Jeśli odwiedzasz nas po raz pierwszy, koniecznie
zapoznaj się z FAQ, klikając
link powyżej. Aby móc pisać posty, może być konieczna rejestracja ?
kliknij link rejestracji powyżej, aby kontynuować. Aby rozpocząć przeglądanie wiadomości,
wybierz forum, które chcesz odwiedzić, z listy poniżej.
Netykieta - zasady postępowania na Forum Wizaz.pl
Zasady te stworzyła przez lata społeczność Użytkowników Wizaz.pl.
Są uzupełnieniem Regulaminu Serwisu Wizaz.pl, który znajduje się pod adresem: https://wizaz.pl/regulamin-forum-nowy/ .
Każdy Użytkownik jest zobowiązany przestrzegać Regulaminu Serwisu Wizaz w takim samym stopniu jak Netykiety.
Wersja obowiązuje 17.04. 2026
1. Odnoś się do innych Użytkowników forum tak jak chcesz, aby odnoszono się do Ciebie, z szacunkiem i zachowując kulturę wypowiedzi. Rasistowskie, drastyczne, obraźliwe lub dyskryminujące posty i treści (w tym grafika, avatary, podpisy oraz wpisy w profilach Użytkowników) są niezgodne z Regulaminem Serwisu Wizaz.pl i Netykietą i mogą być usunięte, a ich Autorzy mogą otrzymać upomnienie lub ostrzeżenie. To samo dotyczy treści pornograficznych, wulgarnych, zawierających groźby, dotyczących inteligencji, wykształcenia, płci, religii, rasy czy statusu majątkowego.
2. Tolerancja. Uznaj prawo innych do posiadania poglądów, których Ty nie podzielasz i życia "po swojemu" - jeśli tylko to jest w zgodzie z prawem.
3. Szanujmy język, jakim się posługujemy. Wypowiedzi budujmy zgodnie z zasadami języka polskiego. Zbędne jest pisanie całego tekstu wielkimi literami, podobnie jak jego nadmierne kolorowanie.
4. Pamiętaj, że Moderator nie jest stroną w dyskusji.
5. W złym tonie jest wytykanie dyskutantom popełnionych przez nich literówek, błędów ortograficznych i gramatycznych, szczególnie robienie tego w sposób prześmiewczy i uszczypliwy. Takie zachowanie jest niezgodne z Regulaminem Serwisu Wizaz.pl i Netykietą, a Użytkownik może otrzymać upomnienie, a jeśli opisana sytuacja będzie się powtarzać - ostrzeżenie.
6. Stosowanie wobec innego Użytkownika zwrotów powszechnie uważanych za obraźliwe, jak również za cytowanie postów z innych wątków niezwiązanych z tematem w celu zdeprecjonowania, wyszydzenia czy ośmieszenia Autora cytowanej wiadomości stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety, a Użytkownik może otrzymać upomnienie.
7. Świadome prowokowanie innych Użytkowników forum poprzez agresywne, kontrowersyjne lub obraźliwe wypowiedzi mające na celu rozbudzenie lub wywołanie nowej dyskusji oraz skupienie uwagi na Autorze tego typu postów (trolling) nie jest tolerowane i stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl oraz Netykiety. Użytkownik może otrzymać ostrzeżenie, a w przypadku powtarzających się przypadków tego typu zachowań taki Użytkownik może otrzymać bana (zablokowanie konta).
8. Zanim założysz swój wątek sprawdź w wyszukiwarce, czy ktoś nie założył wcześniej podobnego - być może informacje jakich poszukujesz, już znajdują się na forum. Wątki nie ulegają przedawnieniu, jeśli aktualnie nie toczy się w nich dyskusja, należy je odświeżyć przez napisanie nowego posta.
9. Jeśli trafisz na interesujący Cię wątek, ale odnalezienie w nim tego czego szukasz jest utrudnione z powodu dużej ilości postów, należy użyć opcji "Przeszukaj ten wątek". Częste wpisy typu: "Pewnie było już o tym wspominane, ale nie chce mi się szukać, więc napiszcie jeszcze raz o..." traktowane są jako wiadomości w złym tonie i stanowią naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety.
10. Zakładanie wątków typu "Wiem, że mój wątek nie pasuje na to podforum, ale tu jest więcej Wizażanek...." uważane jest za zaśmiecanie forum. Częste tego typu działania stanowią naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety, a tacy Użytkownicy mogą otrzymać upomnienie lub ostrzeżenie.
