:(

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Julcik
    Raczkowanie
    • 2005-02
    • 363

    #1

    :(

    dziewczyny, czytalam o problemie Marty i chcialam jej pomoc. Powiedzialam o tym swojemu chlopakowi, a on stwierdzil, ze to nic wielkiego, bo on tez ma kolezanki od jakis 3-4 miesiecy w telefonie i na gg. Rozmawia z nimi, jak ma jakis problem ze mna. Najbardziej mnie boli to, ze on nie rozmawia ze mna o niczym, bo jak twierdzi - od razu sie klocimy o to.
    Od jakiegos czasu ciagle chowal telefon, mial w kieszeni albo w kurtce wyciszony. Kiedys bylo zupelnie inaczej - jego komorka lezala na szafce i tak glosny mial dzwonek, ze wszystkich w domu straszyl.
    Nigdzie nie wychodzimy, calymi dniami siedzimyw domu, bo on nie ma pieniedzy. Jak mowi - traci na rachunki, ale do mnie prawie nie dzwoni...
    Na spacery tez nie idziemy , bo "ja sie dlugo zbieram"
    Numery tych dziewczyn ma, bo spotkal je jakis czas temu na miescie, zapoznal ich wspolny kolega, spotkal je w barze z kolega, albo jakas kolezanka zagadala do niego na gg. Dziwnym trafem zapomnail mi o tym powiedziec, bo jak mowi " to nie ma znaczenia i nic nie znaczy".
    Twierdzi, ze mu wcale nie ufam i to dlatego chowa telefon i wycisza dzwonek. A ja nie ufam, bo ciegle cos ukrywa... Kolo jest zamkniete. Nie potrafimy juz ze soba rozmawiac...
    Mowi, ze czuje sie ze mna jak w klatce. Nie moze miec zadnych kolezanek a on mi daje swobode. Zaproponowalam, ze zapoznam sie z tymi dzieczynami, bo jego przyjaciele sa moimi przyjaciolmi, ale on yego nie chce i mowi, ze kontroluje jego znajomosci... No coz... jakos dziwnie sie czuje.
    Nie wiem zupelnie co mam o tym myslec.
    R. chcial mi sie oswiadczyc na urodziny. Gdy zapytalam, dlaczego chce ze mna spedzic reszte zycia, a tak wiele moich wad mu przeszkadza, to stwierdzil, ze mnie kocha i ufa mi jak zadnej innej kobiecie. Chce spedzic ze mna reszte zycia i wie, ze kiedys dorosne i zrozumiem, ze on mnie bardzo kocha i zadna innna kobieta nie zagraza naszemu zwiazkowi..."

    Jestem w rozterce... nie wiem co robic. Ufam mu, ale nie potrafie zaufac tym dziewczynom. Tym bardziej, ze on nie chce dopowadzic do naszego spotkania. Nie chce tez pozbyc sie ich numerow telefonow. Trzyma je tak "na wszelki wypadek".
    Jest takie powiedzenie, ze jak suka nie da, to pies nie wezmie. Teraz daly mu swoj numer telefonu, potem wzbudza w sobie zaufanie i stana sie jego najlepszymi przyjaciolkami, ja stane sie niepotrzebna i ta "Zla", ktora tylko go ograniczala... Potem tylko krok do innego zwiazku i zdrady...

    Boze, moze jestem jakas dziwna i moja obsesyjna zazdrosc mnie kiedys zabije, ale jestem w rozterce. Dziewczyny, pomozcie!!!!
    www.julita.fotobus.pl
  • Taverney
    Zakorzenienie
    • 2004-08
    • 6544

    #2
    Re:

    Boże.. aż mi łzy poleciały.
    Ja też mam taki sam dokładnie problem, moze nie na taką skalę, bo mój Narzeczony tak nie robi z telefonem, ale też ostatnio zarzucił mi, że go ograniczam, a w dodatku jestem przewrażliwiona. Nawet przykro mi się nie może zrobić, że jakaś tam inna dziewczyna go akurat absorbuje... bo od razu mówi, że przesadzam, ograniczam go i stroję fochy.
    No i nie akceptuje moich wad, ale mówi, że jestem miłścią jego życia i że zostaniemy razem... No przecież to się kupy nie trzyma!!!
    Ale najgorsze jest to, że wpędza mnie w paskudne poczucie winy, z którym ja nie mogę sobie poradzić
    Julitko, chyba Cię nie pocieszyłam, ale przynajmniej nie jesteś sama...
    sigpic

