problem

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Flofferek
    Zakorzenienie
    • 2004-11
    • 11946

    #1

    problem

    hej. musze sie wyzalic a moze jak ktos to przeczyta to cos mi doradzi, bo ja juz nie mam sily. to co bede pisala moze byc niezbyt poukladane ale pisze poprostu to co akurat do glowy mi przyjdzie. jestem z chlopakiem prawie 2 lata, wiem ze to ten jedyny, wiedzialam zreszta juz po tygodniu ze tylko z nim chce byc do konca. mamy po 22 lata. to z nim sie pierwszy raz kochalam. mialam kilku chlopakow ale ani troszeczke nie czulam do nich tego co do obecnego. wlasciwie to nei chlopak tylko moj narzeczony. jest najukochanszy, najwspanialszy na swiecie. skarb nie chlopak. moj ideal, ma wszystko co chce aby mial, jest wobec mnie strasznie cierpliwy, znosi moj cholerny charakter (czasem potrafie sie wsciekac starsznie). on zawsze mnie wspiera, pomaga mi jak tylko moze, ojj moglabym wymieniac bez konca jego zalety.. dla mnie nie ma wad. pewnei tytul watku powinien byc inny, no ale ... teraz napisze w cyzm mam problem. otoz od hmm wrzesnia ani razu praktycznie nie bylismy sami, zaawsze ktos byl w domu i u niego i u mnie... pocieszalam sie tym ze mielismy wyjechac an kilka dni sobie, ale niestety wyjazd sie nie udal... jest prawie grudzien a ja juz nie wytrzymuje, doszlo do teg ze nie moge sie nawet na niego patrzec czy przytulac, bo taka mam ochote na niego ze zaraz sie podniecam. pewnei powiedzie ze sesk nie jest najwazniejszy ale ja naprawde potrzebuje czulosci, juz pomilam sam orgazm tylko poprzytulanie sie czy pomizianie... on jest taki sliczny, czasem zdejmie koszulke czy cos to zaraz rycze bo nei chce sie dolowac bardziej, ze nie moge go podotykac... ostatni raz nago bylismy w wakacje. jeszcze bylo znosnie kilka tyg temu bo jak mialam zajecia na popoludnie to przychodzil rano do mnie (mimo ze byl brat moj wiec odpadalo cos wiecej), ale czulam poniekad ze jestesmy prawie sami... teraz pracuje na rano i w ogole nie jestesmy juz sami, jak juz jestem sama to on nie moze... przez to chyba sie z nim rozstane bo psychicznie i fizycznie nie wytrzymuje, mam mysli ze moze mnie zdradzic skoro nie daje mu czulosci. marzy nam sie slub ale nie bedziemy mieli sie za co utrzymac, wiec nie ma mowy o zamieszkaniu teraz razem. czy ktoras z was tez ma problem bycia sam na sam ze swoim chlopakiem?? Najgorsze jest to ze tym wsyztskim to jemu sprawiam tez prykrosc i bardzo go ranie, ale nie potrafie inaczej, trzymałam to w sobie chyba z miesiąc, a teraz non stop się z nim kloce, on robi wszystko abyśmy się nie klocili… blagam niech ktos mnie pocieszy bo ja zwariuje, tylko nie piszcie ze sa gorsze tragedie albo cus.... dziekuje z gory za przeczytanie tego.
  • aleksandra999
    Wtajemniczenie
    • 2005-02
    • 2089

    #2
    Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

    yyy...
    edit:nie wyświetliła się treść Twojego posta.

    Komentarz

    • Flofferek
      Zakorzenienie
      • 2004-11
      • 11946

      #3
      Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

      juz jest tekst, nie chcial sie zalaczyc to musialam tak sprobowac i edytowac;/

      Komentarz

      • Flofferek
        Zakorzenienie
        • 2004-11
        • 11946

        #4
        Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

        niech ktos mnie pocieszy ...

