Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • keira24
    Zadomowienie
    • 2005-06
    • 1195

    #31
    Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

    Kochane Wizazanki ide sie polozyc, bo ta goraczka mnie dobija. Dziekuje za Wasze wsparcie.
    ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
    - Siewca Wiatru -

    Komentarz

    • Angelika
      Rozeznanie
      • 2002-02
      • 881

      #32
      Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

      a ja mam nadzieję, że gorączka przejdzie i że to był tylko zły sen
      Nie ma słów które mogłby cie pocieszyć. Chyba że dasz numer do Twojego TZ i my mu nagadamy
      Blondes do it better...

      Komentarz

      • Mroofcia
        Rozeznanie
        • 2005-05
        • 575

        #33
        Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

        .
        Ostatnio edytowane przez Mroofcia; 2009-01-30, 12:52.
        PROFIL ZAMKNIĘTY

        Komentarz

        • mo0oniczka
          Rozeznanie
          • 2004-08
          • 547

          #34
          Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

          j amam nadziejez e wsyztsko miedzy wami sie ulozy a jelsi anwet jego decyzja bedzie ostateczna to widocznie to nei ten jedyny , jednka mam nadziej ze tak nei bezie Trzymaj sie cieplutko

          Komentarz

          • agulla
            Zakorzenienie
            • 2005-07
            • 6860

            #35
            Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

            jejku tak strasznie mi przykro że wizazanka musi przezywac cos takiego z tego jak o nim piszesz naprawde widac jak bardzo go kochasz, ale bądz cierpliwa wiem ze dobrze sie gada ale musisz musisz poczekac do soboty i porozmawiac z nim tak baaaardzo szczerze od serca. A jeżeli to nic nie da albo nie będzie chciał to tak strasznie przykro mi to mowic ale widocznie dziweczyny mają racje że to nie ten. Głowa do góry wizazanki są tak kochane że pomoga ci przetrwac rozstanie, chociaz mam nadzieje ze nie bedziemy musialy tego robić bo wszystko sie ułozy. Bede mocno trzymac kciuki do soboty i w samą sobote a ty zdrowiej nam szybciutko


            5.09.2014

            Komentarz

            • Hokus
              Raczkowanie
              • 2005-05
              • 79

              #36
              Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

              Mój Tata powiedział mi kiedyś, że "albo się kogoś kocha i się to wie...albo się nie kocha".
              Uczuć drugiej osoby nie da się zmienić - albo ona to coś czuje albo nie.
              Jeżeli chodzi Ci o poważny związek, to imo szkoda czasu na osoby, które mają wątpliwości, nie są zdecydowane itp.
              Teraz myślisz, że to Twoja druga połówka, jutro może być inaczej
              A druga sprawa, to to, że zawsze atrakcyjniejszy jest to, o co trzeba się starać, zabiegać. Jak się coś dostaje na tacy, to smaczek już nie jest ten...

              Trzymaj się cieplutko, głowa do góry
              ...i zawsze pamiętaj, że jutro może być zupełne inne niż dziś

              Komentarz

              • Mroofcia
                Rozeznanie
                • 2005-05
                • 575

                #37
                Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                .
                Ostatnio edytowane przez Mroofcia; 2009-01-30, 12:52.
                PROFIL ZAMKNIĘTY

                Komentarz

                • justyskaa
                  BAN stay
                  • 2005-07
                  • 740

                  #38
                  Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                  Pierwotnie opublikowany przez keira24
                  Droga Magdo. w tej rozmowie nie bylo nic, co powinno byc przyczyna tego. Zawsze uwazalam, ze nalezy rozmawiac, on rowniez, W ten sposob rozwiazuje sie problemy w zwiazku.To miala byc rozmowa , sugestia. Nigdy nie pomyslalabym, ze do tego ojdzie. tym bardziej czuje sie winna, ze nie zamilklam...
                  to co masz siedzieć cicho jak cos jest nie tak, bo boisz sie, że facet odejdzie? Tak nie można, trzeba walczyc o swoje nawet w związku, nie można milczeć w obawie przed rozstaniem

                  Komentarz

                  • justyskaa
                    BAN stay
                    • 2005-07
                    • 740

                    #39
                    Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                    Pierwotnie opublikowany przez keira24
                    Nie wytlumacze sobie, ze to nie moja druga polowka, skoro on jest dla wlasnie tym kims. Tego nie da sie racjonalnie wytlumaczyc. To isnieje w sercu i umysle. Ja naprawde bardzo go kocham. Nigdy z wczesniejszymi mezczyznami nie chcialam miec dzieci. On ujal mnie tym, jakim bylby ojcem, jakim wspanialamy dla mnie towarszyszem, czlowiekiem, ktory naprwde zaspokoi kobiece pragnienia. A teraz ma go nie byc w moim zyciu?

                    To jakis koszmar ...
                    Kochana, przecież przy każdym zakochaniu wmawiamy sobie, ze to ten jedyny, przy każdym rozstaniu kiedy to odchodzi druoga połówka płaczemy i myślimy, że nikt taki już dla nas nie będzie, że to była ta jedna osoba na całe życie.
                    A dzieci? Może wcześniej, przy innych związkach o tym nie myślałaś, moze nie chciałaś, nie byłaś jeszcze gotowa, a teraz obudziły sie w tobie te pragnienia właśnie w trakcie tego związku i wywołują kolejny powód do tego, zeby żałować tego, co między Wami było i mogłoby jeszcze byc. Może akurat teraz wkroczyłaś w etap, kiedy chciałabyś założyć rodzinę, nie sprawił tego mężczyzna a Twoje potrzeby, które budzą się w Tobie jako w kobiecie.

