Mam problem... :)

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Monika 138
    Przyczajenie
    • 2010-12
    • 18

    #1

    Mam problem... :)

    Nie wiem czy w dobrym miejscu umieszczam ten wątek ale postanowiłam coś napisać... Nie wiem do końca po co. Może mam nadzieję że jak się tym podzielę to może mi to chociaż w małym stopniu pomoże. Może liczę na to że ktoś to przeczyta i jakoś mnie wesprze, pomoże rozwiązać mój problem, sama nie wiem...
    Zacznę od tego że ponad 3 lata temu wyszłam za mąż i mam prawie 3 letnią córeczkę. Ale nie o to tutaj chodzi. Na ślub i wesele zaprosiłam swojego kuzyna którego nie widziałam od kilku lat. Ku mojemu zdziwieniu przyjechał Na początku nawet Go nie poznałam, tak dawno Go nie widziałam... No więc był na naszym weselu i od tamtej pory już się nie spotkaliśmy. W lipcu zeszłego roku On nagle zmarł. Nawet dokładnie nie wiem co się stało. To znaczy z tego co wiem został napadnięty i pobity na śmierć. Mimo że nie mieliśmy ze sobą kontaktu dosyć mocno to mną wstrząsnęło. Od tamtej pory co jakiś czas łapię doła. No i właśnie znowu mnie to dopadło. Dlatego w końcu postanowiłam się tym z kimś podzielić. Dopada mnie strach. Najbardziej boję się że coś się stanie komuś z moich bliskich - rodzicom, braciom, mężowi czy córeczce. Ten strach mnie przeraża. Najgorzej jest wieczorami i w nocy, szczególnie kiedy mojego męża nie ma ze mną (pracuje w trybie zmianowym). Stresuję się, płaczę, boję... Nie wiem co zrobić. Później to mija na jakiś czas. Ale po jakimś czasie znowu wraca. Nie mówiłam o tym mężowi. Czasem zastanawiam się czy nie pójść do jakiegoś psychologa. Może przesadzam, sama się wpędzam w ten stan. Nie wiem co mam zrobić...
    Ostatnio edytowane przez Monika 138; 2011-02-06, 21:08.
    Ja odpisuję u Ciebie, Ty odpisuj u mnie

    Książki https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=493660
  • paula78
    Zakorzenienie
    • 2003-01
    • 34553

    #2
    Dot.: Mam problem...

    To normalne po śmierci kogoś bliskiego/znajomego.
    Takie etapy żałoby ,mija a jeśli się utrzymuje i jest uciązliwe to trzeba pójść do psychologa.
    A przede wszystkim powiedzieć o tym bliskim ,ich wsparcie często pomaga.
    Mleko migdałowe:
    http://pichceiknoce.blogspot.com/


    Komentarz

    • Gwiazdeczka1978
      Zakorzenienie
      • 2008-05
      • 8259

      #3
      Dot.: Mam problem...

      Moze to nerwica....

      Komentarz

      • natikos
        Raczkowanie
        • 2011-01
        • 46

        #4
        Dot.: Mam problem...

        Ja po śmierci narzeczonego codziennie przed zaśnięciem głaszczę córeczkę żeby sprawdzić czy żyje. Podświadomy strach. Dopóki wszyscy żyją jest ok ale kiedy umiera ktoś kogo znamy,zdajemy sobie sprawę ,że śmierć może przyjść w każdej chwili.I wydaje mi się,że to normalne oczywiście jeżeli nie jest bardzo nasilone

        Komentarz

        • Dotka90
          Zakorzenienie
          • 2009-01
          • 36821

          #5
          Dot.: Mam problem...

          Żałoba jest normalnym stanem i przejawia się różnymi zachowaniami. Natomiast zbyt długo utrzymująca się żałoba to już stan patologiczny, tym bardziej, jeśli mówimy o żałobie po osobie niezbyt bliskiej (jak Twój kuzyn, z którym miałaś znikomy kontakt).
          Natomiast jeśli chodzi o sam strach o bliskich, to wydaje mi się, że jest on normalny, a spowodowany tym, że w Twoim bliskim (poniekąd) otoczeniu wystąpiła taka, a nie inna sytuacja. Podobnie mają bliscy osób, którzy np. zginęli w wypadkach - często paraliżuje ich strach, gdy ktoś inny gdzieś wyjeżdża.
          Ja bym spróbowała wytłumaczyć sama sobie, że przecież nie wszystkich napadają, nie każdemu musi stać się krzywda, że nie ma żadnego realnego zagrożenia w tym momencie i że nic nie powinno się stać. Jeżeli mimo własnych tłumaczeń nie umiesz sobie z tym poradzić to jak sama zauważyłaś - radzę również udać się do psychologa, który pozwoli Ci się uporać z tymi myślami.