        Komentarz

        • ona1982
          Zadomowienie
          • 2005-09
          • 621

          #5
          Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

          Pierwotnie opublikowany przez Flofferek
          hej. musze sie wyzalic a moze jak ktos to przeczyta to cos mi doradzi, bo ja juz nie mam sily. to co bede pisala moze byc niezbyt poukladane ale pisze poprostu to co akurat do glowy mi przyjdzie. jestem z chlopakiem prawie 2 lata, wiem ze to ten jedyny, wiedzialam zreszta juz po tygodniu ze tylko z nim chce byc do konca. mamy po 22 lata. to z nim sie pierwszy raz kochalam. mialam kilku chlopakow ale ani troszeczke nie czulam do nich tego co do obecnego. wlasciwie to nei chlopak tylko moj narzeczony. jest najukochanszy, najwspanialszy na swiecie. skarb nie chlopak. moj ideal, ma wszystko co chce aby mial, jest wobec mnie strasznie cierpliwy, znosi moj cholerny charakter (czasem potrafie sie wsciekac starsznie). on zawsze mnie wspiera, pomaga mi jak tylko moze, ojj moglabym wymieniac bez konca jego zalety.. dla mnie nie ma wad. pewnei tytul watku powinien byc inny, no ale ... teraz napisze w cyzm mam problem. otoz od hmm wrzesnia ani razu praktycznie nie bylismy sami, zaawsze ktos byl w domu i u niego i u mnie... pocieszalam sie tym ze mielismy wyjechac an kilka dni sobie, ale niestety wyjazd sie nie udal... jest prawie grudzien a ja juz nie wytrzymuje, doszlo do teg ze nie moge sie nawet na niego patrzec czy przytulac, bo taka mam ochote na niego ze zaraz sie podniecam. pewnei powiedzie ze sesk nie jest najwazniejszy ale ja naprawde potrzebuje czulosci, juz pomilam sam orgazm tylko poprzytulanie sie czy pomizianie... on jest taki sliczny, czasem zdejmie koszulke czy cos to zaraz rycze bo nei chce sie dolowac bardziej, ze nie moge go podotykac... ostatni raz nago bylismy w wakacje. jeszcze bylo znosnie kilka tyg temu bo jak mialam zajecia na popoludnie to przychodzil rano do mnie (mimo ze byl brat moj wiec odpadalo cos wiecej), ale czulam poniekad ze jestesmy prawie sami... teraz pracuje na rano i w ogole nie jestesmy juz sami, jak juz jestem sama to on nie moze... przez to chyba sie z nim rozstane bo psychicznie i fizycznie nie wytrzymuje, mam mysli ze moze mnie zdradzic skoro nie daje mu czulosci. marzy nam sie slub ale nie bedziemy mieli sie za co utrzymac, wiec nie ma mowy o zamieszkaniu teraz razem. czy ktoras z was tez ma problem bycia sam na sam ze swoim chlopakiem?? Najgorsze jest to ze tym wsyztskim to jemu sprawiam tez prykrosc i bardzo go ranie, ale nie potrafie inaczej, trzymałam to w sobie chyba z miesiąc, a teraz non stop się z nim kloce, on robi wszystko abyśmy się nie klocili… blagam niech ktos mnie pocieszy bo ja zwariuje, tylko nie piszcie ze sa gorsze tragedie albo cus.... dziekuje z gory za przeczytanie tego.
          Hmm trochę trudno mi ustosunkować się do Twojego problemu w sposób obiektywny. Moją uwagę zwrociły przede wszystkim te dwa zdania, które dały sporo do myślenia. Cytuję:" przez to chyba się z nim rozstane bo psychicznie i fizycznie nie wytrzymuje,mam na mysli ze moze mnie zdradzic(...). Marzy nam się ślub(...)" Pełno tu sprzeczności. Po pierwsze według mnie mimo beznadziejnych warunków, braku intymności, niemożności bycia razem tak jak by się chciało, gdy jest Miłość człowiek ma w sobie na tyle siły, by przeczekać. Pociesza się, tym, że kiedyś nadejdzie czas, gdy bliska osoba będzie wtedy, gdy będziemy jej potrzebować, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Miłość nie podsuwa myśli o rozstaniu, z powodów, o których dyskutujemy. Osobiście też nie mam najlepszej sytuacji i teraz rozmawiając z Moim TŻ-em czasem mówimy, że zimą, gdy rodzina non stop jest w domu, czy to u mnie czy u Niego będziemy mogli tylko pomarzyć o spokojnym" sam na sam". Ale gdy potrzeba bliskości, fizyczności jest wielka to przeszkodą nie jest nawet zima, dotykanie się, całowanie się, piszczoty w spartańskich, ekstremalnych warunkach, byle tylko być razem. A poza tym, można czasem zrezygnować z jakiś zbędnych wydatków, trochę odłożyć, wynająć pokoik, gdzie do woli mogłabyś się przytulać.
          Ostatnio edytowane przez ona1982; 2005-11-23, 17:46.
          Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