                    Komentarz

                    • justyskaa
                      BAN stay
                      • 2005-07
                      • 740

                      #40
                      Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                      Pierwotnie opublikowany przez keira24
                      Mnie zalezy, staram sie byc lepsza, walvcyzc ze swoimi wadami, bo tego chce. Chce byc lepsza dla siebie i innych, dla nie go równiez. Ale jemu chyba nie zalezy.A wlasciwie mowil, ze mu zalezy na mnie, ale ze nie pasujemy do siebie. Nie wierze w to ... Uzupelniamy sie swietnie, ale widac on nie cche ani ciut dac z siebie, zeby bylo dobrze. Dobija mnie takie podejcie. Czuc cos do drugiej osoby, ale rezygnowac. Niszczyc wlasne szczescie i innych !!! Przeciez tro chore !!!
                      skoro o nie chce walczyć, to wydaje mi się, że po rpostu szukał jakiegokolwiek pretekstu, jakiejkolwiek sytuacji która mogłaby byc punktem wyjściowym do rozstania. Zranił Cię, wiem jak boli zranione serce, ale widocznie nie zasługiwał na to szczęście ptzy Tobie, widocznie nie był ta drugą połową. Ja bym już nie walczyła, chyba pogodziłabym się z faktem. Zresztą nigdy nie walczyłam o żadnego faceta, zostawiałam wiekszość spraw własnemu biegowi. Mozedzieki temu trafiłam na tego jedynego? Pomyśl, zatrzymasz go przy sobie na siłę, a kiedyś okaze się, że będziesz tego żałować, bo to nie ON, nie TEN JEDYNY. Swoja droga pewnie i tak zatrzymywanie go na siłę nie przyniosłoby żadnych rezultatów, bo do tanga trzeba dwoja niestety.

                      Komentarz

                      • olcia86
                        Raczkowanie
                        • 2004-06
                        • 44

                        #41
                        Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                        Ja bylam w podobnej sytuacji, moj eks był niepewny, chcial czasu na zastanowienie, mowil ze za pare dni wszystko sie wyjasni, a tak naprawde nic sie nie wyjasnilo. Walczylam o niego, zapewnialam go o swojej milosci, a teraz tego mtylko zaluje. Niech to facet sie o ciebie stara i nie mysli ze ma cie na kiwniecie palcem. Jesli mu naprawe na Tobie zalezy to nie odejdzie...a jesli bedzie chcial odejsc to znaczy tylko jedno...ze to nie jest TEN JEDYNY. Głowa do góry, warto poczekac na kogos kto nie bedzie mial wątpliwosci co do swoich uczuc wobec Ciebie, bo życie w ciąglej niepewnosci to nic dobrego...

                        Komentarz

                        • justyskaa
                          BAN stay
                          • 2005-07
                          • 740

                          #42
                          Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                          Pierwotnie opublikowany przez olcia86
                          Niech to facet sie o ciebie stara i nie mysli ze ma cie na kiwniecie palcem. Jesli mu naprawe na Tobie zalezy to nie odejdzie...a jesli bedzie chcial odejsc to znaczy tylko jedno...ze to nie jest TEN JEDYNY. Głowa do góry, warto poczekac na kogos kto nie bedzie mial wątpliwosci co do swoich uczuc wobec Ciebie, bo życie w ciąglej niepewnosci to nic dobrego...
                          zgadzam się i popieram

                          Komentarz

                          • justyskaa
                            BAN stay
                            • 2005-07
                            • 740

                            #43
                            Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                            Nie chciałam tutaj nikogo urazić, ale moi zdaniem właśnie tak należy spojrzeć na całą sytuację. Nie da się walczyć o coś, czego juz nie ma. Nie walcz na siłę, później będzie Ci głupio, że to Ty walczyłaś a on założył rękę i pewnie jeszcze kpił po cichu z Twoich starań. Czy ta rozmowa coś zmieni - nie wiem. Ale nie błagaj go o to, żeby został, nie zapewniaj go na siłę o swojej miłosci.

                            Komentarz

                            • Lazy_Morning
                              Wtajemniczenie
                              • 2004-07
                              • 2414

                              #44
                              Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                              Pierwotnie opublikowany przez keira24
                              Dziekuje serdecznie . Nie wiem, jak wytrzymam do soboty.Oszaleje z tego wszystkiego. Czuje, |e nie da szansy naszemu zwiazkowi. I chyba strace zaufanie dobuddystoiw. bo dla mnie buddyzm to milosc i spokoj, anie rezygnacja z tego.
                              Ha nie wiem, jak się ma do tego buddyzm, ale zdaje się, że występuje w nim dążenie do "wolności totalnej" (dla mnie- pseudo ), oderwania, uwolnienia od wszelkiego przywiązania, dążenie do boskiej nirwany...
                              Jeśli ktoś ma podobne kryteria wartości (czy to ze względu na przekonania, czy na charakter) i zaczyna "mącić"... wreszcie rezygnuje ze związku, to IMHO taka osoba na ten związek i tego partnera nie zasługuje.