11. Niedopuszczalne jest niszczenie sensu wątku przez nadmierne odbieganie od głównego tematu wątku rozpoczętego w pierwszym poście, jak również poprzez toczenie prywatnych rozmów pomiędzy Użytkownikami - do takich celów służy opcja Prywatnych Wiadomości (PW). Niszczenie wątku przez wpisy nie na temat (tzw. off topic) stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety. Użytkownik publikujący takie wpisy może zostać upomniany a jego posty off topic - usunięte.
12. Forum Wizaz.pl nie jest portalem randkowym ani matrymonialnym. Zamieszczanie tego typu wpisów stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety. Posty i wątki o takiej treści mogą być usuwane.
13. Nie zamieszczamy na forum publicznym korespondencji PW bez zgody Autora. Dotyczy to również ogólnego pisania na temat jej treści. Niedozwolona jest zmiana treści cytowanych postów z wyjątkiem usunięcia linków/nazw reklamowych lub skrócenia treści
14. Niedopuszczalne są działania reklamowe. Reklama to wszelkie działania prowadzące do uzyskania korzyści materialnych lub do darmowego promowania strony (blogi komercyjne, galerie, prywatne strony itp.). Za reklamę mogą zostać uznane linki do stron aukcji, sklepów, serwisów internetowych czy nazwy produktów, zawarte w postach należących do jednego Użytkownika lub do grupy kont-klonów, w których często polecane są różne produkty i usługi, w szczególności w sytuacji, gdy posty tego rodzaju stanowią całość lub przeważającą większość napisanych przez Użytkownika postów. Reklama to także konta ekspertów, e-ekspertów, konsultantów, e-konsultantów nieoznaczone czerwonym kolorem nicka. Reklama to także nazwa nicka, avatar lub podpis, które są jednocześnie nazwą firmy lub logiem. Jako reklama traktowane są również posty, wątki i PW z prośbami o głosy w konkursach oraz wszelkie inne zawarte w nich treści, przez zamieszczenie których Autor ma wyraźne korzyści materialne.
Posty reklamowe mogą być usuwane.
14.1. Użytkownicy z mniej niż 50 postami na koncie lub ze stażem na forum krótszym niż 3 miesiące będą traktowani bardziej rygorystycznie, jeśli zostaną u nich dostrzeżone powyższe formy reklamy., tj. mogą im zostać przyznane ostrzeżenia lub ban (blokada konta). Uporczywe spamowanie forum grozi przyznaniem bana stałego (blokadą konta na stałe).
14.2. Ogłoszenia kupna i sprzedaży są zabronione na forum poza specjalnie wyznaczonymi do tego celu miejscami.
15. Pamiętaj, że wyrażając na forum opinię na temat produktu, usługi lub osoby, ponosisz za swoją opinię odpowiedzialność.
16. Edytowanie własnych postów na forum. Funkcja "edytuj" na forum służy do poprawiania błędów, dopisków, dodania zdjęć, zmiany szyku zdania w swoich postach, usunięcia fragmentu, który po przemyśleniu wolelibyście jednak zdjąć z forum publicznego itp. a nie do całkowitego usunięcia całej treści, zwłaszcza tej kluczowej dla sensu wątku. Nadużywanie tej opcji do masowego i całkowitego kasowania treści swoich postów, co powoduje zniszczenie treści wielu wątków, stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety i może spowodować blokadę konta. Twoje konto może zostać czasowo lub trwale zablokowane.
17. Udostępnianie oraz prośba o udostępnianie nielegalnych materiałów objętych ochroną praw autorskich (muzyka, filmy, książki, gry itp.) jest zabronione. Dostęp do źródła takich informacji może być usuwany, a wobec Użytkownika notorycznie łamiącego tę zasadę i propagującego tego typu informacje może otrzymać upomnienie, ostrzeżenie lub ban (blokada konta).
18. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zdjęć lub pozostałych utworów, stanowiących własność innych Użytkowników w celach komercyjnych bez ich zgody jest niedopuszczalne.
19. Złamanie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl lub Netykiety przez Użytkownika zgłaszaj za pośrednictwem funkcji ZGŁOŚ, dostępnej przy każdym Post (Wiadomości). Napisz powód zgłoszenia. Zgłoszenia można dokonać również poprzez formularz znajdujący się pod adresem https://wizaz.pl/dsa/ .
21. Konto Użytkownika zostanie zablokowane, jeśli:
suma punktów z ostrzeżeń będzie równa 4 lub większa od 4 - konto zostanie zablokowane na czas 7-14 dni.
suma punktów z ostrzeżeń będzie równa 6 lub większa od 6 - konto zostanie zablokowane na stałe.
