Dylemat

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Megiii4
    Przyczajenie
    • 2011-07
    • 3

    #1

    Dylemat

    Nie za bardzo wiedziałam, gdzie wkleić ten wątek, ale myślę, że wybrałam dobre miejsce.
    Mam dylemat i nie wiem co zrobić, dlatego zwracam się do Was, bo potrzebuję oceny z punktu widzenia osoby neutralnej, gdyż ja sama z bliskich osób nasłuchałam się wiele rozbieżnych opinii.
    Już od gimnazjum miałam kumpele, z którą mogłam spędzić każdą chwilę, spotykałyśmy się, chodziłyśmy na zakupy etc. W liceum również byłyśmy w jednej klasie.
    Na początku szkoły spotkałam mojego chłopaka, z którym jestem do dziś. Ania (takie nadam jej tu imię) szukała tego jedynego troszkę dłużej, ale pod koniec drugiej LO znalazła. Nic w tym nie było dziwnego, ale bardzo się od nas odizolowała. Rozumiałyśmy to-zakochana. W wakacje przed klasą maturalną nie potrafiła się odezwać, choćby głupi sms… Chciałyśmy się z nią spotkać, lecz ona tłumaczyła, że jest już ze swoim umówiona (ok, z nami nie widziała się ponad miesiąc, jego miała na co dzień-przykre było, że nawet jednego dnia nie potrafiła poświęcić). Nie ukrywałam żalu.
    Na początku trzeciej klasy nie umiałam być na nią nadal zła, wyjaśniłyśmy sobie kilka rzeczy i nasza przyjaźń istniała dalej. Pewnego dnia Ania przyszła do mnie i powiedziała, że jest w ciąży… Starałam się ją pocieszyć i zapewniałam, że wszystko się ułoży, zawsze służyłam pomocą.
    Na święta Ania miała już mieć nauczanie indywidualne, ale mimo to miałyśmy utrzymywać kontakt, pisać, spotykać się. Jak zawsze-na obiecywaniu pozostało… Moja „przyjaciółka” nie potrafiła odpisać na głupią wiadomość „co słychać?”. Spotkałyśmy się dopiero na maturze (do której też tylko ja przekonałam, bo Ania nie chciała do niej podejść), oczywiście jak gdyby nigdy nic. Rozmawiałyśmy normalnie… Oczywiście obiecywania w stylu jak to często teraz się będziemy widzieć żeby nie stracić kontaktu itp. W końcu przed nami długie wakacje!
    Myślicie, że od strony Ani wyszła aby jedna inicjatywa spotkania? Głupia wiadomość co u niej? Jak z małym? Nic… Starałam się odzywać, przykre było tylko, że jedna strona walczyła o przyjaźń.
    Minął rok, przechodziłam ulicami miasta, kiedy poczułam, że ktoś rzuca mi się na szyję. Tak, to była Ania. Wesoła i rozgadana jak zawsze. Opowiadała mi jakbyśmy nie widziały się zaledwie kilka dni. Umówiłyśmy się, że pójdziemy razem do kosmetyczki, ona się tak nudzi, ma ochotę spotkać się na kawę, w końcu siedzi tylko w domu. Gdybym nie znała Ani to rzeczywiście-uwierzyłabym. Pomyślałam, że tym razem to niech ONA się pierwsza odezwie (w co i tak nie wierzyłam).
    Minęło znów pół roku. Wracam do domu od znajomych i… na stole w moim pokoju leży zaproszenie na ślub. Byłam lekko zaskoczona. Ona jeszcze o mnie pamięta?
    Nie mam ochoty iść na to wesele, mój honor mi nie pozwala… Osoba, z którą nie rozmawiałam taki długi kawał czasu. Usłyszałam opinie rodziców, że przecież ona ma dziecko i brak czasu… Ok, rozumiem, jak chcemy się spotkać to przecież ja się mogę dostosować do niej, a tak poza tym to w napisaniu głupiej wiadomości czy wykonaniu telefonu dziecko aż tak bardzo przeszkadza? 2 minuty? Tylko tyle potrzebowała…
    Dziewczyny, czy jestem aż taka okrutna? Czy tak wiele od niej wymagałam? Jest mi po prostu przykro, że nigdy nie zabiegała o przyjaźń tak jak ja, mimo, że nie oczekiwałam wiele. 1 wiadomość choćby na głupie urodziny? Nawet tego nie otrzymałam… nie wiem czy powinnam iść na ten ślub. Czułabym się głupio, ale mimo to ta sprawa nie daje mi spokoju i nie wiem co jednak zrobić. Proszę o radę
  • justynka1989
    Raczkowanie
    • 2008-11
    • 202