                              Ale póki co, postaraj się myśleć pozytywnie i rzeczowo. Czy wszystko grało między Wami, czy nic nie zostało zniszczone... Czy ktoś, kto świadomie godzi się z tym, że sprawia Ci ból (być może, bo chyba na razie nie wiadomo, co się z nim w tej chwili dzieje), jest Ciebie wart... Czy na pewno jesteście równymi partnerami, a Wasze relacje- w równowadze... Czy- kochając tego człowieka- nie zaniedbałaś swoich potrzeb... I takie tam
                              Wydaje mi się, że nie powinnaś czekać teraz jedynie próbując przetrwać; przygotuj się, zajrzyj w siebie- bez rozpamiętywania...

                              Może na razie mogłoby być Ci łatwiej, jeśli spróbowałabyś trzymać się tego, że jeszcze nie wiesz, co on w tej chwili myśli, czy ma jakieś postanowienia..?
                              Przecież równie dobrze on może być pewny tego, że chce być z Tobą na dobre i na złe i tylko w tym momencie kombinować, co zrobić, żeby było lepiej, co można zmienić, a co jest super i tylko pielęgnować

                              I proszę, Keira, nie zapominaj o jednym, co tutaj wielokrotnie było mówione- ktoś, kto nie będzie Ciebie chciał, nie jest Twoją połówką. Tak naprawdę odejście takiej osoby, bez względu na to, jak silne uczucia żywiłabyś do niej i jak bardzo byś cierpiała po zerwaniu, w przełożeniu na całe życie jest wielkim szczęściem, ponieważ gdzieś czeka na Ciebie ktoś, kto nigdy by Cię nie zostawił

                              A jednak... wiem, że w tej chwili to dla Ciebie bardziej takie "blablablaaa"...
                              nie jestem

                              Komentarz

                              • keira24
                                Zadomowienie
                                • 2005-06
                                • 1195

                                #45
                                Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                Pierwotnie opublikowany przez Angelika
                                a ja mam nadzieję, że gorączka przejdzie i że to był tylko zły sen Nie ma słów które mogłby cie pocieszyć. Chyba że dasz numer do Twojego TZ i my mu nagadamy
                                Droga Angeliko, to nie jest sen niestety. Wszystko dzieje sie naprawde. A rozmowa z nim niczego nie zmieni. Jeszcze zachowlalam jakies resztki swojej dumy ...
                                Buziaki.

                                Po piekilnej nocy nadal jestem chora, zrozpaczona i wsciekla ...
                                ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                - Siewca Wiatru -

                                Komentarz

                                • keira24
                                  Zadomowienie
                                  • 2005-06
                                  • 1195

                                  #46
                                  Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                  Pierwotnie opublikowany przez Mroofcia
                                  bidulko zdaje sobie sprawe z tego co przeżywasz, najgorsza jest ta niemoc i świadomość że JEGO już nie bedzie...ale wiedz że zawsze po burzy świeci słońce i to prawda, kiedyś byłam w takiej sytuacji, byłam z facetem prawie 4 lata, rozpadło sie rok temu...teraz się z tego cieszę bo poznałam mojego obecnego partnera i teraz jestem szczęśliwa...Oby ta miłość okazała się być wieczną, bo nie wyobrażam sobie życia bez mojego Piotrusia, pozdrawiam -bądź silną dziewczynką a jak potrzebujesz pogadać rób to (mi znajomi pomogli przejsc przez to wszystko i zapomniec), możesz jak chcesz pisać nawet do mnie na gygy, jeśli bedziesz potrzebowała słuchaczki. Nie bede Ci pisać co masz robić by zatrzymać kogoś bo nie znam Was a czasem czuje sie kiedy coś się kończy i wcale takie rady nie sa nikomu potrzebne i wcale się ich nie oczekuje, czasem po prostu dobrze jest z kims porozmawiać, czasem dużooo rozmawiać(wiem po sobie, bo baardzo przeżywałam jedno rozstanie-ale było kilka czynników). EEhhhhh-przerąbane są takie sytuacje, wszystko dobija a Tobie mówią badz silna! Trzeba robić wszysko żeby nie myśleć o chwili teraźniejszej a o przyszłości o tym co jeszcze może nastąpić dobrego Trzymaj się myszko
                                  Mroofciu masz racje. Nie wiem, jak bedzie, kiedy On odejdzie. Ja juz nie wiem, czy dla mnie cos zaswieci. Dla mnie swiecilo teraz i bylam najszczesliwa w swoim zyciu. Nawet nie myslalam, ze mozna miec w sobie tyle radosci i to tylko dlatego, ze jest sie przekonanym o tym, kogo sie spotkalo.
                                  Wiem, ze musze rozmawiac. Inaczej zwariuje. Przyszlosc dla mnie to czarna dziura bez zadnego swiatelka. Tyle, ze ja chce byc szczesliwa. Przeciez nikt nie zasluzyl sobie na to, by byc nieszczesliwym. Kazdy ma do tego prawo...
                                  Pozdrawiam Cie .
                                  ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                  - Siewca Wiatru -

                                  Komentarz

                                  • pluszynka
                                    Rozeznanie
                                    • 2005-07
                                    • 699

                                    #47
                                    Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                    Pomyślałam sobie o czymś takim - skoro jest jasne, że z wami koniec - i czekacie tylko na to spotkanie żeby to on mógł Tobie zakomunikować - to to chore i okrutne z jego strony!! Przecież wie - co czujesz, przedłuża Twój smutek, albo w ogóle nie myśli o Twoich odczuciach. Pewnie sama najlepiej wiesz jak postąpić, ale może sama pierwsza powiedz - że to koniec, ale że go lubisz i możecie się czasem spotkać na piwko. Niech się ździwi i niech zobaczy, że nie cierpisz - że spoko możesz nawet kiedyś z nim się spotkać. Bo to naprawdę okrutne - że macie się rozstać, a on zamiast od razu to załatwić do czeka do kiedyś tam!!!!