Użytkownik może otrzymać jednorazowo więcej niż 6 punktów, co spowoduje zablokowanie konta bez uprzednich ostrzeżeń.
22. Bana (blokadę konta) na forum otrzymują osoby, a zatem jeśli Użytkownik ma zarejestrowanych kilka nicków (kont) na forum, bana otrzymają wszystkie konta tego Użytkownika.
24. Administrator ma prawo do weryfikowania postów, ale nie obowiązek. Moderator nie ma obowiązku reagować na post, który nie jest zgłoszony przez ZP. Podobnie Moderator nie musi podejmować działania, jeśli zgłoszenie nie ma poparcia w prawie, regulaminie lub netykiecie. Masowe wysyłanie w takich przypadkach ZP lub PW, w skrajnych sytuacjach zostanie uznane za nadużycie i jest równoznaczne z otrzymaniem ostrzeżenia oraz zawieszeniem rozpatrywania takich zgłoszeń. Więcej na ten temat znajdziesz w § 9 Regulaminu Serwisu Wizaz.pl.
26. Każdy może złożyć skargę, jeśli nie zgadza się ograniczeniem zastosowanym przez Administratora (usunięciem opublikowanej przez niego treści lub jej części, blokadą konta). Skargę należy złożyć za pomocą formularza znajdującego się pod tym adresem https://wizaz.pl/dsa/
Zasady składania i rozpatrywania skarg zostały określone w § 8 Regulaminu Serwisu Wizaz.pl.
Następujące skargi nie będą rozpatrywane:
- skargi na upomnienia
- skargi na ostrzeżenia - napisanych w imieniu osób trzecich
- napisane na forum publicznym.
27. Jeśli chcecie bezpowrotnie usunąć konto możecie to zrobić samodzielnie poprzez profil użytkownika lub skontaktujcie się z Administratorem Serwisu pisząc na adres forumwizaz@burdamedia.pl (szczegóły zawiera § 5 Regulaminu Forum Wizaz.pl). Zwróćcie uwagę, że o usunięciu postów decydujecie osobnym wypowiedzeniem. Moderatorzy nie usuwają kont na prośby wysłane poprzez PW czy napisane na forum w wątkach.
Objaśnienia do niektórych punktów netykiety:
1. Aby zgłosić naruszenie - "Zły Post" (ZP) użyj przycisku "Zgłoś", który znajduje się - pod avatarem Użytkownika w przypadku posta w wątku - w prawym dolnym rogu pod wpisem w profilu Użytkownika - w prawym górnym rogu Prywatnej Wiadomości (PW).
2. Opcja "Przeszukaj ten wątek" znajduje się po prawej stronie fioletowej belki nad pierwszym postem.
3. Formy interwencji stosowane przez Moderację:
a) Ostrzeżenie - to punkt karny za przewinienie (czerwona kartka ).
b) Upomnienie - to oficjalne zwrócenie uwagi, personalnie (żółta kartka).
c) Upomnienie przez PW - to zwrócenie uwagi personalnie, niepublicznie.
d) Upomnienie w Wątku - to zwrócenie uwagi publicznie, personalnie lub grupie osób.
3.1 Przykład czytania informacji o przyznanych kartkach:
"Ostrzeżenia: 1/0" Oznacza jedno upomnienie (żółta kartka bez punktów)/zero ostrzeżeń (czerwona kartka z punktami, które mogą skutkować banem).
"Ostrzeżenia: 0/1 (3)" Oznacza zero upomnień (żółta kartka bez punktów)/jedno ostrzeżenie za trzy punkty (czerwona kartka z punktami, które mogą skutkować banem).
3.2 Informacje o ilości przyznanych kartek z aktywnymi punktami widoczne są pod avatarem Użytkownika, natomiast spis wszystkich otrzymanych kartek, w tym tych z już nieaktywnymi punktami znajduje się w profilu Użytkownika i jest on dostępny tylko dla Moderatorów forum.
4. Funkcję Administratora forum pełni:
Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Silloe
Tak dziwnie napisałaś, więc odebrałam to w ten sposób, jeśli ciebie uraziłam to przepraszam.
Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.
Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Limonka2738
Z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że egzaminator patrzył w telefon, jeśli egzaminowany zdał (czyli że widział, że potrafi jeździć i planuje mu zaliczyć egzamin, jeśli nie zdarzy się nic strasznego), więc nie musiał się martwić o odwołanie.
Też mi się tak wydawało. Chociaż jak tak teraz myślę, to on gapił się w komórkę praktycznie od początku.
Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.
Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...