    #2
    Dot.: Dylemat

    Ja osobiście bym nie poszła. Żle bym się czuła na takim ślubie.
    Dziewczyna od 30.10.2007
    Narzeczona od 15.06.2011
    Żona od 01.06.2013

    Komentarz

    • skazana_na_bluesa
      .
      • 2010-07
      • 28052

      #3
      Dot.: Dylemat

      Pierwotnie opublikowany przez Megiii4
      Nie za bardzo wiedziałam, gdzie wkleić ten wątek, ale myślę, że wybrałam dobre miejsce.
      Mam dylemat i nie wiem co zrobić, dlatego zwracam się do Was, bo potrzebuję oceny z punktu widzenia osoby neutralnej, gdyż ja sama z bliskich osób nasłuchałam się wiele rozbieżnych opinii.
      Już od gimnazjum miałam kumpele, z którą mogłam spędzić każdą chwilę, spotykałyśmy się, chodziłyśmy na zakupy etc. W liceum również byłyśmy w jednej klasie.
      Na początku szkoły spotkałam mojego chłopaka, z którym jestem do dziś. Ania (takie nadam jej tu imię) szukała tego jedynego troszkę dłużej, ale pod koniec drugiej LO znalazła. Nic w tym nie było dziwnego, ale bardzo się od nas odizolowała. Rozumiałyśmy to-zakochana. W wakacje przed klasą maturalną nie potrafiła się odezwać, choćby głupi sms… Chciałyśmy się z nią spotkać, lecz ona tłumaczyła, że jest już ze swoim umówiona (ok, z nami nie widziała się ponad miesiąc, jego miała na co dzień-przykre było, że nawet jednego dnia nie potrafiła poświęcić). Nie ukrywałam żalu.
      Na początku trzeciej klasy nie umiałam być na nią nadal zła, wyjaśniłyśmy sobie kilka rzeczy i nasza przyjaźń istniała dalej. Pewnego dnia Ania przyszła do mnie i powiedziała, że jest w ciąży… Starałam się ją pocieszyć i zapewniałam, że wszystko się ułoży, zawsze służyłam pomocą.
      Na święta Ania miała już mieć nauczanie indywidualne, ale mimo to miałyśmy utrzymywać kontakt, pisać, spotykać się. Jak zawsze-na obiecywaniu pozostało… Moja „przyjaciółka” nie potrafiła odpisać na głupią wiadomość „co słychać?”. Spotkałyśmy się dopiero na maturze (do której też tylko ja przekonałam, bo Ania nie chciała do niej podejść), oczywiście jak gdyby nigdy nic. Rozmawiałyśmy normalnie… Oczywiście obiecywania w stylu jak to często teraz się będziemy widzieć żeby nie stracić kontaktu itp. W końcu przed nami długie wakacje!
      Myślicie, że od strony Ani wyszła aby jedna inicjatywa spotkania? Głupia wiadomość co u niej? Jak z małym? Nic… Starałam się odzywać, przykre było tylko, że jedna strona walczyła o przyjaźń.
      Minął rok, przechodziłam ulicami miasta, kiedy poczułam, że ktoś rzuca mi się na szyję. Tak, to była Ania. Wesoła i rozgadana jak zawsze. Opowiadała mi jakbyśmy nie widziały się zaledwie kilka dni. Umówiłyśmy się, że pójdziemy razem do kosmetyczki, ona się tak nudzi, ma ochotę spotkać się na kawę, w końcu siedzi tylko w domu. Gdybym nie znała Ani to rzeczywiście-uwierzyłabym. Pomyślałam, że tym razem to niech ONA się pierwsza odezwie (w co i tak nie wierzyłam).
      Minęło znów pół roku. Wracam do domu od znajomych i… na stole w moim pokoju leży zaproszenie na ślub. Byłam lekko zaskoczona. Ona jeszcze o mnie pamięta?
      Nie mam ochoty iść na to wesele, mój honor mi nie pozwala… Osoba, z którą nie rozmawiałam taki długi kawał czasu. Usłyszałam opinie rodziców, że przecież ona ma dziecko i brak czasu… Ok, rozumiem, jak chcemy się spotkać to przecież ja się mogę dostosować do niej, a tak poza tym to w napisaniu głupiej wiadomości czy wykonaniu telefonu dziecko aż tak bardzo przeszkadza? 2 minuty? Tylko tyle potrzebowała…
      Dziewczyny, czy jestem aż taka okrutna? Czy tak wiele od niej wymagałam? Jest mi po prostu przykro, że nigdy nie zabiegała o przyjaźń tak jak ja, mimo, że nie oczekiwałam wiele. 1 wiadomość choćby na głupie urodziny? Nawet tego nie otrzymałam… nie wiem czy powinnam iść na ten ślub. Czułabym się głupio, ale mimo to ta sprawa nie daje mi spokoju i nie wiem co jednak zrobić. Proszę o radę
      ja bym nie poszla na ten slub. przez ten czas na pewno obie sie zmienilyscie, a co to za przyjemnosc bawic sie z obca osoba?
      -27,9 kg

