Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Czarna2000
    Inez
    • 2014-12
    • 4342

    #271
    Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

    Pierwotnie opublikowany przez Silloe
    Tak dziwnie napisałaś, więc odebrałam to w ten sposób, jeśli ciebie uraziłam to przepraszam.
    Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.

    Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
    Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...

    Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

    Komentarz

    • Bryzka246
      Raczkowanie
      • 2016-08
      • 125

      #272
      Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

      Pierwotnie opublikowany przez Limonka2738
      Z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że egzaminator patrzył w telefon, jeśli egzaminowany zdał (czyli że widział, że potrafi jeździć i planuje mu zaliczyć egzamin, jeśli nie zdarzy się nic strasznego), więc nie musiał się martwić o odwołanie.

      Ale to może tylko u mnie w WORDzie.

      Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
      Też mi się tak wydawało. Chociaż jak tak teraz myślę, to on gapił się w komórkę praktycznie od początku.

      Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
      Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.

      Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
      Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...

      Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
      Bardzo mi przykro Ludzie często zapominają, że między poszczególnymi zadaniami też można oblać egzamin i nie skupiają się na tym. Ja totalnie głupiałam jak musiałam przejechać praktycznie calutki plac do wyjazdu z WORDu. Wszędzie inne auta, pachołki, nie wiadomo gdzie jechać.

      Komentarz

      • marianna144
        Wtajemniczenie
        • 2014-01
        • 2268

        #273
        Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

        Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
        Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.

        Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
        Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...

        Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
        to ja nawet nie wiedziałam ze mozna oblac miedzy łukiem a gorką mysle ze jakby nie pachołek to by jej ten wsteczny jeszcze wybaczył o ile by powolutku ruszała.....ja mam nauczke ze swoim własnym wstecznym -u mnie sie wrzuca jak jedynkę tylko roznica jest ta ze na wcisk gałką. jak za słabo nacisne i nie wskoczy to jest jedynka. z tego powodu jestem na swoj wyczulona

        Komentarz

        • Czarna2000
          Inez
          • 2014-12
          • 4342

          #274
          Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

          Pierwotnie opublikowany przez marianna144
          to ja nawet nie wiedziałam ze mozna oblac miedzy łukiem a gorką mysle ze jakby nie pachołek to by jej ten wsteczny jeszcze wybaczył o ile by powolutku ruszała.....ja mam nauczke ze swoim własnym wstecznym -u mnie sie wrzuca jak jedynkę tylko roznica jest ta ze na wcisk gałką. jak za słabo nacisne i nie wskoczy to jest jedynka. z tego powodu jestem na swoj wyczulona
          Ja wiedziałam, że nie można wjechać nigdy w żaden słupek. Również myślę, że wsteczny był do wybaczenia, ale jednak walnięcie w słupek zawsze kończy sprawę. Strasznie szkoda pieniędzy, dziewczyna jest młoda, nie chodzi do pracy. No a tu wiadomo, kolejne 140 zł, terminy za dwa tygodnie, więc pewnie będzie chciała sobie dokupić jeszcze jazdę z instruktorem.

          Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

          Komentarz

          • Milagros_90
            Zakorzenienie
            • 2014-04
            • 5357

            #275
            Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

            Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
            Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
            Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...
            Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
            Ja wiedziałam, że nie można wjechać nigdy w żaden słupek. Również myślę, że wsteczny był do wybaczenia, ale jednak walnięcie w słupek zawsze kończy sprawę. Strasznie szkoda pieniędzy, dziewczyna jest młoda, nie chodzi do pracy. No a tu wiadomo, kolejne 140 zł, terminy za dwa tygodnie, więc pewnie będzie chciała sobie dokupić jeszcze jazdę z instruktorem.
            Kiepska sprawa polecam po łuku - po wjechaniu w kopertę - od razy wrzucić luz i zaciągnąć ręczny, dla mnie to jest takie "zakończenie" zadania, i jak egzaminator mówi żeby jechać na górkę, to zaczynam od nowa - jedynka, ręczny, rozglądam się i ruszam.
            Na ostatnim egzaminie razem ze mną zdawał (lub ćwiczył, nie jestem pewna) ktoś na ciężarówce, akurat jak miałam jechać z łuku na górkę to ta ciężarówka zastawiła mi drogę, po chwili zrobił wąski przejazd i egzaminator do mnie na luzie, że spokojnie, zmieścimy się i żebym jechała.
            Co do pieniędzy, to szkoda, mnie właśnie "boli" wydawanie tych 140 zł, sama się utrzymuję i sama sobie finansuję to prawko.