Bardzo mi przykro Ludzie często zapominają, że między poszczególnymi zadaniami też można oblać egzamin i nie skupiają się na tym. Ja totalnie głupiałam jak musiałam przejechać praktycznie calutki plac do wyjazdu z WORDu. Wszędzie inne auta, pachołki, nie wiadomo gdzie jechać.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
Nic się nie dzieje, chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy, przepraszam.
Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...
to ja nawet nie wiedziałam ze mozna oblac miedzy łukiem a gorką mysle ze jakby nie pachołek to by jej ten wsteczny jeszcze wybaczył o ile by powolutku ruszała.....ja mam nauczke ze swoim własnym wstecznym -u mnie sie wrzuca jak jedynkę tylko roznica jest ta ze na wcisk gałką. jak za słabo nacisne i nie wskoczy to jest jedynka. z tego powodu jestem na swoj wyczulona
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez marianna144
to ja nawet nie wiedziałam ze mozna oblac miedzy łukiem a gorką mysle ze jakby nie pachołek to by jej ten wsteczny jeszcze wybaczył o ile by powolutku ruszała.....ja mam nauczke ze swoim własnym wstecznym -u mnie sie wrzuca jak jedynkę tylko roznica jest ta ze na wcisk gałką. jak za słabo nacisne i nie wskoczy to jest jedynka. z tego powodu jestem na swoj wyczulona
Ja wiedziałam, że nie można wjechać nigdy w żaden słupek. Również myślę, że wsteczny był do wybaczenia, ale jednak walnięcie w słupek zawsze kończy sprawę. Strasznie szkoda pieniędzy, dziewczyna jest młoda, nie chodzi do pracy. No a tu wiadomo, kolejne 140 zł, terminy za dwa tygodnie, więc pewnie będzie chciała sobie dokupić jeszcze jazdę z instruktorem.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
Dzisiaj oblała moja koleżanka [emoji20] i to jeszcze w strasznie głupi sposób...
Zrobiła łuk, egzaminator wsiadł i kazał jej jechać prosto na górkę. A ona cały czas miała wbity wsteczny po łuku i nie wrzuciła jedynki. Ruszyła, ale do tyłu. Z tyłu stał pachołek. No i dowodzenia. Teraz musi biedna czekać kolejne dwa tygodnie...
Pierwotnie opublikowany przez Czarna2000
Ja wiedziałam, że nie można wjechać nigdy w żaden słupek. Również myślę, że wsteczny był do wybaczenia, ale jednak walnięcie w słupek zawsze kończy sprawę. Strasznie szkoda pieniędzy, dziewczyna jest młoda, nie chodzi do pracy. No a tu wiadomo, kolejne 140 zł, terminy za dwa tygodnie, więc pewnie będzie chciała sobie dokupić jeszcze jazdę z instruktorem.
Kiepska sprawa polecam po łuku - po wjechaniu w kopertę - od razy wrzucić luz i zaciągnąć ręczny, dla mnie to jest takie "zakończenie" zadania, i jak egzaminator mówi żeby jechać na górkę, to zaczynam od nowa - jedynka, ręczny, rozglądam się i ruszam.
Na ostatnim egzaminie razem ze mną zdawał (lub ćwiczył, nie jestem pewna) ktoś na ciężarówce, akurat jak miałam jechać z łuku na górkę to ta ciężarówka zastawiła mi drogę, po chwili zrobił wąski przejazd i egzaminator do mnie na luzie, że spokojnie, zmieścimy się i żebym jechała.
Co do pieniędzy, to szkoda, mnie właśnie "boli" wydawanie tych 140 zł, sama się utrzymuję i sama sobie finansuję to prawko.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Milagros_90 i Bryzka246 Dziękuję! Egzamin praktyczny chciałabym w tym roku Nie miałam jeszcze nigdy jazd z instruktorem, więc długa droga przede mną. Przygotowywałam się w domu do teorii.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Czarna_Roza
Milagros_90 i Bryzka246 Dziękuję! Egzamin praktyczny chciałabym w tym roku Nie miałam jeszcze nigdy jazd z instruktorem, więc długa droga przede mną. Przygotowywałam się w domu do teorii.
To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?
Pewnie wtedy OSK wysyła info do wydziału komunikacji o odblokowaniu nr i można umawiać egzamin. Ale znam przypadek gdzie dziewczyna miała już odblokowany nr i bez egzaminu wewnętrznego umówiła egzamin
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
To znaczy, ze zdałaś egzamin teoretyczny bez przebytego kursu? Czy cos zle zrozumiałam?