    Mama dubeltowa

    Komentarz

    • nati__xxx
      Wtajemniczenie
      • 2004-08
      • 2104

      #3
      Re:

      Mój Boze,skad ja to znam.A mój M. jeszcze zawsze po kazdej kłotni czy wymianie zdan zwala wine na mnie,ze to ja zaczynam,wyolbrzmiam i wogole.I jest tak uparty ze jeszcze w zadnej sprawie nie udalo nam sie dojsc do kompromisu.On poprostu uwaza ze wie lepiej i musi byc tak jak on chce.Ale jednoczesnie twierdzi ze mnie kocha...ja jego tez kocham i nie wyobrazam sobie naszego rozstania ale zaczynam miec dosyc tego ze wciaz to ja musze ustepowac.....
      "Jeśli chcesz grać w piłkę, musisz myśleć jak piłka."

      Komentarz

      • Ines1985
        Zakorzenienie
        • 2004-01
        • 11426

        #4
        Re:

        Dziewczyny
        Wiecej pewnosci siebie .
        To sa WASI faceci.
        Jesli z wami są, oswiadczaja sie lub maja to w planach to znaczy, ze im na was bardzo zalezy i ze chca z wami spedzic zycie... W jakis sposob musza akceptowac wasze wady...
        Inaczej wasze zwiazki wcale by nie istnialy.
        Ok, ja rozumiem zazdrosc... Sama zawsze bylam zazdrosnica (lubilam to! teraz w moim zwiazku wrecz mi tego brakuje ).
        Wszystko jednak musi miec jakies granice...
        Czy wy nie macie kumpli/przyjaciol plci meskiej?
        Na pewno macie.
        Na pewno macie tez na gg i w komorce innych mezczyzn.
        Na 100% rozmawiacie z innymi facetami (czy to w szkole, czy w pracy czy na imprezie).
        Czy to znaczy ze interesuja was inni?
        Nie. Bo kochacie tego swojego jedynego.
        Zwiazek nie polega na zamknieciu sie tylko na ta druga osobe.

        Ja na przyklad mam mnostwo znajomych poza Warszawa (w wakacje na wyjazdach prowadzilam bujniejsze zycie towarzyskie niz na codzien w stolicy). Nie ma mozliwosci aby moj chlopak ich wszystkich znal.
        A jednak jak wyjade do rodziny to spotykam sie z nimi i moj Ukochaś o tym wie.
        Ufa mi. Co z tego ze probowalby mi zabraniac, ograniczac mnie skoro ja i tak za jego plecami robilabym po swojemu - spotykalabym sie z tymi znajomymi.
        Moj W. moze i jest zazdrosny (bo niektorym z tych znajomych kiedys sie podobalam i na cos liczyli) ale zaufanie to podstawa. Wie ze go kocham i go nie zdradze.

        Pisze o tym abyscie zrozumialy jak to wyglada od strony tej "złej" osoby w związku.
        Wasi Ukochani to na pewno towarzyscy faceci i nie odbierajcie im tej przyjemnosci jaką jest kontakt i rozmowa z innymi ciekawymi ludzmi. Bez wzgledu na to czy tymi ludzmi sa kobiety czy mezczyzni.

        Naprawdę.. Wiecej wiary w siebie. Oni i tak kochaja tylko was i tylko wy jestescie dla nich najpiekniejsze .
        Odrobina zazdrosci nie zaszkodzi .
        Ale nie wolno przesadzac (w sumie to to jest tak powszechnie wiadome ze nie wiem po co ja to pisze )


        Komentarz

        • Demci
          Przyczajenie
          • 2005-03
          • 1

          #5
          Re:

          Ja twierdze,że mam rację Julcik i nie zmienię tego a za pare latek będziesz się śmiała z tego jaka teraz jesteś zazdrosna...

          Komentarz

          • Julcik
            Raczkowanie
            • 2005-02
            • 363

            #6
            Re:

            no nie! Moj chlopak buszuje po wizazu!
            www.julita.fotobus.pl

            Komentarz

            • Ines1985
              Zakorzenienie
              • 2004-01
              • 11426

              #7
              Re:

              Julita napisał(a):
              > no nie! Moj chlopak buszuje po wizazu!