            Komentarz

            • Czarna_Roza
              Raczkowanie
              • 2018-01
              • 226

              #276
              Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

              Milagros_90 i Bryzka246 Dziękuję! Egzamin praktyczny chciałabym w tym roku Nie miałam jeszcze nigdy jazd z instruktorem, więc długa droga przede mną. Przygotowywałam się w domu do teorii.

              Komentarz

              • Milagros_90
                Zakorzenienie
                • 2014-04
                • 5357

                #277
                Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                Pierwotnie opublikowany przez Czarna_Roza
                Milagros_90 i Bryzka246 Dziękuję! Egzamin praktyczny chciałabym w tym roku Nie miałam jeszcze nigdy jazd z instruktorem, więc długa droga przede mną. Przygotowywałam się w domu do teorii.
                To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
                U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?

                Komentarz

                • fehn
                  Zadomowienie
                  • 2010-08
                  • 1958

                  #278
                  Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                  Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                  To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
                  U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?
                  Pewnie wtedy OSK wysyła info do wydziału komunikacji o odblokowaniu nr i można umawiać egzamin. Ale znam przypadek gdzie dziewczyna miała już odblokowany nr i bez egzaminu wewnętrznego umówiła egzamin

                  Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                  Komentarz

                  • PieceOfMeWantToBeNasty
                    Raczkowanie
                    • 2009-06
                    • 204

                    #279
                    Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                    Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                    To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
                    U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?
                    Istnieje możliwość, że uczysz się sama w domu, zdajesz egzamin teoretyczny w WORDZIE i dopiero wtedy zapisujesz się na kurs - już tylko na część praktyczną, czyli na jazdy. Ja zdawałam prawko w 2016 roku i właśnie tak zrobiłam.
                    Haters make me famous.

                    Komentarz

                    • Milagros_90
                      Zakorzenienie
                      • 2014-04
                      • 5357

                      #280
                      Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                      Pierwotnie opublikowany przez PieceOfMeWantToBeNasty
                      Istnieje możliwość, że uczysz się sama w domu, zdajesz egzamin teoretyczny w WORDZIE i dopiero wtedy zapisujesz się na kurs - już tylko na część praktyczną, czyli na jazdy. Ja zdawałam prawko w 2016 roku i właśnie tak zrobiłam.
                      Dziękuję za wyjaśnienie, nie wiedziałam o tej możliwości.

                      Komentarz

                      • Milagros_90
                        Zakorzenienie
                        • 2014-04
                        • 5357

                        #281
                        Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                        Czytałyście najnowsze wieści o wypadku w Szaflarach?
                        Ponoć z nagrań z kamery wewnątrz elki wynika, że nie padła komenda opuszczenia pojazdu. Dzisiaj ma być przeprowadzony eksperyment procesowy, żeby sprawdzić, z jakiej odległości pociąg był widoczny i czy można było zatrzymać auto między znakiem stopu a torowiskiem.