U mnie trzeba było ukończyć kurs (teorie i praktykę), żeby zapisać się na egzaminy - myślałam, ze tak jest wszędzie?
Istnieje możliwość, że uczysz się sama w domu, zdajesz egzamin teoretyczny w WORDZIE i dopiero wtedy zapisujesz się na kurs - już tylko na część praktyczną, czyli na jazdy. Ja zdawałam prawko w 2016 roku i właśnie tak zrobiłam.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez PieceOfMeWantToBeNasty
Istnieje możliwość, że uczysz się sama w domu, zdajesz egzamin teoretyczny w WORDZIE i dopiero wtedy zapisujesz się na kurs - już tylko na część praktyczną, czyli na jazdy. Ja zdawałam prawko w 2016 roku i właśnie tak zrobiłam.
Dziękuję za wyjaśnienie, nie wiedziałam o tej możliwości.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Czytałyście najnowsze wieści o wypadku w Szaflarach?
Ponoć z nagrań z kamery wewnątrz elki wynika, że nie padła komenda opuszczenia pojazdu. Dzisiaj ma być przeprowadzony eksperyment procesowy, żeby sprawdzić, z jakiej odległości pociąg był widoczny i czy można było zatrzymać auto między znakiem stopu a torowiskiem.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Czytałyście najnowsze wieści o wypadku w Szaflarach?
Ponoć z nagrań z kamery wewnątrz elki wynika, że nie padła komenda opuszczenia pojazdu. Dzisiaj ma być przeprowadzony eksperyment procesowy, żeby sprawdzić, z jakiej odległości pociąg był widoczny i czy można było zatrzymać auto między znakiem stopu a torowiskiem.
sa juz wyniki eksperymentu. uznali ze egzaminator jest winny. miał miejsce zeby zahamowac po stopie a przed torami. i te pare sekund na ucieczke z auta.....
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/
Ja mam wrażenie, że egzaminatorzy specjalnie próbują wyprowadzić z równowagi. Na pocieszenie też Ci powiem, że wszystko co robiłam źle na jazdach na egzaminie poszło ok, a to co wychodziło super, na egzaminie tragedia.
Będzie dobrze, następnym razem się uda
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Zdecydowanie specjalnie chciał mnie zestresować. Jak zadzwoniłam do mojego instruktora to powiedział że to jest typowy sposób tego egzaminatora.
Później jeszcze dowalil się ze ze powiedzialam ze auto do sprawdzenia poziomu oleju musi stać na płaskiej powierzchni, w jego opinii musi to byc równa powierzchnia. Gdy już ochlonelam i przemyślałam to 2 raz to doszłam do wniosku że jak już mamy się czepiać szczegółów to ani on ani ja nie mieliśmy racji bo auto powinno stać w poziomie...
No ale trudno już się nic nie zrobi, za 2 razem na wyjdzie!
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
Dzisiaj pierwszy raz podeszłam do egzaminu praktycznego i... oblałam.
Weszłam do auta totalnie wyluzowana, dałam dowód, po czym egzaminator miał problem do mojego dowodu, powiedział że nie wie czy może mnie dopuścić do egzaminu, ponieważ ma wątpliwości czy to ja na zdjęciu. Siedzieliśmy więc tak z 5/6 minut w aucie a on spoglądał to na mnie, to na dowód. Jak się domyślacie bardzo mnie to zestresowalo i jak łuk zrobiłam bezbłędnie, tak na górce zgasł mi dwa razy. Wogóle nie przejmowałam się górka, nigdy nie miałam z nią problemu, ale na egzaminie tak mi noga chodziła, że nie potrafiłam jej ogarnąc, a w dodatku stresowała mnie jego obecność w samochodzie.
Mam nadzieję że za drugim podejściem trafi mi się lepszy egzaminator :/
nie przejmuj sie -przynajmniej wiesz jak to wygląda. szanse ze nastepnym razem trafisz na tego samego sa nikłe. a ta skaczaca noga to jakis koszmar ciekawe ze zawsze sie to objawia na egzaminie...na pierwszej jezdzie na kursie byłam tak zestresowana ze nie mogłam ustawic srodkowego lusterka tak mi rece latały z nerwów a nogi nic a nic. a na kazdym egzaminie skaczaca noga była
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
Zdecydowanie specjalnie chciał mnie zestresować. Jak zadzwoniłam do mojego instruktora to powiedział że to jest typowy sposób tego egzaminatora.