                                    Komentarz

                                    • Hokus
                                      Raczkowanie
                                      • 2005-05
                                      • 79

                                      #48
                                      Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                      Keira, kwiatuszku

                                      to, co na Ciebie dopiero czeka może być dużo lepsze i szczęśliwsze niż to, czego zaznałaś dotychczas

                                      hop mówi się dopiero po skoku - zawsze , czyli w miłości też

                                      skąd wiesz, kogo spotkasz niebawem i jak bardzo go pokochasz

                                      Komentarz

                                      • keira24
                                        Zadomowienie
                                        • 2005-06
                                        • 1195

                                        #49
                                        Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                        Dziekuje Wam wszystkim za wsparcie .

                                        Moniko i Agullo macie wiecej wiary niz ja. Dziekuje serdecznie . Ciesze sie, ze Wizazanki potrafia sie wspirac w trudnych momentach. To takie podnoszace na duchu. Mimo, ze sie wlasciwie nie znamy, to jestesmy sobie bardzo bliskie.

                                        "Mój Tata powiedział mi kiedyś, że "albo się kogoś kocha i się to wie...albo się nie kocha".
                                        Uczuć drugiej osoby nie da się zmienić - albo ona to coś czuje albo nie.
                                        Jeżeli chodzi Ci o poważny związek, to imo szkoda czasu na osoby, które mają wątpliwości, nie są zdecydowane itp. "

                                        Droga Hokus ja wiem, co czuje. Jestem pewna. Twoj Tata ma racje. Ja wiem, ze kocham, a on, no coz. Ktoz to wie ...

                                        Justyskoo nic nie zmieni tego, ze mam swiadomosc, kim on dla mnie jest. Nie jestem osoba kochliwa. Spotkalam wielu mezczyzn w swoim zyciu, ale najbardziej kocham tego, te moja druga polowke.
                                        A co do posiadania dzieci. Wczesniej sie bronilam, ze moege je w ogole miec. Tamci mezczyzni nie byli odpowiedni. Ale moj TZ juz na samym poczatku naszej znajomosci powiedzial, ze chce miec dzieci ze mna. A ja wiem, ze bedzie cydownym ojcem. To dziecko, ktore bedzie go mialo za ojca, bedzie naprawde szczesliwe.
                                        On zrobi co zechce, nie liczac sie ze mna. Dla mnie to ucieczka, bez rozwiazywania nawet najmniejszego problemu. Chyba bylam uroczym dodatkiem ...
                                        Nie bede go blagac. Kiedys moze los mu uswiadomi, ze za kazda krzywde trzeba zaplacic. Moze poczuje sie tak, jak ja. Nie zycze nikomu zle. Nie nienawidze. Ja nie potrafie tego, szkoda mi zycia na negatywne emocje.

                                        Olciu86 on sie nie bedzie staral. I to jest dla mnie niezrozumiale i strasznie upokarzajace. Jesli ktos sie nie stara, to chyba mu nie zalezy ...

                                        Droga Lazy_Morning zgadzam sie z Toba. Swiadome krzywdzenie kogos to nie jest oznaka milosci. Ale coz, ja kocham ... Chcialabym w to wszystko uwierzyc. Na razie znowu wszystko to, nad czym tyle pracowalam po rozstaniu z narzeczonym znowu leglo w gruzach. Na razie nie mam nawet ochoty i sily patrzec na te gruzy i cokolwiek z nimi robic. Obym tylko kiedys je znalazla, bo nie chce wegetowac jak warzywko, chce zyc i kochac kogos i byc naprawde szczesliwa.

                                        Wybaczcie, ze wszystko napisalam tak. Chcialam sie odniesc do Waszych wypowiedzi i podziekowac Wam za to, ze jestescie ze mna. Bardzo to doceniam. Jestescie kochane .
                                        ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                        - Siewca Wiatru -

                                        Komentarz

                                        • keira24
                                          Zadomowienie
                                          • 2005-06
                                          • 1195

                                          #50
                                          Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                          Pierwotnie opublikowany przez pluszynka
                                          Pomyślałam sobie o czymś takim - skoro jest jasne, że z wami koniec - i czekacie tylko na to spotkanie żeby to on mógł Tobie zakomunikować - to to chore i okrutne z jego strony!! Przecież wie - co czujesz, przedłuża Twój smutek, albo w ogóle nie myśli o Twoich odczuciach. Pewnie sama najlepiej wiesz jak postąpić, ale może sama pierwsza powiedz - że to koniec, ale że go lubisz i możecie się czasem spotkać na piwko. Niech się ździwi i niech zobaczy, że nie cierpisz - że spoko możesz nawet kiedyś z nim się spotkać. Bo to naprawdę okrutne - że macie się rozstać, a on zamiast od razu to załatwić do czeka do kiedyś tam!!!!
                                          Pluszynko on sie ze mna juz nie spotka nigdy na piwie. Zawsze zrywa kontakty. Bedzie mi brakowalo naszych wspolnych wyjsc do pubu, gdzie spedzlam cudownie czas, wspolnych dyskusji na temat ksiazek, oboje uwielbiamy fantastyke, naszych rozmow, naszego uwodzenia sie przez net, otaczania sie opieka i troska. Wszystkiego, co tworzylo ten zwiazek ... Zycie ostatnio dla mnie jest naprawde okrutne i chyba nie zamierza przestac. Nie wiem, jak to zniose.
                                          ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                          - Siewca Wiatru -