          Anna

          Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

          Komentarz

          • Flofferek
            Zakorzenienie
            • 2004-11
            • 11946

            #6
            Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

            uwierz ze u nas niebardzo sie to da;/ tzn wynajecie pokoiku itp... jesli chodzi o zerwanie to ja poprostu nie wiem co mam zrobic juz, nie chce go ranic odsuwajac sie od niego. trudno mi dokladnie opisac to co czuje bo nie bardzo mi wychodzi, ale naprawde od wrzesnia bez zadnego przytulania (nie mowie o zwykluch przytulankach bo sa, chociaz ja i od nich uciekam), bardziej czuje ze to przychodzi przyjaciel niz chlopak (no narzeczony), to jest dla mnie troche przerazajace, bo wiem ze mnie strasznie kocha i ja jego a zachowujemt sie jak przyjaciele...

            Komentarz

            • koKOro
              Zakorzenienie
              • 2005-09
              • 3124

              #7
              Dot.: problem

              moim zdaniem dałaś sie porwać jakiemuś beznadziejnemu nastrojowi, zachowaniu... im dłużej w tym tkwisz tym jest gorzej. Ponadto ona1982 ma wiele racji. Poza tym uważam, że łatwo się narzeka, denerwuje itp. ale mysle w tym wszystkim nie szukasz rozwiązania, nie bierzesz pod uwage co myśli Twoj chłopak (narzeczony) tylko poglebiasz sie we wlasnej rozpaczy. Sorki, ze tak prosto z mostu i rownie dobrze moze to nie byc prawda, bo nie znam sytuacji. Ale powinnas sie troche zastanowic, zreszta mysle ze u wiekszosci osob jest w domu zima pelno osob, ale jesli masz wlasny pokoj to ja nie widze problemu, wszytsko w zyciu wymaga ryzyka, jesli sie bardzo chce mozna wiele... Nie mozna czekac wylacznie na idealne sytuacje, ale stwarzac pewne nawet w niedogodnych warukach, taka adrenalinka tez laczy, mozna sie potem posmiac i wspolnie to poprzezywac.
              Mam nadzieje ze uda Ci sie rozwiazac problem pozdrawiam
              Jak czlowiek sie Kocha, to powinien byc na dobre i na zle a nie uciekac...
              narysuj mi baranka...

              zakorzenienie

              Komentarz

              • ona1982
                Zadomowienie
                • 2005-09
                • 621