              No widzisz, od dzisiaj juz nie mozesz o nim "bezkarnie" tu plotkować

              Trzymajcie się


              Komentarz

              • Julcik
                Raczkowanie
                • 2005-02
                • 363

                #8
                Re:

                Chcialabym wierzyc w to, ze masz racje Rafalku...
                Dziewczyny dzieki za slowa otuchy... Jakos sie dogadalismy. A niech sobie ma te kolezanki. W koncu to przeciez ja jestem ta niepowtarzalna, cudowna i "jedna na caly swiat w jego wszystkich nocach i dniach, myslach slowach i snach, jedyna i odwieczna, zawsze wszechobecna jaaaaa" - to jakas piosenka (akurat mi sie narzucila, to sobie pospiewam ) i chyba wreszcie musze uwierzyc w siebie...
                Co o tym sadzicie dziewczyny? A moze mezczyzni tez sie wypowiedza, bo przeciez troszke inaczej postrzegacie swiat niz my - kobiety Pozdrawiam serdecznie
                www.julita.fotobus.pl

                Komentarz

                • Julcik
                  Raczkowanie
                  • 2005-02
                  • 363

                  #9
                  Re:

                  dzis mial sie caly dzien uczyc do matury... Przyszedl po mnie do szkoly pijany z kolega, jak mowil: "po jednym piwku" - w to jeszcze jestem w stanie uwierzyc...
                  Powiedzial, ze dzis juz do mnie nie przyjdzie, bo musi sie uczyc. Dzwonilam do niego przed chwileczka, zeby spytac jak mu idzie. W zamian uslyszalam w tle glos tego kolegi w sluchawce "jak tam polski" - dodam, ze drwiacy
                  I Rafala - jestem w domu i sie ucze... potem sie zasmial...



                  Dziewczyny, cos jest nie tak!!! Juz mu chyba nigdy nie zaufam! Mam go dosc!!!
                  www.julita.fotobus.pl

                  Komentarz

                  • Ines1985
                    Zakorzenienie
                    • 2004-01
                    • 11426

                    #10
                    Re:

                    Julita napisał(a):
                    > dzis mial sie caly dzien uczyc do matury... Przyszedl po mnie do szkoly pijany z kolega, jak mowil: "po jednym piwku" - w to jeszcze jestem w stanie uwierzyc...
                    > Powiedzial, ze dzis juz do mnie nie przyjdzie, bo musi sie uczyc. Dzwonilam do niego przed chwileczka, zeby spytac jak mu idzie. W zamian uslyszalam w tle glos tego kolegi w sluchawce "jak tam polski" - dodam, ze drwiacy
                    > I Rafala - jestem w domu i sie ucze... potem sie zasmial...
                    >
                    >
                    No tak, jesli Cie oklamuje to to bardzo przykra sprawa .
                    Nie pozwalaj na to.
                    P.s. A jak on sie wypowiedzial w tym wątku to przypadkiem nie dostaje maili z kazda nowa wypowiedzia tutaj?
                    >
                    > Dziewczyny, cos jest nie tak!!! Juz mu chyba nigdy nie zaufam! Mam go dosc!!!



                    Komentarz

                    • Julcik
                      Raczkowanie
                      • 2005-02
                      • 363

                      #11
                      Re:

                      Ines, myslalam ze juz wszystko bedzie ok, ale jednak sie mylilam... Nie wiem w ogole co sie dzieje.... Juz tyle czasu jestesmy ze soba, wydawalo by sie, ze znam go bardzo dobrze. Jego kazda minke, kazde slowo, kazda zachcianke... Jednak prawda jest jak widac zupelnie inna. Bardzo sie zawiodlam... jest mi smutno, zle, czuje sie samotna...
                      www.julita.fotobus.pl

                      Komentarz

                      • Lazy_Morning
                        Wtajemniczenie
                        • 2004-07
                        • 2414

                        #12
                        Re:

                        Heh... "Trochę" to niepoważne z jego strony... I nawet pomijając to, co w tej chwili nie jest pewne- czyli co robi i z kim, czy kombinuje, czy nie... tak się nie traktuje kogoś, kogo się szanuje, kocha i o kogo się dba.