          Komentarz

          • zoskasamoska
            Wtajemniczenie
            • 2010-09
            • 2477

            #6
            Dot.: Mam problem...

            Pierwotnie opublikowany przez Monika 138
            Nie wiem czy w dobrym miejscu umieszczam ten wątek ale postanowiłam coś napisać... Nie wiem do końca po co. Może mam nadzieję że jak się tym podzielę to może mi to chociaż w małym stopniu pomoże. Może liczę na to że ktoś to przeczyta i jakoś mnie wesprze, pomoże rozwiązać mój problem, sama nie wiem...
            Zacznę od tego że ponad 3 lata temu wyszłam za mąż i mam prawie 3 letnią córeczkę. Ale nie o to tutaj chodzi. Na ślub i wesele zaprosiłam swojego kuzyna którego nie widziałam od kilku lat. Ku mojemu zdziwieniu przyjechał Na początku nawet Go nie poznałam, tak dawno Go nie widziałam... No więc był na naszym weselu i od tamtej pory już się nie spotkaliśmy. W lipcu zeszłego roku On nagle zmarł. Nawet dokładnie nie wiem co się stało. To znaczy z tego co wiem został napadnięty i pobity na śmierć. Mimo że nie mieliśmy ze sobą kontaktu dosyć mocno to mną wstrząsnęło. Od tamtej pory co jakiś czas łapię doła. No i właśnie znowu mnie to dopadło. Dlatego w końcu postanowiłam się tym z kimś podzielić. Dopada mnie strach. Najbardziej boję się że coś się stanie komuś z moich bliskich - rodzicom, braciom, mężowi czy córeczce. Ten strach mnie przeraża. Najgorzej jest wieczorami i w nocy, szczególnie kiedy mojego męża nie ma ze mną (pracuje w trybie zmianowym). Stresuję się, płaczę, boję... Nie wiem co zrobić. Później to mija na jakiś czas. Ale po jakimś czasie znowu wraca. Nie mówiłam o tym mężowi. Czasem zastanawiam się czy nie pójść do jakiegoś psychologa. Może przesadzam, sama się wpędzam w ten stan. Nie wiem co mam zrobić...
            Powiem szczerze,ze dlugo sie zastanawialam zanim zdecydowalam sie odpisac na Twojego posta. Od jakiegos czasu sama probuje sobie poradzic z napadami leku,ale wywolane zostaly one w calkiem inny sposob niz Twoje. Wiem z autopsji,ze sama sobie nie poradzisz,ja mimo tego iz dopiero doswiadczam tego od jakiegos 1,5 miesiaca jestem strasznie znerwicowana i na wszystko przeczulona. Z otwartej,dumnie kroczacej dziewczyny stalam sie calkiem inna osoba ,zrobilam sie strasznie strachliwa,wszystko mnie rozdraznia,boje sie samotnosci,kiedy jestem sama ,kiedy leze bezczynnie znow zaczynam myslec o wszystkim co najgorsze,dostaje ataki paniki,opanowuje mnie strach i slowotok. Radze Ci porozmawiac z mezem o tym co przezywasz, duza role moze tu odegrac jego bliskosc,rozmowa z nim i podpora.Ja mimo tego iz mam chlopaka przechodze przez to sama ,nie mam w nim oparcia. Kilka razy mialam wlasnie napady leku,poszlam do psychiatry,a on przepisal mi tabletki ,ktore zniweluja te objawy,teraz chodze do terapeuty od wspoluzaleznien... Wiem,ze Ty przezywasz co innego,ale rozumiem Ciebie doskonale,wiem jak sie czujesz w takich chwilach i jak trudno samemu przezwyciezyc ten strach. Umow sie na wizyte do psychologa, duzo pomaga same wygadanie sie,wyrzucenie z siebie tego co nam boli,co nas meczy.

            Komentarz

            • Binolka
              Zakorzenienie
              • 2009-04
              • 5607

              #7
              Dot.: Mam problem...

              ja mam podobnie czasami tak bardzo sie boje tego że wszystko minie że kogoś mogę stracić albo sama mogę odejść... to jest straszne i nie uzasadnione w żaden sposób też dopada mnie to w nocy albo jak idę spać i nie mogę zasnoć wtedy myśle i czasami przychodzą mi do głowy dziwne rzeczy ...
              ciuchowo-wymiankowo odp u mnie - ja odp u Ciebie

              Komentarz

              Przetwarzanie...