                #8
                Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                Pierwotnie opublikowany przez Flofferek
                uwierz ze u nas niebardzo sie to da;/ tzn wynajecie pokoiku itp... jesli chodzi o zerwanie to ja poprostu nie wiem co mam zrobic juz, nie chce go ranic odsuwajac sie od niego. trudno mi dokladnie opisac to co czuje bo nie bardzo mi wychodzi, ale naprawde od wrzesnia bez zadnego przytulania (nie mowie o zwykluch przytulankach bo sa, chociaz ja i od nich uciekam), bardziej czuje ze to przychodzi przyjaciel niz chlopak (no narzeczony), to jest dla mnie troche przerazajace, bo wiem ze mnie strasznie kocha i ja jego a zachowujemt sie jak przyjaciele...
                Czytam i zastanawiam się nad Twoją sytuacją. Piszesz, że pragniesz bliskości,a zarazem uciekasz od niej. Brakuje mi w Twojej postawie chęci zaryzykowania. Jest narzekanie, marazm, bezradność, bezsilność. Napisz mi co tak naprawdę stoi na przeszkodzie byście fizycznie byli razem?Pożądali się mocno, tak, że przesłoni to nawet niemożność korzystania z uroków cielesności na spokojnie, w odpowiednich warunkach? Bo ja naprawdę ciut tego nie rozumiem. Może nie chodzi o te warunki, tylko jakąś nudę w związku i brak inicjatywy? Jak ktoś słusznie zauważył zwiazek to bycie z kimś na dobre i na złe. A nie tylko wtedy, gdy jest różowo i cały świat nam sprzyja. Jak do opisywanej przez Ciebie sytuacji ustosunkowuje się Twój partner? Np. u mnie wczoraj, kiedy Mój TŻ przyjechał do mnie nie mogliśmy też spokojnie przytulać się, a nawet gdy zgasiłam w pokoju światło to mama co chwilę wpadała,włączała światło, ja znowu wyłączałamAle mimo tego z drżeniem serca i nasłuchując migdaliliśmy się, a gdy atmosfera była niezwykle gorąca wyrwaliśmy się na jeszcze gorętszy spacer i dzisiaj wspominam go jako coś bardzo intymnego, szaleńczego, dzikiego. Jak naprawdę chce się zmian to wiele można zdziałać. Trzymam za Ciebie kciuki.
                Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


                Anna

                Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

                Komentarz

                • Malaja
                  Zadomowienie
                  • 2004-11
                  • 1018

                  #9
                  Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                  hmmm powiem szczerze,że dla mnie ten problem jest troche dziwny...ponieważ,nie rozumiem jednego:czemu poprostu nie zakmniesz drzwi od pokoju(czy to u siebie czy to u niego w domciu) i czemu sie nie oddacie temu pożądaniu?Czy istenieje ryzyko,że bez pukania wejdzie wam ktoś z rodziny?Hmm no kurcze jak nie w domku to gdzie?Myśle,że wiele par żyło by w taki sposób mając podobne obawy...Chodzi mi po głowie jeszcze jedno pytanie: A czy Twój narzeczony nie zabiega o to by też móc Cie mieć dla siebie,w ramionach,czuć Twoją bliskość itp???To troszke dziwne,bo zwykle mezczyźni zachowują sie jak napaleni samce PS.nie uciekaj od bliskości bo efekt bedzie paskudnyyyy
                  so close no matter how far
                  couldn't be much more from the heart

                  Komentarz

                  • pluszynka
                    Rozeznanie
                    • 2005-07
                    • 699

                    #10
                    Dot.: problem

                    ja też nie do końca rozumiem w czym problem. Tyle co pojęłam swoim rozumkiem - Twój chłopak bardzo Cię podnieca (i tak być powinno ), ale nie macie sytuacji w których moglibyście dać 'wyraz' swojemu podnieceniu. I jest Ci z tym ciężko (to też normalne ). To czego nie rozumiem - uciekasz od tych bardziej subtelnych objawów czułości - bo??? Nie możesz się opanować?? Tego nie pojmuję - wiem, że jest ciężej, że bliskość drugiej osoby wzmaga podniecenie, ale rezygnować z dotyku, pocałunków tylko dlatego że na seks nie ma co liczyć?? To brzmi jak umartwianie się, skoro go kochasz warto czekać nawet miesiącami. Tyle ode mnie

                    Komentarz

                    • Flofferek
                      Zakorzenienie
                      • 2004-11
                      • 11946