                        >Nigdzie nie wychodzimy, calymi dniami siedzimyw domu, bo on nie ma pieniedzy. Jak mowi - traci na rachunki, ale do mnie prawie nie dzwoni... Na spacery tez nie idziemy , bo "ja sie dlugo zbieram"

                        >Przyszedl po mnie do szkoly pijany z kolega, jak mowil: "po jednym piwku" - w to jeszcze jestem w stanie uwierzyc... Powiedzial, ze dzis juz do mnie nie przyjdzie, bo musi sie uczyc. Dzwonilam do niego przed chwileczka, zeby spytac jak mu idzie. W zamian uslyszalam w tle glos tego kolegi w sluchawce "jak tam polski" - dodam, ze drwiacy I Rafala - jestem w domu i sie ucze... potem sie zasmial...

                        Co to ma być w ogóle?? Wyjątkowa niedojrzałość i olewactwo. + popis chamstwa, niestety...

                        >on tez ma kolezanki od jakis 3-4 miesiecy w telefonie i na gg. Rozmawia z nimi, jak ma jakis problem ze mna. Najbardziej mnie boli to, ze on nie rozmawia ze mna o niczym, bo jak twierdzi - od razu sie klocimy o to.

                        Jasne Najłatwiej tak... Koleś chce się oświadczać, ale nie umie rozmawiać i traktować po partnersku kogoś, z kim "chce spędzic resztę życia"... Żałosne mówiąc wprost.

                        >Zaproponowalam, ze zapoznam sie z tymi dzieczynami, bo jego przyjaciele sa moimi przyjaciolmi, ale on yego nie chce i mowi, ze kontroluje jego znajomosci...

                        Dziwaczna i podejrzana reakcja ze strony Twojego chłopaka, Julcik. To mówimy my- mój TŻ i ja.

                        No, ale życzę Ci, by wszystko ułożyło się jak najpomyślniej- jeśli nie dla Was, to dla Ciebie
                        nie jestem

                        Komentarz

                        • Julcik
                          Raczkowanie
                          • 2005-02
                          • 363

                          #13
                          Re:

                          dziekuje Lazy Morning i Ines. Jestescie kochane

                          Wiecie... nie moge dalej tak zyc. Swiadczyloby to o moim niskim poczuciu wlasnej wartosci. Nie pozwole, zeby ktos mnie tak traktowal... Przykro mi jest tylko, ze musialo uplynac tyle czasu, zeby "wyszlo szydlo z worka"

                          Z drugiej strony, nie wiem co robic. Nie poradze sobie bez niego. Jest dla mnie zbyt wazny... na sama mysl o rozstaniu, az lzy cisna mi sie do gardla. Nie potrafie sama ze soba zyc w tej nieswiadomosci na czym stoje i przede wszystkim ze swiadomoscia, ze ten, dla ktorego niegdys bylam iskierka nadziei na lepsze jutro, dzis juz jest obojetny...
                          www.julita.fotobus.pl

                          Komentarz

                          • Ines1985
                            Zakorzenienie
                            • 2004-01
                            • 11426

                            #14
                            Re:


                            Jeszcze za wczesnie aby myslec/mowic o rozstaniu...
                            Narazie pojawil sie problem, ktory w miare mozliwosci trzeba rozwiazac.
                            Pisałaś, ze on planuje Ci się oświadczyć...
                            I to chyba niedługo?
                            Poczekaj do tego czasu. Jeśli to zrobi to znaczy, ze nadal bardzo mu na Tobie zalezy.
                            Może on po prostu chce sie wyszalec przed zareczynami?
                            Jestescie mlodzi (pisze jakbym miala ze 40 lat )... On chyba potrzebuje troche luzu, spotkań z kumplami...
                            Nie chcę aby wyszło na to, że go bronię. Nie! Uważam, że zachowuje sie bardzo nie fair w stosunku do Ciebie - kobiety która kocha.
                            Porozmawiaj z nim, powiedz mu, że Cię to wszystko boli, że oczekujesz szacunku i ze jeśli macie razem spedzic resztę życia to w waszym związku nie powinno być żadnego kłamstwa.

                            Szczera rozmowa- to brzmi banalnie.
                            Ale wlasnie tak dorosli ludzie (a za takich was uwazam- w koncu wasz zwiazek trwa juz dlugo i myslicie o wspolnej przyszlosci) rozwiazuja swoje problemy.