                                          Komentarz

                                          • keira24
                                            Zadomowienie
                                            • 2005-06
                                            • 1195

                                            #51
                                            Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                            Pierwotnie opublikowany przez Hokus
                                            Keira, kwiatuszku

                                            to, co na Ciebie dopiero czeka może być dużo lepsze i szczęśliwsze niż to, czego zaznałaś dotychczas

                                            hop mówi się dopiero po skoku - zawsze , czyli w miłości też

                                            skąd wiesz, kogo spotkasz niebawem i jak bardzo go pokochasz
                                            Droga Hokus ja teraz bylam niezmiernie szczesliwa. I nie chce juz nikogo kochac, bo nie mam sily na kolejne proby. Zawsze bede kochala jego, bo moje uczucia sa prawdziwe i szczere i wiem, ze to TEN.
                                            Ech, to wszystko wyglada bardzo zle ... Ja zreszta tez.
                                            Pozdrawiam .
                                            ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                            - Siewca Wiatru -

                                            Komentarz

                                            • Kasiaczek22
                                              Raczkowanie
                                              • 2005-06
                                              • 112

                                              #52
                                              Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                              Gdy to czytam przypomina mi sie moja wlasna systuacja sprzed 3 lat mniej wiecej w tym samym czasie.Po prostu caly swiat mi wtedy legl z gruzach, mysli krazyly tylko wokol jednej osoby-jego wlasnie.I tak jeszcze przez jakis czas.Przez ten okres przegapilam naprawde wazna wartosciowa osobe jaka poznalam i wiem ze bylabym szczesliwa ale z nim nie jestem.Nie pozwolily mi wtedy na to wspomnienia o moim eks.... No i tak trwalo to okolo roku.Potem jakos przeszlo poszlam do pracy, nowe obowiazki, nowi ludzie, poznalam kogos, zauroczylam sie ale szybko okazalo sie co to za rodzynek I tak poznalam mojego bylego narzeczonego.Bylam z nim poltora roku, zyjac w blogiej nieswiadomosci, szczesliwa, momentami mniej ale przeciez i gorsze chwile w zwiazku musza byc.No i co?A no nie jestesmy juz.Jestem z jego "przyjacielem".I teraz dopiero wiem co to znaczy tak naprawde kochac, ufac, czuc ze jest ktos na kogo naprawde mozna liczyc Wiem to trudne tlumaczyc to komus kto jest w sytuacji praktycznie bez wyjscia.Ale sama wiem ze da sie to przetrwac przezyc i byc szczesliwa.A jesli odchodzi to znaczy ze to nie TEN!!!Uwierz.I glowka do goryNie daj sie chorobie, dbaj o siebie, wyjdz do ludzi, znajomych.Zobaczysz jeszcze duzo przed Toba.I nie zyj miloscia ktora jest nieodwzajemniona, bo nie warto.Kto wie moze za pare dni poznasz swoja wielka milosc??

                                              Komentarz

                                              • Akane
                                                Zakorzenienie
                                                • 2005-06
                                                • 3820

                                                #53
                                                Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                Droga kiero, wiem przez co przechodzisz i rozumiem podejście "to tylko ten, żaden inny, z poprzednimi to nie było TO". Miałam chłopaka (przez ponad 3 lata), za którego miałam wyjść za mąż. Nasze rodziny to zaakceptowały, przez jego mamę byłam traktowana jak własna córka, jego siostra mówiła o mnie "bratowa". Cud, miód i orzeszki. Zainteresowania mieliśmy wspólne, równie chore poczucie humoru, dogadywaliśmy się niemal bez słów. Różniły nas drobiazgi - tylko, że te drobiazgi zaczęły się układać w piramidę.
                                                Po dwóch latach zaczęło się psuć. Systematycznie zmniejszało się zainteresowanie z jego strony, w pewnym momencie zaczął traktować mnie jak szmatę. To już był ostatni rok naszego związku. Żeby było ciekawej, wciąż zapewniał mnie o swoich uczuciach i o tym, że mu na mnie zależy. To ja wszystko źle interpretowałam, przesadzałam itd. W końcu zastosował pewną metodę - zaczął od tego, że powinniśmy od siebie odpocząć (chociaż wciąż mnie bardzo kocha), potem już nie był tak pewny swoich uczuć, aż w końcu ze mną zerwał, bo to "już nie miłość, to przyzwyczajenie". Zwodził mnie przez długie miesiące po to, by niemal na drugi dzień po zerwaniu, związać się z nową dziewczyną.
                                                To, o czym piszesz, bardzo przypomina moją sytuację - mówi, że mu zależy, ale od dłuższego czasu nie okazuje Ci żadnego zainteresowania, stałaś się dla niego obojętna. Wiem, że uświadomienie sobie tego, boli potwornie.
                                                Ja męczyłam się ze swoją sytuacją dość długo (głównie podczas ostatniego roku związku i przez kilka miesięcy od "musimy od siebie odpocząć" do "to koniec"). Ale parę miesięcy po tym, jak mnie zostawił, odczułam niewyobrażalną ulgę. Już się nie musiałam bać najgorszego - miałam to za sobą. Człowiek, dla którego żyłam, już mnie więcej nie niszczył. Uwierz mi, że odżyłam i poczułam się lepiej, bo nie byłam ciągle olewana.
                                                Od tamtego zdarzenia minął ponad rok. Mam wspaniałego mężczyznę, który w czerwcu mi się oświadczył. Niestety uraz po tamtym mi pozostał i myślę, że gdybym nie ciągnęła tamtego związku na siłę, to byłoby ze mną lepiej. A tak wciąż zmagam się z zakorzenionymi koszmarami z przeszłości.
                                                Nie pozwól się ignorować, nie pozwól, by Cię nie doceniano. Nie pozwól też sobie na utrwalenie przekonania o tym, że tak własnie możesz być traktowana. Bo nikt nie ma prawa w taki sposób nas traktować.
                                                Czas to najlepszy lekarz i choć teraz wydaje Ci się, że bez tego człowieka nie ma dla Ciebie życia, za kilka miesięcy spojrzysz na to inaczej. I jeszcze spotkasz tego, który jest Ci pisany. Życzę Ci tego z całego serca.
                                                "Whatever you woke up worrying about this morning - get over it. Make a call and move on." sir Ken Robinson