                      #11
                      Dot.: problem

                      dzieki dziewczyny za odpowiedzi wszytsko madre co piszecie tyle ze niestety tak majac swoj pokoj nie mam tej pewnosci ze moze nie rodzice wliza ale pies - mam drzwi harmonijkowe i sam sobie otwiera, a mamusia powiedziala ze normalnych nie wstawi bo musi nas pilonwac (moi starzy sa troche zacofani, tzn pewnie wiedza ze cos tam z wyprawiamy no ale mialam rozne sytuacje baaardzo nieprzyjemne np jak sie za rece trzymalismy czy lezelismy tylko sobie) no i poprostu sie tego boje. w tamtym roku jakos bylo inaczej, dawalismy rade ale po tych sytuacjach mam w dupie adrenalinke itp... wioem ze i on mnie strasznie pragnie - zreszta dzis przyszedl i chyba zesmy sie juz dogadali co do tego, pomyslu zbytnio nie mamy jak zaradzic. wiem ze milosc powinna wszytsko zwyciezyc ale na chlopski rozum (dokladajac do tego wiele innych problemow poza zwiazkiem np w domu) czy ktoras z was majac chlopaka na ktorego ma straszna ochotne i wzajemnie oczywiscie i chlopak robilby wzytsko by zdobyc swoja dziewczyne , nie mialybyscie NAPRAWDE mozliwosci dania tego co chca i co wy chcecie. jedynie to ze sie kochamy to jakos jescze sie trzymam i czekam .. wakacji dopiero;/aaa jedna z was mowilam o zgaszonym swiectle, no u mnie to w ogole nie do pomyslenia, kiedys ogladalismy sobie film u mnie w pokoju i zgasilismy swiatlo i mama wydaje mi sie ze wiedziala ze film oglasdamy no ale niestety awanture zrobila co my pod jej dachem po ciemku wyprawiamy. taka sytuacje jak u mnie to chyba trzeba przezyc zeby zrozumiec - nie obrazcie sie za to zdanie, probowalam aby moi znajomi mnie zrozumieli ale niestety u nich jest inna sytuacja w domu;//

                      Komentarz

                      • Flofferek
                        Zakorzenienie
                        • 2004-11
                        • 11946

                        #12
                        Dot.: problem

                        aaa i nie mowcie ze mam juz tyle lat to co sie przejmuje, bo i tak tu u mnie wiek nei gra roli;/

                        Komentarz

                        • ona1982
                          Zadomowienie
                          • 2005-09
                          • 621

                          #13
                          Dot.: problem

                          Pierwotnie opublikowany przez Flofferek
                          dzieki dziewczyny za odpowiedzi wszytsko madre co piszecie tyle ze niestety tak majac swoj pokoj nie mam tej pewnosci ze moze nie rodzice wliza ale pies - mam drzwi harmonijkowe i sam sobie otwiera, a mamusia powiedziala ze normalnych nie wstawi bo musi nas pilonwac (moi starzy sa troche zacofani, tzn pewnie wiedza ze cos tam z wyprawiamy no ale mialam rozne sytuacje baaardzo nieprzyjemne np jak sie za rece trzymalismy czy lezelismy tylko sobie) no i poprostu sie tego boje. w tamtym roku jakos bylo inaczej, dawalismy rade ale po tych sytuacjach mam w dupie adrenalinke itp... wioem ze i on mnie strasznie pragnie - zreszta dzis przyszedl i chyba zesmy sie juz dogadali co do tego, pomyslu zbytnio nie mamy jak zaradzic. wiem ze milosc powinna wszytsko zwyciezyc ale na chlopski rozum (dokladajac do tego wiele innych problemow poza zwiazkiem np w domu) czy ktoras z was majac chlopaka na ktorego ma straszna ochotne i wzajemnie oczywiscie i chlopak robilby wzytsko by zdobyc swoja dziewczyne , nie mialybyscie NAPRAWDE mozliwosci dania tego co chca i co wy chcecie. jedynie to ze sie kochamy to jakos jescze sie trzymam i czekam .. wakacji dopiero;/aaa jedna z was mowilam o zgaszonym swiectle, no u mnie to w ogole nie do pomyslenia, kiedys ogladalismy sobie film u mnie w pokoju i zgasilismy swiatlo i mama wydaje mi sie ze wiedziala ze film oglasdamy no ale niestety awanture zrobila co my pod jej dachem po ciemku wyprawiamy. taka sytuacje jak u mnie to chyba trzeba przezyc zeby zrozumiec - nie obrazcie sie za to zdanie, probowalam aby moi znajomi mnie zrozumieli ale niestety u nich jest inna sytuacja w domu;//
                          Słuchaj chyba ciut rozumiem, bo moja mama też jest trochę"nie z tej epoki". Mój TŻ jest z innego miasta i jak przyjeżdza do mnie to nocuje, sam w pokoju, a ja z rodzicami. Na początku naszego związku mama dosłownie zastawiała drzwi w pokoju , w którym ja spałam - fotelem, żeby broń boże Ania nie przedostała się do chłopakaW nocy, gdy musiałam iść do łazienki mama szła za mną, wiadomo dlaczego. Rano na początku nie mogłam wchodzić do pokoju mojego TŻ-a, bo jak tłumaczyła mama" chłopak jest nagi".Jak zgaszamy światło( tłumaczę, że oglądamy film) włącza je z obawy, że coś się będzie dziać. Do łóżek też kładzie wszystkich i dopiero poźniej sama zasypia ALe i tak radzimy sobie, kombinujemy jak się da. Bo oprócz mamy jest też wścibska siostra, ktora potrafi podnieść nam kołdrę czy koc, gdy leżymy na kanapie. Mimo wszystkich niedogodnych sytuacji dochodzę do wniosku, że szkolimy się w perfekcyjnym wymyślaniu planów działania, co zrobić, aby móc być ze sobą naprawdę blisko. I nasze pożycie intymne potrafi być satysfakcjonujące i to bardzo Pisząc to wszystko chcę CI tylko pokazać, że wszystko jest do zrobienia.
                          Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