Później jeszcze dowalil się ze ze powiedzialam ze auto do sprawdzenia poziomu oleju musi stać na płaskiej powierzchni, w jego opinii musi to byc równa powierzchnia. Gdy już ochlonelam i przemyślałam to 2 raz to doszłam do wniosku że jak już mamy się czepiać szczegółów to ani on ani ja nie mieliśmy racji bo auto powinno stać w poziomie...
No ale trudno już się nic nie zrobi, za 2 razem na wyjdzie!
Najgorzej jak się trafi na takiego kogoś
powodzenia na drugim podejściu! Kiedy zdajesz??
U mnie trzecie podejście za tydzień, umówiłam się na jazdę dzień przed. Zaczynam się stresować
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez ruda200000
U nas niestety trzeba czekać ponad miesiąc na egzamin
Spróbuj się nie stresować bo to tylko może pogorszyć sprawę
Rozumiem, bo u mnie też się długo czeka.
Postaram się uspokoić. Tym razem mam egzamin na 10, do tej pory zawsze popołudniu, wiec teoretycznie będę miała mniej czasu w tym dniu na stres
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Jaka tu cisza
Dzisiaj oblał mój kolega. Ale... No cóż, oblał w taki sposób, że egzaminator musiał przerwać egzamin. I całe szczęście, bo jeśli on robi coś takiego, to zwyczajnie stwarzałby zagrożenie na drodze Chciał zmienić pas (na którym swoją drogą znalazł się niepotrzebnie, w bardzo głupi sposób), ale ciągle jechały samochody. W końcu stwierdził, że "aaaa, może jakoś to będzie" i zwyczajnie wrył się komuś pod maskę. Nie wiem czy to kwestia stresu, bo ponoć na końcu kursu jeździł już całkiem fajnie. Teraz czeka go kolejne dwa tygodnie czekania.
Inny kolega oblał przez pieszego, który wtargną na jezdnię, kiedy on był już na przejściu. Egzaminator uznał, że powinien go wcześniej puścić...
Niedługo dostanę swoje dokumenty i wsiądę w "normalny" samochód Muszę jeszcze wyjeździć moją godzinę elką, bo w tym tygodniu nie miałam czasu. Bardzo często przechodzę koło mojego OSK i tak mi się robi milutko na jego widok I jeszcze te znajome eleczki na mieście.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Bryzka246
Chciał zmienić pas (na którym swoją drogą znalazł się niepotrzebnie, w bardzo głupi sposób), ale ciągle jechały samochody. W końcu stwierdził, że "aaaa, może jakoś to będzie" i zwyczajnie wrył się komuś pod maskę. Nie wiem czy to kwestia stresu, bo ponoć na końcu kursu jeździł już całkiem fajnie.
Samo życie.
Takie historie na drodze to tak z 5/10 dziennie.
Ja jestem mało upartym kierowcą, zawsze wpuszczam. Ale czasem mnie krew zalewa i mam ochotę takiego puknąć w ramach nauczki.
Nie robię tak tylko dlatego, że nie wiadomo, czy nikt inny przy tym nie ucierpi.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Limonka2738
Samo życie.
Takie historie na drodze to tak z 5/10 dziennie.
Dokładnie.
Ostatnio, oglądając filmiki na yotube o egzaminach na prawo jazdy, mignęło mi zdanie, że w trakcie egzaminu egzaminowany w elce jest jedynym uczestnikiem ruchu na jezdni, który zachowuje się w 100% poprawnie (a przynajmniej powinien).
Jeżdżąc na co dzień jako pasazer, widzę mnóstwo mniejszych czy większych błędów, jak np. okropnie irytujący mnie brak włączenia kierunku żeby zasygnalizować zjazd z ronda, albo ogólnie włączanie kierunku już w momencie manewru skrętu. A to ma być przeciez informacja o zamiarze: "zamierzam skręcić", a nie poinformowanie "patrzcie,własnie skręcam"
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Dokładnie.
Ostatnio, oglądając filmiki na yotube o egzaminach na prawo jazdy, mignęło mi zdanie, że w trakcie egzaminu egzaminowany w elce jest jedynym uczestnikiem ruchu na jezdni, który zachowuje się w 100% poprawnie (a przynajmniej powinien).
Jeżdżąc na co dzień jako pasazer, widzę mnóstwo mniejszych czy większych błędów, jak np. okropnie irytujący mnie brak włączenia kierunku żeby zasygnalizować zjazd z ronda, albo ogólnie włączanie kierunku już w momencie manewru skrętu. A to ma być przeciez informacja o zamiarze: "zamierzam skręcić", a nie poinformowanie "patrzcie,własnie skręcam"
Często się z tym spotykam, nawet dzisiaj kilkakrotnie. Dodam, że ja zawsze tego kierunku używam
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny
To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.
Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw
Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny
To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.
Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw
Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent
Jestem naładowana pozytywną energią
Super, gratulacje! Witaj wśród kierowców
Dawno mnie tutaj nie było. Chciałam tylko pochwalić się, że ja zakończyłam już całkowicie swoją przygodę z kursem. Plastik wyrobiony. Wyjeździłam ostatnie godzinki z instruktorem. Bardzo przyjemnie mi się jeździło, w końcu gdzieś indziej niż trasy egzaminacyjne. Pogadaliśmy, podziękowałam za wszystko i pożegnaliśmy się. Mimo długiej przerwy jeździłam po prostu normalnie, ani razu nie zgasł mi samochód. Teraz zostały mi już tylko normalne jazdy, normalnym samochodem Tęsknię trochę za naszą piękną eLeczką Jak przechodzę obok OSK to mi się dosłownie łezka w oku kręci. Zazdroszczę koleżankom, które jeszcze robią kursy. Jak tam wasze prawka dziewczyny, co tu tak cichutko?
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Przychodzę z radosną dla mnie nowiną - zdałam dzisiaj egzamin praktyczny
To było moje trzecie podejście. Z każdych dwóch poprzednich wyciągnęłam wnioski. Mimo to szłam dzisiaj na egzamin wiadomo, w stresie. Egzaminator był bardzo w porządku, nie wprowadził sztywnej atmosfery, wręcz widziałam, że zagadywał do mnie z humorem typu "mogę skierować całą klimatyzację na panią, bo pani chyba bardziej potrzebuje ochłody, niż ja"
Drugi mój egzamin oblałam, jak tu już pisałam, wymuszając na wyjeździe z wordu więc dziś, po zaliczonym placyku, zbliżając się do tego miejsca mówiłam sobie w myślach "kobieto, spokojnie". Miałam jechać w lewo, więc musiałam "przebić się" przez dwa pasy ruchu jednej z głównych dróg w mieście. Poczekałam spokojnie na dogodną sytuację i płynnie ruszyłam. I powiem Wam, że odetchnęłam pełną piersią, jakbym jakąś klątwę z siebie zdjęła Dalej było dobrze, jechałam skupiona, błędy miałam - raz mi zgasł kierunek a ja w ferworze manewru nie poprawiłam; raz egzaminator nic nie mówił, więc jechałam prosto, zjechałam na skrajnie prawy pras na drodze kilkupasmowej, ale umknęło mi, że to będzie pas do skrętu tylko w prawo cóż poradzić, skręciłam. Egzaminator stwierdził, że popsułam mu szyki ale przy okazji zrobiłam tam zawracanie auto zgasło mi raz, ale spokojnie, bez nerwów odpaliłam i płynnie ruszyłam.
Ogólnie, jak, zorientowałam się, że już wracamy do Wordu, miałam w głowie sprzeczne myśli, bo jeździło mi się dobrze, ale kto tam wie... na samym wjezdzie na wordowski parking wyłonił sie samochód, któremu musiałam ustąpić, przez co stanęłam dosyć pod górę. Pomyślałam "zrób to już dobrze, na sam finisz" i płynnie ruszyłam, zaparkowałam, odpięłam pasy żeby pooddychać głęboko egzaminator powiedział mi kilka uwag, a na koniec powiedział, że życzy szerokości i wypisał pozytyw
Czekał na mnie mój chłopak, pewnie denerwował się nie mniej, niż ja skakaliśmy oboje z radości, jak dzieci ma dzisiaj urodziny, więc cieszył się, że zrobiłam mu fantastyczny prezent
Jestem naładowana pozytywną energią
SUPER gratuluję. Zdane za trzecim razem to jest bardzo dobry wynik. Widzę że masz podobnie jak ja, też musiałam wyciągnąć wnioski i przede wszystkim się uspokoić.
Teraz tylko czekać na dokument no i szerokiej drogi [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255]
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Bryzka246
Super, gratulacje! Witaj wśród kierowców
Pierwotnie opublikowany przez fehn
SUPER gratuluję. Zdane za trzecim razem to jest bardzo dobry wynik. Widzę że masz podobnie jak ja, też musiałam wyciągnąć wnioski i przede wszystkim się uspokoić.
Teraz tylko czekać na dokument no i szerokiej drogi [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255] [emoji255]
Dziękuję ślicznie!!!
Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?
Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Dziękuję ślicznie!!!
Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?
Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.