                                                Komentarz

                                                • keira24
                                                  Zadomowienie
                                                  • 2005-06
                                                  • 1195

                                                  #54
                                                  Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                  Pierwotnie opublikowany przez Kasiaczek22
                                                  Gdy to czytam przypomina mi sie moja wlasna systuacja sprzed 3 lat mniej wiecej w tym samym czasie.Po prostu caly swiat mi wtedy legl z gruzach, mysli krazyly tylko wokol jednej osoby-jego wlasnie.I tak jeszcze przez jakis czas.Przez ten okres przegapilam naprawde wazna wartosciowa osobe jaka poznalam i wiem ze bylabym szczesliwa ale z nim nie jestem.Nie pozwolily mi wtedy na to wspomnienia o moim eks.... No i tak trwalo to okolo roku.Potem jakos przeszlo poszlam do pracy, nowe obowiazki, nowi ludzie, poznalam kogos, zauroczylam sie ale szybko okazalo sie co to za rodzynek I tak poznalam mojego bylego narzeczonego.Bylam z nim poltora roku, zyjac w blogiej nieswiadomosci, szczesliwa, momentami mniej ale przeciez i gorsze chwile w zwiazku musza byc.No i co?A no nie jestesmy juz.Jestem z jego "przyjacielem".I teraz dopiero wiem co to znaczy tak naprawde kochac, ufac, czuc ze jest ktos na kogo naprawde mozna liczyc Wiem to trudne tlumaczyc to komus kto jest w sytuacji praktycznie bez wyjscia.Ale sama wiem ze da sie to przetrwac przezyc i byc szczesliwa.A jesli odchodzi to znaczy ze to nie TEN!!!Uwierz.I glowka do goryNie daj sie chorobie, dbaj o siebie, wyjdz do ludzi, znajomych.Zobaczysz jeszcze duzo przed Toba.I nie zyj miloscia ktora jest nieodwzajemniona, bo nie warto.Kto wie moze za pare dni poznasz swoja wielka milosc??
                                                  Ja tak czulam teraz. Juz przeszlam jeden powazny kryzys.Teraz kolejny. Dlaczego? Wiem, ze sprawiedliwosci mozna szukac pod "s" w slowniku, ale to wlasnie jest niesprawiedliwe. Jestem zmeczona tym wszystkim i moze nie znajde sily, by znow kogos pokochac...
                                                  Dziekuje Ci Kasiaczku22 .
                                                  ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                                  - Siewca Wiatru -

                                                  Komentarz

                                                  • keira24
                                                    Zadomowienie
                                                    • 2005-06
                                                    • 1195