                          Anna

                          Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

                          Komentarz

                          • Flofferek
                            Zakorzenienie
                            • 2004-11
                            • 11946

                            #14
                            Dot.: problem

                            w tamtym roku jakos sobie radzilam i w sumie patrzac wstecz bezprbolemowo, ale po tych tekscikach mamuni nie daje rady, porpostu sie boje jak jakis maly gnoj. raz spal u mnie ale w innym pokoju oczywiscie i starzy tez nie spali cala noc bo bylo sprawdzanie jaksie sytuacja miewa hehe, ale denerwuej mnie ze mi nie ufaja, nic do tej pory zlego nei zrobilam, na niczym nie zlapali, wiec... kiedys moglismy sie kochac u mnie a teraz nie przjedzie to za cholere, nawet zwykle mizianko e tam, a schowac sie pod koc, o nieee, mamunia wola co chwile, wiec oczywsice trza "ladnie" wygladac - zero rumiencow czy potarganych wlosow. tragedia. jakos do poczatku listopada jakos dawalam sobie rade ale jest coraz gorzej, chociaz wierze ze po dzisiejszej rozmowie cos sie zmieni na lepsze, jescze nie wiem jakim cudem... ahh oby jak najszybciej zamieszkac razem, chociaz nie widze mozliwosci;/

                            Komentarz

                            • ona1982
                              Zadomowienie
                              • 2005-09
                              • 621