                        Komentarz

                        • marianna144
                          Wtajemniczenie
                          • 2014-01
                          • 2268

                          #282
                          Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                          Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                          Czytałyście najnowsze wieści o wypadku w Szaflarach?
                          Ponoć z nagrań z kamery wewnątrz elki wynika, że nie padła komenda opuszczenia pojazdu. Dzisiaj ma być przeprowadzony eksperyment procesowy, żeby sprawdzić, z jakiej odległości pociąg był widoczny i czy można było zatrzymać auto między znakiem stopu a torowiskiem.
                          sa juz wyniki eksperymentu. uznali ze egzaminator jest winny. miał miejsce zeby zahamowac po stopie a przed torami. i te pare sekund na ucieczke z auta.....
                          Eksperyment procesowy po tragedii na przejeździe kolejowym w Zaskalu utwierdził śledczych w przekonaniu o winie egzaminatora.
                          Ostatnio edytowane przez marianna144; 2018-09-07, 13:12.

                          Komentarz

                          • ruda200000
                            Raczkowanie
                            • 2017-11
                            • 100

                            #283
                            Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                            Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
                            Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
                            Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/


                            Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                            Komentarz

                            • fehn
                              Zadomowienie
                              • 2010-08
                              • 1958

                              #284
                              Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                              Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
                              Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
                              Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
                              Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/


                              Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
                              Ja mam wrażenie, że egzaminatorzy specjalnie próbują wyprowadzić z równowagi. Na pocieszenie też Ci powiem, że wszystko co robiłam źle na jazdach na egzaminie poszło ok, a to co wychodziło super, na egzaminie tragedia.
                              Będzie dobrze, następnym razem się uda

                              Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                              Komentarz

                              • ruda200000
                                Raczkowanie
                                • 2017-11
                                • 100

                                #285
                                Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                Zdecydowanie specjalnie chciał mnie zestresować. Jak zadzwoniłam do mojego instruktora to powiedział że to jest typowy sposób tego egzaminatora.
                                Później jeszcze dowalil się ze ze powiedzialam ze auto do sprawdzenia poziomu oleju musi stać na płaskiej powierzchni, w jego opinii musi to byc równa powierzchnia. Gdy już ochlonelam i przemyślałam to 2 raz to doszłam do wniosku że jak już mamy się czepiać szczegółów to ani on ani ja nie mieliśmy racji bo auto powinno stać w poziomie...
                                No ale trudno już się nic nie zrobi, za 2 razem na wyjdzie!

                                Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                                Komentarz

                                • marianna144
                                  Wtajemniczenie
                                  • 2014-01
                                  • 2268

                                  #286
                                  Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                  Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
                                  Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
                                  Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
                                  Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/


                                  Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
                                  nie przejmuj sie -przynajmniej wiesz jak to wygląda. szanse ze nastepnym razem trafisz na tego samego sa nikłe. a ta skaczaca noga to jakis koszmar ciekawe ze zawsze sie to objawia na egzaminie...na pierwszej jezdzie na kursie byłam tak zestresowana ze nie mogłam ustawic srodkowego lusterka tak mi rece latały z nerwów a nogi nic a nic. a na kazdym egzaminie skaczaca noga była

                                  Komentarz

                                  • Milagros_90
                                    Zakorzenienie
                                    • 2014-04
                                    • 5357

                                    #287
                                    Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                    Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
                                    Zdecydowanie specjalnie chciał mnie zestresować. Jak zadzwoniłam do mojego instruktora to powiedział że to jest typowy sposób tego egzaminatora.
                                    Później jeszcze dowalil się ze ze powiedzialam ze auto do sprawdzenia poziomu oleju musi stać na płaskiej powierzchni, w jego opinii musi to byc równa powierzchnia. Gdy już ochlonelam i przemyślałam to 2 raz to doszłam do wniosku że jak już mamy się czepiać szczegółów to ani on ani ja nie mieliśmy racji bo auto powinno stać w poziomie...
                                    No ale trudno już się nic nie zrobi, za 2 razem na wyjdzie!
                                    Najgorzej jak się trafi na takiego kogoś
                                    powodzenia na drugim podejściu! Kiedy zdajesz??