Ja poszłam zapłacić za plastik w dniu zdania egzaminu. Czekałam prawie miesiąc, ale to przez to, że zdałam przed osiemnastką. Pani w urzędzie wytłumaczyła mi, kiedy może wysłać dokumenty (najszybciej w dniu urodzin - były na weekendzie ), a potem mają 8 dni roboczych. Jej wyliczenia idealnie zgadzały się z terminami na infocar. Także proponuję jak najszybciej iść do urzędu, zapłacić i od tego dnia (lub następnego) odliczyć 8 dni roboczych.
Ja od siebie poleciłabym zainteresowanie się mniejszymi OSK, a nie tylko wielkimi molochami, które wręcz taśmowo produkują kursantów. Ja właśnie wybrałam taką małą szkołą, mieli jakieś 6-8 samochodów. Bardzo przyjacielska atmosfera, kontakt bezpośrednio z instruktorem, po kilku jazdach wszystko stawało się takie znajome. Dużo bardziej mi to odpowiadało niż np. kontakt tylko przez biuro, jazdy umawiane przez recepcjonistkę. Koleżanka jest w takim dużym ośrodku i jakoś ich podejście niezbyt mi się podoba.
Dot.: Egzamin na prawo jazdy - pytania, relacje, trzymanie kciuków - cz. XIV
Pierwotnie opublikowany przez Milagros_90
Dziękuję ślicznie!!!
Bryzka, ile czekałaś na plastik? Kiedy trzeba wnieść tą opłatę 100,50zł?
Od siebie mogę dodać tyle - nie bójcie się zmiany instruktora... Ja się bałam i nie zmieniłam, cały kurs przejeździłam z moim instruktorem przydzielonym mi na początku. A w trakcie kursu było różnie - tylko żebym została dobrze zrozumiana: nie był wobec mnie wulgarny, niesłowny, nie skracał zajęć itd. - wtedy myślę że nie miałabym skrupułów i bym zmieniła. Nie, był punktualny, kulturalny, pokazał mi wszystkie manewry itd. Po prostu, potocznie mówiąc, "nie zaskoczyło" między nami, nie czułam się swobodnie, atmosfera była raczej napięta, słyszałam jakieś wzdychania jak coś zle zrobiłam, deprymujące komentarze, miałam wrażenie że jest mało cierpliwy. Tylko że wtedy, w trakcie kursu, myślałam sobie "Mili, nie wydziwiaj, rób swoje, po co robić kłopot i zmieniać, przecież on mi krzywdy nie zrobił".
Dopiero po oblaniu pierwszego egzaminu, przed dwoma następnymi, gdy brałam dodatkowe jazdy, to wzięłam je z innymi instruktorami, tłumacząc w OSK, że wolę kogoś obcego, żeby poczuć się bardziej jak na egzaminie. I różnica była przeogromna, naprawdę - trafiłam na bardzo cierpliwych panów, każdy z nich dał mi cenne uwagi, atmosfera była przyjazna. Także TO JEST WAŻNE, z kim jeździmy, i dzisiaj żałuję, że nie zmieniłam instruktora. Nie czułam się przy nim tak dobrze, jak mogłabym się czuć. Nie ma więc co się przejmować, to jest tylko instruktor - osoba, której zapewne później już nie spotkamy, osoba, która ma pełno innych kursantów i "utrata" jakiejś tam Mili by go nie uraziła, a szkoła jazdy dostaje od nas pieniądze za kurs i mamy prawo robić tak, żeby to nam było dobrze, i wcale nie musimy kierować się tylko jakimiś poważnymi zarzutami, typu skracanie zajęć, obrażanie nas - wystarczy, ze nie czujemy się dobrze. I wcale nie jest to wydziwianie i sprawianie komuś kłopotu.
Gratuluję!
Zdecydowanie masz rację jeśli chodzi o instruktora. Ja co prawda trafiłam bardzo dobrze i wręcz trochę tęsknię za tym człowiekiem i jazdami, ale mój kuzyn wręcz przeciwnie. Co prawda jego instruktor nie był jakiś tragiczny, nie zrobił nic karygodnego, ale między nimi nie zaiskrzyło. Nie powiem, kuzyn też ma dość trudny charakter, a tutaj trafiła kosa na kamień. Raz wręcz trochę posprzeczali się w samochodzie. Potem kuzyn już umawiał się tak, żeby jeździć z kimś innym.
Ja z całego serca polecam sprawdzać instruktorów i szukać tego idealnego. Wiem z doświadczenia, że te jazdy mogą dużo uczyć, ale jednocześnie być też przyjemnością.
Komentarz