                              #15
                              Dot.: problem

                              Pierwotnie opublikowany przez Flofferek
                              w tamtym roku jakos sobie radzilam i w sumie patrzac wstecz bezprbolemowo, ale po tych tekscikach mamuni nie daje rady, porpostu sie boje jak jakis maly gnoj. raz spal u mnie ale w innym pokoju oczywiscie i starzy tez nie spali cala noc bo bylo sprawdzanie jaksie sytuacja miewa hehe, ale denerwuej mnie ze mi nie ufaja, nic do tej pory zlego nei zrobilam, na niczym nie zlapali, wiec... kiedys moglismy sie kochac u mnie a teraz nie przjedzie to za cholere, nawet zwykle mizianko e tam, a schowac sie pod koc, o nieee, mamunia wola co chwile, wiec oczywsice trza "ladnie" wygladac - zero rumiencow czy potarganych wlosow. tragedia. jakos do poczatku listopada jakos dawalam sobie rade ale jest coraz gorzej, chociaz wierze ze po dzisiejszej rozmowie cos sie zmieni na lepsze, jescze nie wiem jakim cudem... ahh oby jak najszybciej zamieszkac razem, chociaz nie widze mozliwosci;/
                              Ja języka w gębie zapominam jak mama wchodzi do pokoju,mam rozkojarzone oczy i pewnie głupi wyraz twarzy. A mama pyta podstępnie dlaczego jestem taka zadowolona. Staram się obracać wszystko w żart, chociaż przyznaję , że zachowanie wobec mnie i Mojego TŻ-a to dla mnie pokazuje, że mama mi nie ufa. A nie jestem dzieckiem i np. u mojego TŻ-a w domu panuje zupełnie inna atmosfera. Tylko, ze u niego nigdy jeszcze nie nocowałam, bo mama kategorycznie protestowała, a jak już chciała się zgadzać to jednocześnie życzyła sobie rozmawiać z mamą mojego chłopaka o tym, żeby nas pilnować i położyć spać w oddzielnych pokojach. Wstyd.Przetrzymaj jakoś tą sytuację i trzymam za Ciebie kciuki. A teraz to tak kombinujemy, że jak Mój TŻ jest u mnie to wstaję jak najwcześniej, jak wszyscy jeszcze śpią, melduję się u mamy, że jestem ubrana itd i że tylko posiedzę chwilę u Mojego TŻ-a. Jest godzina 5, 6 rano, a wtedy czujność rodziców wyraźnie się obniża, a my na tym korzystamy chociaż nerwówka jest, nie ma co
                              Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


                              Anna

                              Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

                              Komentarz

                              • melody
                                Raczkowanie
                                • 2005-10
                                • 212

                                #16
                                Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                Mi do głowy przychodzi tylko jedno- zamknijcie się razem na kilka minut w łazience, puście wodę. Jeśli nie u Ciebie w domu, to u Niego. W łazience chyba macie zamki
                                Przecież to niekoniecznie musi być pokój,łóżko...
                                Pozdrawiam
                                Łatwiej powiedzieć nie na początku, niż na końcu.
                                Leonardo da Vinci

                                Komentarz

                                • ona1982
                                  Zadomowienie
                                  • 2005-09
                                  • 621

                                  #17
                                  Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                  Pierwotnie opublikowany przez melody
                                  Mi do głowy przychodzi tylko jedno- zamknijcie się razem na kilka minut w łazience, puście wodę. Jeśli nie u Ciebie w domu, to u Niego. W łazience chyba macie zamki
                                  Przecież to niekoniecznie musi być pokój,łóżko...
                                  Pozdrawiam
                                  My razem nie możemy zamykać się w łazienceJak nie pokój i łóżko to jakieś ustronne miejsce na zewnatrz jest dobre:P
                                  Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


                                  Anna

                                  Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

                                  Komentarz

                                  • melody
                                    Raczkowanie
                                    • 2005-10
                                    • 212

                                    #18
                                    Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                    Pierwotnie opublikowany przez ona1982
                                    My razem nie możemy zamykać się w łazienceJak nie pokój i łóżko to jakieś ustronne miejsce na zewnatrz jest dobre:P
                                    Taaak, na przykład kino
                                    Łatwiej powiedzieć nie na początku, niż na końcu.
                                    Leonardo da Vinci

                                    Komentarz

                                    • melody
                                      Raczkowanie
                                      • 2005-10
                                      • 212

                                      #19
                                      Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                      Bo np. w parku to teraz trochę zimno...
                                      Łatwiej powiedzieć nie na początku, niż na końcu.
                                      Leonardo da Vinci

                                      Komentarz

                                      • ona1982
                                        Zadomowienie
                                        • 2005-09
                                        • 621

                                        #20
                                        Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                        Pierwotnie opublikowany przez melody
                                        Bo np. w parku to teraz trochę zimno...
                                        A wiesz, że tego zimna nie czuć?:P Rozgrzewamy się jak umiemy:P Nie straszny śnieg, mróz czy deszcz
                                        Kocham Cię Darku najmocniej na świecie...