                                    U mnie trzecie podejście za tydzień, umówiłam się na jazdę dzień przed. Zaczynam się stresować

                                    Komentarz

                                    • ruda200000
                                      Raczkowanie
                                      • 2017-11
                                      • 100

                                      #288
                                      Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                      Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                      Najgorzej jak się trafi na takiego kogoś
                                      powodzenia na drugim podejściu! Kiedy zdajesz??


                                      U mnie trzecie podejście za tydzień, umówiłam się na jazdę dzień przed. Zaczynam się stresować
                                      U nas niestety trzeba czekać ponad miesiąc na egzamin
                                      Spróbuj się nie stresować bo to tylko może pogorszyć sprawę

                                      Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                                      Komentarz

                                      • Milagros_90
                                        Zakorzenienie
                                        • 2014-04
                                        • 5357

                                        #289
                                        Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                        Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
                                        U nas niestety trzeba czekać ponad miesiąc na egzamin
                                        Spróbuj się nie stresować bo to tylko może pogorszyć sprawę
                                        Rozumiem, bo u mnie też się długo czeka.
                                        Postaram się uspokoić. Tym razem mam egzamin na 10, do tej pory zawsze popołudniu, wiec teoretycznie będę miała mniej czasu w tym dniu na stres

                                        Komentarz

                                        • Bryzka246
                                          Raczkowanie
                                          • 2016-08
                                          • 125

                                          #290
                                          Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                          Jaka tu cisza
                                          Dzisiaj oblał mój kolega. Ale... No cóż, oblał w taki sposób, że egzaminator musiał przerwać egzamin. I całe szczęście, bo jeśli on robi coś takiego, to zwyczajnie stwarzałby zagrożenie na drodze Chciał zmienić pas (na którym swoją drogą znalazł się niepotrzebnie, w bardzo głupi sposób), ale ciągle jechały samochody. W końcu stwierdził, że "aaaa, może jakoś to będzie" i zwyczajnie wrył się komuś pod maskę. Nie wiem czy to kwestia stresu, bo ponoć na końcu kursu jeździł już całkiem fajnie. Teraz czeka go kolejne dwa tygodnie czekania.
                                          Inny kolega oblał przez pieszego, który wtargną na jezdnię, kiedy on był już na przejściu. Egzaminator uznał, że powinien go wcześniej puścić...

                                          Niedługo dostanę swoje dokumenty i wsiądę w "normalny" samochód Muszę jeszcze wyjeździć moją godzinę elką, bo w tym tygodniu nie miałam czasu. Bardzo często przechodzę koło mojego OSK i tak mi się robi milutko na jego widok I jeszcze te znajome eleczki na mieście.

                                          Komentarz

                                          • Limonka2738
                                            Zakorzenienie
                                            • 2015-08
                                            • 30027

                                            #291
                                            Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                            Pierwotnie opublikowany przez Bryzka246
                                            Chciał zmienić pas (na którym swoją drogą znalazł się niepotrzebnie, w bardzo głupi sposób), ale ciągle jechały samochody. W końcu stwierdził, że "aaaa, może jakoś to będzie" i zwyczajnie wrył się komuś pod maskę. Nie wiem czy to kwestia stresu, bo ponoć na końcu kursu jeździł już całkiem fajnie.
                                            Samo życie.

                                            Takie historie na drodze to tak z 5/10 dziennie.

                                            Ja jestem mało upartym kierowcą, zawsze wpuszczam. Ale czasem mnie krew zalewa i mam ochotę takiego puknąć w ramach nauczki.

                                            Nie robię tak tylko dlatego, że nie wiadomo, czy nikt inny przy tym nie ucierpi.


                                            Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
                                            To boldly go where no man has gone before.

                                            Top secret Uczestnik ściśle tajnego rządowego programu badań nad eksperymentalną szczepionką na malarię.

                                            Komentarz

                                            • Milagros_90
                                              Zakorzenienie
                                              • 2014-04
                                              • 5357

                                              #292
                                              Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                              Pierwotnie opublikowany przez Limonka2738
                                              Samo życie.