                            Rowniez mam nadzieje, ze jakos sie to wszystko miedzy wami ulozy


                            Komentarz

                            • czekoladka
                              Zadomowienie
                              • 2003-07
                              • 1059

                              #15
                              Re:

                              Julitko, widzę, że masz całkiem podobny charakterek do mojego (-: Dla mnie też zawsze jest najgorsza wlaśnie ta nieświadomość , na czym stoję. Wolę już najgorszą prawde od nieiwedzy!!!! Poczucie wlasnej wartosci - to dla mnie najwazniejsza sprawa. Przeszlam już kilkanaście sytuacji z facetami, podobnych do Twoich też i gorszych też. I jedno wiem: ZAWSZE TRZEBA ZACHOWAĆ TWARZ, W KAŻDEJ SYTUACJI. Powiem Ci jedno: Jesli teraz go nie zostawisz, to dupek (bo inaczej go nazwac nie można, sorry, jesli Cie urazilam...) zobaczy, że moze sobie na wszystko pozwalać. A te oświadczyny ???? Co to w ogole mialo być? Tak się zachowuje facet, który się oświadczył ukochanej kobiecie???? Tak ją traktuje???? Chyba nie. Wedlug mnie facet jest niepoważny, niedojrzaly, dziecinny. Wiesz, przyszlo mi na myśl coś takiego: a moze on Cię sprawdza? Może sprawdza, jak bardzo go kochasz i ile jestes w stanie wybaczyc???? To okrutne by bylo!!!! Zostaw go, jestes śliczną i wrażliwą dziewczyną, nie pozwól sobie na takie traktowanie!!!!!!!!!!
                              DLA NAS NAJWAŻNIEJSZE SĄ PSY
                              Dla jednych ważne są wieloryby,
                              dla innych drzewa, a dla nas Psy.
                              Te duże i te małe. Obronne i bezbronne.
                              Rasowe i kundelki.
                              Dla nas ważne są psie drzwiczki,
                              psie smutki i psie marzenia.

                              Komentarz

                              • Charlotte
                                Wtajemniczenie
                                • 2003-05
                                • 2747

                                #16
                                Re:

                                Julita napisał(a):
                                > W zamian uslyszalam w tle glos tego kolegi w sluchawce "jak tam polski" - dodam, ze drwiacy
                                > I Rafala - jestem w domu i sie ucze... potem sie zasmial...

                                Julitko... przepraszam, ja wiem, że często to nie ma znaczenia, ale... ile on ma lat? Bo mi to wygląda na typowe zachowanie licealisty... wiem, wiem, że są nastolatki bardzo dojrzałe i mądre, ale większość... większość chłopaków w tym wieku nie podchodzi zbyt poważnie i dojrzale do miłości...
                                rozpakowana - 14.03.2009

                                http://www.otofotki.pl/obrazki/wqdz690429546a.GIF Piszę poprawnie po polsku... a przynajmniej się staram .

                                Komentarz

                                • Ines1985
                                  Zakorzenienie
                                  • 2004-01
                                  • 11426

                                  #17
                                  Re:

                                  Karola napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > Julitko... przepraszam, ja wiem, że często to nie ma znaczenia, ale... ile on ma lat? Bo mi to wygląda na typowe zachowanie licealisty... wiem, wiem, że są nastolatki bardzo dojrzałe i mądre, ale większość... większość chłopaków w tym wieku nie podchodzi zbyt poważnie i dojrzale do miłości...

                                  Julitą nie jestem, ale odpowiem bo ja zrozumialam ze on jest w klasie maturalnej .
                                  Czyli jeszcze jest licealistą


                                  Komentarz

                                  • Julcik
                                    Raczkowanie
                                    • 2005-02
                                    • 363

                                    #18
                                    Re:

                                    on ma 21 lat i zdaje teraz mature - stara, bo konczy teraz technikum pozawodowe. Dzieckiem juz nie jest, ale czy doroslym - raczej tez nie...
                                    www.julita.fotobus.pl

                                    Komentarz

                                    • PinkyPink
                                      Raczkowanie
                                      • 2004-11
                                      • 137

                                      #19
                                      Re:

                                      Hej Julitko.
                                      Musimy chyba opracowac jakis sposob na tych naszych facetow.

                                      Bardzo mnie dziwi jak oni tak z tymi telefonami w kieszeni chodza. Przeciez to musi byc bardzo niewygodne, jak ciagle tam uwiera ten telefon. Mojego chlopaka telefon dzis milczal jak grob, ale szczegoly opisalam w moim wartku.

