się wyrobić z tym skręceniem, a nie uderzyć w słupek, no a na mieście naprawdę było bezbłędnie o czym mi później powiedział egzaminator
Komentarz
Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.
Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych.
Więcej informacji znajdziesz tutaj.





Komentarz