                                              Takie historie na drodze to tak z 5/10 dziennie.
                                              Dokładnie.
                                              Ostatnio, oglądając filmiki na yotube o egzaminach na prawo jazdy, mignęło mi zdanie, że w trakcie egzaminu egzaminowany w elce jest jedynym uczestnikiem ruchu na jezdni, który zachowuje się w 100% poprawnie (a przynajmniej powinien).
                                              Jeżdżąc na co dzień jako pasazer, widzę mnóstwo mniejszych czy większych błędów, jak np. okropnie irytujący mnie brak włączenia kierunku żeby zasygnalizować zjazd z ronda, albo ogólnie włączanie kierunku już w momencie manewru skrętu. A to ma być przeciez informacja o zamiarze: "zamierzam skręcić", a nie poinformowanie "patrzcie,własnie skręcam"

                                              Komentarz

                                              • Silloe
                                                Zakorzenienie
                                                • 2009-05
                                                • 9156

                                                #293
                                                Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                                Dokładnie.
                                                Ostatnio, oglądając filmiki na yotube o egzaminach na prawo jazdy, mignęło mi zdanie, że w trakcie egzaminu egzaminowany w elce jest jedynym uczestnikiem ruchu na jezdni, który zachowuje się w 100% poprawnie (a przynajmniej powinien).
                                                Jeżdżąc na co dzień jako pasazer, widzę mnóstwo mniejszych czy większych błędów, jak np. okropnie irytujący mnie brak włączenia kierunku żeby zasygnalizować zjazd z ronda, albo ogólnie włączanie kierunku już w momencie manewru skrętu. A to ma być przeciez informacja o zamiarze: "zamierzam skręcić", a nie poinformowanie "patrzcie,własnie skręcam"
                                                Często się z tym spotykam, nawet dzisiaj kilkakrotnie. Dodam, że ja zawsze tego kierunku używam
                                                Silluś też bloguje
                                                Nowe posty




                                                Komentarz

                                                • Milagros_90
                                                  Zakorzenienie
                                                  • 2014-04
                                                  • 5357

                                                  #294
                                                  Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                  Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny

                                                  To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
                                                  Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.

                                                  Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw

                                                  Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent

                                                  Jestem naładowana pozytywną energią

                                                  Komentarz

                                                  • Bryzka246
                                                    Raczkowanie
                                                    • 2016-08
                                                    • 125

                                                    #295
                                                    Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                    Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                                    Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny

                                                    To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
                                                    Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.

                                                    Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw

                                                    Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent

                                                    Jestem naładowana pozytywną energią
                                                    Super, gratulacje! Witaj wśród kierowców
                                                    Dawno mnie tutaj nie było. Chciałam tylko pochwalić się, że ja zakończyłam już całkowicie swoją przygodę z kursem. Plastik wyrobiony. Wyjeździłam ostatnie godzinki z instruktorem. Bardzo przyjemnie mi się jeździło, w końcu gdzieś indziej niż trasy egzaminacyjne. Pogadaliśmy, podziękowałam za wszystko i pożegnaliśmy się. Mimo długiej przerwy jeździłam po prostu normalnie, ani razu nie zgasł mi samochód. Teraz zostały mi już tylko normalne jazdy, normalnym samochodem Tęsknię trochę za naszą piękną eLeczką Jak przechodzę obok OSK to mi się dosłownie łezka w oku kręci. Zazdroszczę koleżankom, które jeszcze robią kursy. Jak tam wasze prawka dziewczyny, co tu tak cichutko?

                                                    Komentarz

                                                    • fehn
                                                      Zadomowienie
                                                      • 2010-08
                                                      • 1958

                                                      #296
                                                      Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                      Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                                      Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny

                                                      To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
                                                      Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.