                                      Mysle ze twoj chlopak troszq niedojrzaly jest jeszcze do oswiadczyn i wogole do spedzania calego zycia z Toba.
                                      Moze sprobuj pokazac ze nie jestes taka zalezna od niego, choc ja doskonale cie rozumiem i wiem ze latwiej jest doradzac komus niz samej cos zrobic.
                                      Ah ci faceci................... ...

                                      Komentarz

                                      • Gonia1
                                        Zakorzenienie
                                        • 2003-02
                                        • 4480

                                        #20
                                        Re:

                                        Julita napisał(a):
                                        > dziekuje Lazy Morning i Ines. Jestescie kochane
                                        >
                                        > Wiecie... nie moge dalej tak zyc. Swiadczyloby to o moim niskim poczuciu wlasnej wartosci. Nie pozwole, zeby ktos mnie tak traktowal... Przykro mi jest tylko, ze musialo uplynac tyle czasu, zeby "wyszlo szydlo z worka"
                                        >
                                        > Z drugiej strony, nie wiem co robic. Nie poradze sobie bez niego. Jest dla mnie zbyt wazny... na sama mysl o rozstaniu, az lzy cisna mi sie do gardla. Nie potrafie sama ze soba zyc w tej nieswiadomosci na czym stoje i przede wszystkim ze swiadomoscia, ze ten, dla ktorego niegdys bylam iskierka nadziei na lepsze jutro, dzis juz jest obojetny...

                                        Tak jak napisała Ines, jeszcze za wcześnie, żeby mówić o rozstaniu. A nawet jeśli... poradzisz sobie!!! Będzie boleć, czasem nawet bardzo, ale to da się przeżyć!!! Porozmawiaj z chłopakiem, powiedz, że nie tolerujesz takiego zachowania, tak nie zachowuje się kochająca osoba. Powiedz, że jest Ci przykro... Iby zrozumiał!!!
                                        Pozdrawiam.

                                        Komentarz

                                        • Lazy_Morning
                                          Wtajemniczenie
                                          • 2004-07
                                          • 2414

                                          #21
                                          Re:

                                          No właśnie... Szczera rozmowa... Dodałabym tylko, że faceci (zwłaszcza "w pewnym wieku" ) są bardziej podatni na wpływy kolegów. A ci koledzy są często baaardzo niedojrzali emocjonalnie i w ich oczach chłopak, który podchodzi do swojej dziewczyny z szacunkiem i troską, to mięczak, frajer etc.
                                          Jedni z tego wyrastają, a inni- do końca życia pozostają nieodpowiedzialnymi smarkaczami w maskach.
                                          nie jestem

                                          Komentarz

                                          • Charlotte
                                            Wtajemniczenie
                                            • 2003-05
                                            • 2747

                                            #22
                                            Re:

                                            Julita napisał(a):
                                            > on ma 21 lat i zdaje teraz mature - stara, bo konczy teraz technikum pozawodowe. Dzieckiem juz nie jest, ale czy doroslym - raczej tez nie...

                                            A nie, to ok. To nie jest juz takim typowym szczeniakiem. Myslałam, że 16,17 lat - a sama pewnie wiesz co mają w głowie takie nastolatki.
                                            Ja i mój TŻ poznaliśmy się mając 19 lat i od tamtej pory nigdy, przenigdy nie zrobił mi żadnego numeru, nie sprawił przykrości, nie oszukał. Julitko, nie lepiej poczekać na taka osobę, która Cię nie będzie ranić, przez którą nie będziesz płakała i której będzie zależało na Twoim samopoczuciu i na Twoich uczuciach? Pomyśl nad tym, chyba że to jakis jednorazowy wybryk (choć ja uważam, że jeśli chłopak w tym wieku oszukuje i rani, to nigdy sie nie zmieni. Nawet, jeśli on faktycznie nic złego nie robi, powinien tak się zachowywać, byś TY nie miała wątpliwości. Dla Ciebie. Bo Cie kocha. Bo chce żebys była szczęśliwa.)
                                            rozpakowana - 14.03.2009

                                            http://www.otofotki.pl/obrazki/wqdz690429546a.GIF Piszę poprawnie po polsku... a przynajmniej się staram .

                                            Komentarz

                                            • nati__xxx
                                              Wtajemniczenie
                                              • 2004-08
                                              • 2104

                                              #23
                                              Re:

                                              A ja bym go przetrzymała tak ze dwa dni-wogole bym sie nie odzywala.Wiem,wiem że to trudna bo zżera ciekawość i wogóle.Ale czasem skutkuje.Może miałabyś szansę zobaczyć czy tak naprawdę mu na tobie zalezy??Bo faceci,z tego co wiem za szczerymi rozmowami nie przepadają.A czkolwiek mozesz sprobowac
                                              "Jeśli chcesz grać w piłkę, musisz myśleć jak piłka."