                                                    #55
                                                    Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                    Pierwotnie opublikowany przez Akane
                                                    Droga kiero, wiem przez co przechodzisz i rozumiem podejście "to tylko ten, żaden inny, z poprzednimi to nie było TO". Miałam chłopaka (przez ponad 3 lata), za którego miałam wyjść za mąż. Nasze rodziny to zaakceptowały, przez jego mamę byłam traktowana jak własna córka, jego siostra mówiła o mnie "bratowa". Cud, miód i orzeszki. Zainteresowania mieliśmy wspólne, równie chore poczucie humoru, dogadywaliśmy się niemal bez słów. Różniły nas drobiazgi - tylko, że te drobiazgi zaczęły się układać w piramidę.
                                                    Po dwóch latach zaczęło się psuć. Systematycznie zmniejszało się zainteresowanie z jego strony, w pewnym momencie zaczął traktować mnie jak szmatę. To już był ostatni rok naszego związku. Żeby było ciekawej, wciąż zapewniał mnie o swoich uczuciach i o tym, że mu na mnie zależy. To ja wszystko źle interpretowałam, przesadzałam itd. W końcu zastosował pewną metodę - zaczął od tego, że powinniśmy od siebie odpocząć (chociaż wciąż mnie bardzo kocha), potem już nie był tak pewny swoich uczuć, aż w końcu ze mną zerwał, bo to "już nie miłość, to przyzwyczajenie". Zwodził mnie przez długie miesiące po to, by niemal na drugi dzień po zerwaniu, związać się z nową dziewczyną.
                                                    To, o czym piszesz, bardzo przypomina moją sytuację - mówi, że mu zależy, ale od dłuższego czasu nie okazuje Ci żadnego zainteresowania, stałaś się dla niego obojętna. Wiem, że uświadomienie sobie tego, boli potwornie.
                                                    Ja męczyłam się ze swoją sytuacją dość długo (głównie podczas ostatniego roku związku i przez kilka miesięcy od "musimy od siebie odpocząć" do "to koniec"). Ale parę miesięcy po tym, jak mnie zostawił, odczułam niewyobrażalną ulgę. Już się nie musiałam bać najgorszego - miałam to za sobą. Człowiek, dla którego żyłam, już mnie więcej nie niszczył. Uwierz mi, że odżyłam i poczułam się lepiej, bo nie byłam ciągle olewana.
                                                    Od tamtego zdarzenia minął ponad rok. Mam wspaniałego mężczyznę, który w czerwcu mi się oświadczył. Niestety uraz po tamtym mi pozostał i myślę, że gdybym nie ciągnęła tamtego związku na siłę, to byłoby ze mną lepiej. A tak wciąż zmagam się z zakorzenionymi koszmarami z przeszłości.
                                                    Nie pozwól się ignorować, nie pozwól, by Cię nie doceniano. Nie pozwól też sobie na utrwalenie przekonania o tym, że tak własnie możesz być traktowana. Bo nikt nie ma prawa w taki sposób nas traktować.
                                                    Czas to najlepszy lekarz i choć teraz wydaje Ci się, że bez tego człowieka nie ma dla Ciebie życia, za kilka miesięcy spojrzysz na to inaczej. I jeszcze spotkasz tego, który jest Ci pisany. Życzę Ci tego z całego serca.
                                                    Droga Akane czytajac Twoje slowa czuje jakbym widziala siebie w poprzednim zwiazku. Bylismy zareczeni. Teraz mielismy mieszkac razem. Jego rodzina byla moja i wszystko bylo takie piekne. Ale sie skonczylo i nie zaluje. Moze zal mi tego, ze choc mieszkamy tak blisko siebie i widujemy sie nie rozmawiamy ze soba w ogole.
                                                    Ja odzylam przy moim obecnym TZ (rany, to brzmi strasznie, chyba oszaleje z tego bolu ), stalam sie pewna siebie kobietka, pelna wiary w swoje mozliwosci, swiadoma swoich zalet, uroku, inteligencji. Ktos to docenil, zauwazyl i cieszyl sie mna. Ale dlaczego to sie skonczyc ma? Nie rozumiem...
                                                    Dziekuje za takie mile slowa i otuche.
                                                    Caluje.
                                                    ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                                    - Siewca Wiatru -

                                                    Komentarz

                                                    • Akane
                                                      Zakorzenienie
                                                      • 2005-06
                                                      • 3820

                                                      #56
                                                      Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                      Pierwotnie opublikowany przez keira24
                                                      Droga Akane czytajac Twoje slowa czuje jakbym widziala siebie w poprzednim zwiazku. Bylismy zareczeni. Teraz mielismy mieszkac razem. Jego rodzina byla moja i wszystko bylo takie piekne. Ale sie skonczylo i nie zaluje. Moze zal mi tego, ze choc mieszkamy tak blisko siebie i widujemy sie nie rozmawiamy ze soba w ogole.
                                                      Ja odzylam przy moim obecnym TZ (rany, to brzmi strasznie, chyba oszaleje z tego bolu ), stalam sie pewna siebie kobietka, pelna wiary w swoje mozliwosci, swiadoma swoich zalet, uroku, inteligencji. Ktos to docenil, zauwazyl i cieszyl sie mna. Ale dlaczego to sie skonczyc ma? Nie rozumiem...
                                                      Dziekuje za takie mile slowa i otuche.
                                                      Caluje.
                                                      Dlaczego? Bo niestety taki już jest ten świat. Ja nie ufam już zbytnio słowom - patrzę na czyny. Nauczyłam się, że w każdym związku na początku jest pięknie. Ale ludzie się zmieniają. Czasem na lepsze, czasem na gorsze. Kiedyś roztkliwiały mnie słowa "na zawsze", "na pewno" - dzisiaj mnie wręcz drażnią, bo wiem, że to słowa na dziś. Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co zdarzy się w przyszłości.
                                                      Jeśli Twój obecny mężczyzna nie chce z Tobą tworzyć związku - pogódź się z tym. Nikogo nie można zatrzymać na siłę. I chociaż dzisiaj sądzisz, że świat się kończy, to wiesz już, że można się pozbierać, a życie jednak może stać się piękne. Nauczyłaś się tego po poprzednim chłopaku. I chociaż teraz jest inaczej i boli o wiele bardziej, to jednak mimo wszystko możesz jeszcze znaleźć szczęście. Wiem, jak łatwo się to mówi, a jak trudno jest zacząć tak myśleć i postępować. Ale trzeba w sobie znaleźć siły, by żyć dalej. Masz coś bezcennego, czego nie wolno Ci stracić - masz siebie.
                                                      "Whatever you woke up worrying about this morning - get over it. Make a call and move on." sir Ken Robinson

                                                      Komentarz

                                                      • Julka...
                                                        Raczkowanie
                                                        • 2005-08
                                                        • 172