      Komentarz

      • Seline16
        Wtajemniczenie
        • 2008-07
        • 2633

        #4
        Dot.: Dylemat

        ja tak samo bym nie poszła na ślub.. Widać, że była i jest bardzo niedojrzała, skoro potraktowała Cie w taki a nie inny sposób. Mogę zrozumieć, że ciąża ją zaskoczyła i mogła załamać, ale to nie powód, żeby Cie tak traktować. Kompletnie nie rozumiem po co znowu dawała CI jakieś nadzieje na polepszenie relacji, a to zaproszenie to już hipokryzja z jej strony. Wg mnie zachowałaś się jak prawdziwa przyjaciółka, ale to ona zniszczyła wasze relacje i nie powinna teraz wymagać od Ciebie czegoś takiego. Wiem, że to trudne, ale powinnaś o niej zapomnieć, chyba że to ona szczerze z Tobą pogada i Cie przeprosi za swoje zachowanie.
        "Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny."
        Ernest Hemingway


        Okaż serce i pomóż -->klik--> http://www.karmimypsiaki.pl/


        Komentarz

        • Megiii4
          Przyczajenie
          • 2011-07
          • 3

          #5
          Dot.: Dylemat

          Pierwotnie opublikowany przez Seline16
          ja tak samo bym nie poszła na ślub.. Widać, że była i jest bardzo niedojrzała, skoro potraktowała Cie w taki a nie inny sposób. Mogę zrozumieć, że ciąża ją zaskoczyła i mogła załamać, ale to nie powód, żeby Cie tak traktować. Kompletnie nie rozumiem po co znowu dawała CI jakieś nadzieje na polepszenie relacji, a to zaproszenie to już hipokryzja z jej strony. Wg mnie zachowałaś się jak prawdziwa przyjaciółka, ale to ona zniszczyła wasze relacje i nie powinna teraz wymagać od Ciebie czegoś takiego. Wiem, że to trudne, ale powinnaś o niej zapomnieć, chyba że to ona szczerze z Tobą pogada i Cie przeprosi za swoje zachowanie.
          Wątpię, żeby kiedykolwiek przeprosiła, bo odnoszę wrażenie, że dla niej wszystko jest ok...

          Komentarz

          • Megiii4
            Przyczajenie
            • 2011-07
            • 3

            #6
            Dot.: Dylemat

            dziekuję i za wypowiedzi i proszę moderatora o zamknięcie tematu

            Komentarz

            Przetwarzanie...