                                                      Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw

                                                      Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent

                                                      Jestem naładowana pozytywną energią
                                                      SUPER gratuluję. Zdane za trzecim razem to jest bardzo dobry wynik. Widzę że masz podobnie jak ja, też musiałam wyciągnąć wnioski i przede wszystkim się uspokoić.
                                                      Teraz tylko czekać na dokument no i szerokiej drogi [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255]

                                                      Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                                                      Komentarz

                                                      • Milagros_90
                                                        Zakorzenienie
                                                        • 2014-04
                                                        • 5357

                                                        #297
                                                        Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                        Pierwotnie opublikowany przez Bryzka246
                                                        Super, gratulacje! Witaj wśród kierowców
                                                        Pierwotnie opublikowany przez fehn
                                                        SUPER gratuluję. Zdane za trzecim razem to jest bardzo dobry wynik. Widzę że masz podobnie jak ja, też musiałam wyciągnąć wnioski i przede wszystkim się uspokoić.
                                                        Teraz tylko czekać na dokument no i szerokiej drogi [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255]


                                                        Dziękuję ślicznie!!!


                                                        Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?


                                                        Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
                                                        Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.

                                                        Komentarz

                                                        • Bryzka246
                                                          Raczkowanie
                                                          • 2016-08
                                                          • 125

                                                          #298
                                                          Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                          Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                                          Dziękuję ślicznie!!!


                                                          Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?


                                                          Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
                                                          Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.
                                                          Ja poszłam zapłacić za plastik w dniu zdania egzaminu. Czekałam prawie miesiąc, ale to przez to, że zdałam przed osiemnastką. Pani w urzędzie wytłumaczyła mi, kiedy może wysłać dokumenty (najszybciej w dniu urodzin - były na weekendzie ), a potem mają 8 dni roboczych. Jej wyliczenia idealnie zgadzały się z terminami na infocar. Także proponuję jak najszybciej iść do urzędu, zapłacić i od tego dnia (lub następnego) odliczyć 8 dni roboczych.

                                                          Ja od siebie poleciłabym zainteresowanie się mniejszymi OSK, a nie tylko wielkimi molochami, które wręcz taśmowo produkują kursantów. Ja właśnie wybrałam taką małą szkołą, mieli jakieś 6-8 samochodów. Bardzo przyjacielska atmosfera, kontakt bezpośrednio z instruktorem, po kilku jazdach wszystko stawało się takie znajome. Dużo bardziej mi to odpowiadało niż np. kontakt tylko przez biuro, jazdy umawiane przez recepcjonistkę. Koleżanka jest w takim dużym ośrodku i jakoś ich podejście niezbyt mi się podoba.

                                                          Komentarz

                                                          • Czarna2000
                                                            Inez
                                                            • 2014-12
                                                            • 4342

                                                            #299
                                                            Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                            Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
                                                            Dziękuję ślicznie!!!


                                                            Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?


                                                            Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
                                                            Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.
                                                            Gratuluję!
                                                            Zdecydowanie masz rację jeśli chodzi o instruktora. Ja co prawda trafiłam bardzo dobrze i wręcz trochę tęsknię za tym człowiekiem i jazdami, ale mój kuzyn wręcz przeciwnie. Co prawda jego instruktor nie był jakiś tragiczny, nie zrobił nic karygodnego, ale między nimi nie zaiskrzyło. Nie powiem, kuzyn też ma dość trudny charakter, a tutaj trafiła kosa na kamień. Raz wręcz trochę posprzeczali się w samochodzie. Potem kuzyn już umawiał się tak, żeby jeździć z kimś innym.
                                                            Ja z całego serca polecam sprawdzać instruktorów i szukać tego idealnego. Wiem z doświadczenia, że te jazdy mogą dużo uczyć, ale jednocześnie być też przyjemnością.

                                                            Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

                                                            Komentarz

                                                            • Milagros_90
                                                              Zakorzenienie
                                                              • 2014-04
                                                              • 5357

                                                              #300
                                                              Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV

                                                              Brzyka, dzięki za informacje, Czarna, dzięki za gratulacje

                                                              Komentarz

                                                              Przetwarzanie...