                                                        #57
                                                        Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                        Ja z moim facetem (teraz obecie jestmom mezem) wczesniej kłóci.liśmy sie i kaies 2 razy rozstawalismy sie!Wyłam STRASZNIE!!!Bylam pewna,ze to koniec i najgorsze bylo to ,ze ja bylam pewna,ze on jest moja miloscia zyciowa, a z drugiej strony bylam pewna,ze to koniec i juz nigdy sie nie przytule, nie pocaluje, ale jakos zawsze wychodzilismy z tego!W moim przypadku najbardziej skutkował to jak mu mowiłam prawde czyli,ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego,ze jest moja 2 połową,ze nigdy nikogo tak nie kochałam,ze od poczatku bylam pewna ,ze chce z nim spedzic cale zycie! I żebysmy nie psuli tego wszystkiego co do tej pory zbudowalismy przez jedna kłótnie!Mój mąż-wtedy chłopak wtedy zawsze mówił,ze on tez to czuje i zebysmy sie starali i dbali o miłość i ! Tak sobie mysle... to jest moje zdanie! Poros go zeby Cie wysłuchał przez 10min., ze tylko Ty bedziesz mówiła i powiedz mu to wszystko co czujesz i o tym jak Ci zalezy ( trzeba spróbowac), że postarasz sie dbać i pielegnowac to co Was łączy i ze jesli chociaz troszke mu zalezy na Tobie to żebyscie sprobowali jeszcze raz! Pozdrawiam Cie i trzymaj sie

                                                        Komentarz

                                                        • Akane
                                                          Zakorzenienie
                                                          • 2005-06
                                                          • 3820

                                                          #58
                                                          Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                          Julko, Twój partner Cię po prostu kochał i z tego wynikało godzenie się po kłótniach. Chcieliście tego oboje. Jeśli jednak jedna strona związku ma drugą w nosie, nie interesuje się nią, nie dba o nią, to miłość drugiej strony nie wystarczy. Płacz, przekonywanie o tym jak bardzo się kocha, nic nie dadzą. To wszystko zależy od partnerów. Niestety nie można budować związku samodzielnie, w oparciu o swoje uczucie - do tego potrzeba dwojga. Tobie się udało, Twój partner Cię kochał a rozstania było wynikiem kłótni, zbyt dużego nadmiaru emocji, nieprzemyślanych słów. Keira pisze, że u niej sprawa wyglądała inaczej - to była spokojna rozmowa, a jej chłopak twierdzi, że wszystko przemyślał. To niestety zupełnie inna sytuacja.. Też przez taką przechodziłam - o "odpoczęciu od siebie" (którego potrzebował mój były) zdecydowaliśmy na drodze spokojnej rozmowy. Skończyło się rozstaniem po 3 miesiącach później.
                                                          "Whatever you woke up worrying about this morning - get over it. Make a call and move on." sir Ken Robinson

                                                          Komentarz

                                                          • Kasiaczek22
                                                            Raczkowanie
                                                            • 2005-06
                                                            • 112

                                                            #59
                                                            Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                            Pierwotnie opublikowany przez keira24
                                                            Ja tak czulam teraz. Juz przeszlam jeden powazny kryzys.Teraz kolejny. Dlaczego? Wiem, ze sprawiedliwosci mozna szukac pod "s" w slowniku, ale to wlasnie jest niesprawiedliwe. Jestem zmeczona tym wszystkim i moze nie znajde sily, by znow kogos pokochac...
                                                            Dziekuje Ci Kasiaczku22 .
                                                            Oj.Siły na pewno się znajdą, nie od razu ale po jakims czasie.Wiem cieżko przechodzic przez to po raz kolejny, ale wierz mi nie warto ronic lez dla kogos kto nie darzy Cie uczuciem.Szkoda czasu, zycia i niepotrzebnych nerwow.Postanowil odejsc-dobrze bo nie jest Ciebie wart!Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie swieci piekne sloneczko i wlasnie w takich chwilach ciesze sie ze zyje, ze jestem, ze sa ludzie ktorym nie jestem obojetna!I nie pisze tu o TŻ, pisze o nas wszystkich, tych, ktore Ci odpowiadaja, podnosza na duchu.I mam nadzieje ze za jakis czas pojawi sie nowy post od Ciebie-pt.Znalazłam Swoje SzczescieI tego naprawde z calego serduszka Ci zycze I usmiechnij sie

                                                            Komentarz

                                                            • keira24
                                                              Zadomowienie
                                                              • 2005-06
                                                              • 1195

                                                              #60
                                                              Dot.: Zalamana ... Moja druga polowka chce odejsc ...

                                                              Droga Akane zaczynam byc teraz bardziej wsciekla niz zrozpaczona. Wyplakalam sie bliskiej mi kolezance i wiem, ze mam wokol siebie osoby, ktore mnie wespra. Wy Drogie Wizazanki wspieracie mnie, choc znamy sie tylko z forum. Jestem Wam bardzo wdzieczna za troske i wsparcie.
                                                              Ja tez nie wierze slowom, ale kiedy ktos Cie zapewnia, ze mu zalezy, ma plany z Toba zwiazane w koncu wierzysz. Ja uwierzylam i gestom i slowom. Kolejne gorzkie doswiadczenie. Chcialabym jednak dac sobie z tym rade. Znowu stac sie pewna siebie osobka, swiadomoa swej wartosci. Na razie musze ochlonac. Potem pomysle nad swoim zyciem. Chce byc jeszcze szczesliwa. Oby tylko los byl dla mnie laskawy.
                                                              Pozdrawiam serdecznie .
                                                              ... Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać ...
                                                              - Siewca Wiatru -

                                                              Komentarz

                                                              Przetwarzanie...