                                              Komentarz

                                              • Gonia1
                                                Zakorzenienie
                                                • 2003-02
                                                • 4480

                                                #24
                                                Re:

                                                nati__xxx napisał(a):
                                                > A ja bym go przetrzymała tak ze dwa dni-wogole bym sie nie odzywala.Wiem,wiem że to trudna bo zżera ciekawość i wogóle.Ale czasem skutkuje.Może miałabyś szansę zobaczyć czy tak naprawdę mu na tobie zalezy??Bo faceci,z tego co wiem za szczerymi rozmowami nie przepadają.A czkolwiek mozesz sprobowac

                                                To jest dobry pomysł. Ja kiedyś tak zrobiłam i nie mogłam opędzić się od telefonów.

                                                Komentarz

                                                • nati__xxx
                                                  Wtajemniczenie
                                                  • 2004-08
                                                  • 2104

                                                  #25
                                                  Re:

                                                  Otóż to...może jak zobaczy że ty też potrafisz mieć go w d**** i dobrze się bawić (nie musi wiedzieć że non-stop o nim myślisz to się chłopak przejmie.Ale to zależy od charakteru.

                                                  Pozdrawiam.trzymaj sie !!!
                                                  "Jeśli chcesz grać w piłkę, musisz myśleć jak piłka."

                                                  Komentarz

                                                  • Ines1985
                                                    Zakorzenienie
                                                    • 2004-01
                                                    • 11426

                                                    #26
                                                    Re:

                                                    Lazy_Morning napisał(a):
                                                    > No właśnie... Szczera rozmowa... Dodałabym tylko, że faceci (zwłaszcza "w pewnym wieku" ) są bardziej podatni na wpływy kolegów. A ci koledzy są często baaardzo niedojrzali emocjonalnie i w ich oczach chłopak, który podchodzi do swojej dziewczyny z szacunkiem i troską, to mięczak, frajer etc.

                                                    Dokładnie. Święta prawda.
                                                    I o dziwo ci koledzy bardzo czesto skrycie marza o prawdziwej milosci...
                                                    A ze jej nie maja to nabijają się z tych, ktorych to szczescie spotkało...


                                                    Komentarz

                                                    • Charlotte
                                                      Wtajemniczenie
                                                      • 2003-05
                                                      • 2747

                                                      #27
                                                      Re:

                                                      Ines1985 napisał(a):
                                                      > Lazy_Morning napisał(a):
                                                      > > No właśnie... Szczera rozmowa... Dodałabym tylko, że faceci (zwłaszcza "w pewnym wieku" ) są bardziej podatni na wpływy kolegów. A ci koledzy są często baaardzo niedojrzali emocjonalnie i w ich oczach chłopak, który podchodzi do swojej dziewczyny z szacunkiem i troską, to mięczak, frajer etc.

                                                      Tylko pytanie, czy warto być z chłopakiem, dla którego zdanie tych kolegów jest wazniejsze, niż ukochana?
                                                      rozpakowana - 14.03.2009

                                                      http://www.otofotki.pl/obrazki/wqdz690429546a.GIF Piszę poprawnie po polsku... a przynajmniej się staram .

                                                      Komentarz

                                                      • Julcik
                                                        Raczkowanie
                                                        • 2005-02
                                                        • 363

                                                        #28
                                                        Re:

                                                        Dziewczyny! R. zadzwonil do mnie i pytal, czemu mu odlozylam sluchawke. W ogole byl cala sytuacja zdziwiony...
                                                        Powiedzial, ze nikogo u niego nie bylo i caly czas sie uczyl. Ciagle mowil, ze mnie kocha i bla bla bla...
                                                        Nie wiem czy mu uwierzyc, bo mial czkawke (moze jestem zbyt podejrzliwa, ale czkawka kojarzy mi sie jakos dziwnie z alkoholem, nie wiedziec czemu... ) Mowilam, ze slyszalam jego kolege, a on na to, ze nikogo u niego nie bylo i widocznie musialo mi sie cos zdawac. A zasmial sie, bo ostatnio ciagle go sprawdzam i kontroluje. Czuje sie jak w klatce... No coz... moze ma racje?!
                                                        Przeciez zawsze wina lezy po obydwu stronach...
                                                        Dziewczyny, jestem chora z zazdrosci. Zaczynam miec omamy! Nie wiem czy mu uwierzyc... W sumie jeszcze nigdy tak mnie nie oklamal, a moj podejrzliwosc jakos ostatnio dziwnie wzrosla wraz z tymi telefonami do kolezanek... Grrrr

                                                        Rozmiem go i kocham, ale czy ja przypadkiem nie jestem zaslepiona?? Zawsze moglam na niego liczyc. Nawet w najtrudniejszych momentach mojego zycia. Oboje przezylismy razem wiecej, niz nie jedno malzenstwo z kilkuletnim stazem... Jak wy to widzicie?
                                                        www.julita.fotobus.pl

                                                        Komentarz

                                                        • Camilla
                                                          Zakorzenienie
                                                          • 2002-12
                                                          • 8708

                                                          #29
                                                          Re:

                                                          Julita przenalizuj sobie dokładnie co usłyszałaś jak rozmawiałas z nim, czy rzeczywiście głos jego kolegi, że uczą się j. polskiego (było wyraźnie to słychać) czy tylko swojego faceta i żadnego głosu w tle. Bo jeśli jesteś na 100% przekonana za tą pierwszą opcją to nie daj z siebie robić idiotki. Oczywiście nie mówię tutaj o jakiś radykalnych krokach typu zerwanie, ale myślę, że powinnaś porozmawiać z nim w cztery oczy na ten temat, a nie przez telefon. Ja nienawidze, jak się ze mnie robi idiotkę i wymagam zawsze szczerości i prawdy od faceta nawet tej najgorszej. Jeśli jesteś ciekawa moich wypocin to odsyłam Cie do tego wątku...
                                                          http://www.wizaz.pl/w-agora/download...ead=1103406272
                                                          Pozdrawiam i 3maj się cieplutko
                                                          Acha jeszcze jedno, nie pozwól żeby zaślepiła Ciebie zazdrośc, odrobina zazdrości nie jest zła, ale tylko odrobina.Jesteś bardzo ładną dziewczyną (widziałam Twoje zdjęcia na forum wizażyski) i na pewno bardzo mądrą.
                                                          Kamila
                                                          zapuszczam włosy i bardzo o nie dbam!

                                                          jesteśmy razem

                                                          Komentarz

                                                          • Julcik
                                                            Raczkowanie
                                                            • 2005-02
                                                            • 363

                                                            #30
                                                            Re:

                                                            Kamila... dokladnie zareagowalabym tak samo, jak Ty. Ja tez czesto slysze z ust R., ze "nie powiedzial mi o czyms, bo bylabym zla", "jak zwykle przesadzam i jestem zbyt zazdrosna", albo ze "mu nie ufam". Dla mnie takie rozmowy sa bardzo wazne! Zawsze powtarzam, ze wole uslyszc najgorsza prawde, niz najlepsze klamstwo...

                                                            Ja swojemu R. tez zawsze mowie gdzie, z kim ide i na jak dlugo. Jednak on uwaza, ze mowic mi tego nie musi, a ja to robie tylko po to, by wzbudzic w nim zazdrosc... Jednak to on od poczatku naszej znajomosci wciaz nalegal, bym mu o tym mowila. Z czasem zmienil zdanie i juz go to nie obchodzi, bo jak mowi "dojrzal do zwiazku i ufa mi bez ograniczen"... No coz, jesli tak rzeczywiscie jest, to ok
                                                            Wie, ze nigdy bym go nie skrzywdzila, bo przeciez kocham...

                                                            Widzisz... tak sobie mysle, ze nigdy kobieta nie zrozumie faceta i vice versa. Niektore rzeczy- wydawac by sie moglo -dla kobiety naturalne, sa dla faceta zupenie niezrozumiale. A czesto tez kobiety (szczegolnie zazdrosne) maja tendencje do wymyslania sobie historyjek, filmow... Znam to bardzo dobrze i wiem, jak to moze meczyc... Zostaje nam tylko ich w jakis sposob zrozumiec. Przeciez facet jest glowa, a kobieta szyja, co ta glowa kreci

                                                            Pozdrawiam i dziekuje
                                                            www.julita.fotobus.pl

                                                            Komentarz

                                                            Przetwarzanie...