                                        Anna

                                        Dostęp do netu ograniczony(zmiana miejsca zamieszkania- w końcu)

                                        Komentarz

                                        • melody
                                          Raczkowanie
                                          • 2005-10
                                          • 212

                                          #21
                                          Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                          Pierwotnie opublikowany przez ona1982
                                          A wiesz, że tego zimna nie czuć?:P Rozgrzewamy się jak umiemy:P Nie straszny śnieg, mróz czy deszcz
                                          A, no chyba że tak
                                          Łatwiej powiedzieć nie na początku, niż na końcu.
                                          Leonardo da Vinci

                                          Komentarz

                                          • Malaja
                                            Zadomowienie
                                            • 2004-11
                                            • 1018

                                            #22
                                            Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                            no to teraz Cię troszkę rozumiem,poprostu mam inaczej w domu...zamykam drzwi,mama jesli coś chce to poprostu woła z kuchni,albo uprzednio puka,chcoiaz raczej mało takich sytuacji bo raczej cały poczęstunek i tego typu rzeczy robię sama...więc jest spokój...do TŻ często jak jego rodziców nie ma to puszczają mnie do niego na noc nawet na pare dni...noi jescze studia...nieraz siedze u niego w Krakowie koło tygodnia to jest poprostu pełen luz...i nie ma to jak mieszkać sobie we dwoje
                                            Flofferku...poprostu uzbrój się w cierpliwość....i tak jak piszą dziewczynki...kombinuj... kombinuj i jeszcze raz kombinuj Powodzenia
                                            so close no matter how far
                                            couldn't be much more from the heart

                                            Komentarz

                                            • happygirl
                                              Rozeznanie
                                              • 2005-05
                                              • 603

                                              #23
                                              Dot.: problem z chlopakiem - bardzo prosze o rady albo pocieszenie poprostu

                                              Flofferku, a nie uważasz, że masz raczej problem z rodzicami a nie z chłopakiem? Wydaje mi się, że czujesz się przez nich ograniczana, kontrolowana i masz wrażenie, że ci nie ufają i nie do końca akceptują twojego chłopaka. Sama piszesz, że chłopak jest dla ciebie kochany i cię szanuje. Może spróbuj porozmawiać z rodzicami, wytłumaczyć im, że jesteś rozsądna i nie zrobisz nic głupiego... A na seks rzeczywiście przyjdzie pora i okazja, nie trzeba się zniechęcać
                                              The world can be divided into ladies and all other creatures

                                              Komentarz

                                              • koKOro
                                                Zakorzenienie
                                                • 2005-09
                                                • 3124

                                                #24
                                                Dot.: problem

                                                a u Twojego chlopaka jest taka sama sytuacja? Rodzice tez maja takie podejrzenia i w ogole? A moze macie samochod? Ogolnie za szybko sie zrazasz i widzisz zbyt malo mozliwosci. Rozumiem sytuacje z rodzicami i tego nie neguje, bo kiedys moi tez tak podchodzilli, teraz odpuscili. Kiedys tez nie moglam gasic swiatla itp. A moze zejscie do piwnicy, hmmm sama nie wiem, mysle ze jak sie czegos chce to mozna, wiec sie nie poddawaj. Wiem ze zachowanie rodzicow wyksztalcilo w Tobie pewne zahamowania i opory, moze jakis lek, i marzysz jedynie o idealnych warunkach.
                                                Na pewno nie rezygnuj z milosci !!
                                                narysuj mi baranka...

                                                zakorzenienie

                                                Komentarz

                                                • Ryfka
                                                  Zadomowienie
                                                  • 2005-04
                                                  • 1596

                                                  #25
                                                  Dot.: problem

                                                  a ja jakos nie potrafie miziac sie w domu ze swiadomoscia, ze rodzice sa za sciana, adrenalina mnie nie pociaga. Nie wiem, jestem jeszcze mloda i nie zamierzam sie spieszyc, chce sobie uksztaltowac seksualnosc jak najpiekniej i kojarzyc ja z cieplem, bezpieczenstwem, namietnoscia, a nie z poczuciem zagrozenia i nerwowym spogladaniem na drzwi tudziez cwiczeniami w blyskawicznym ubiernaniu sie. Igraszki pod kocem sa stanowczo nie dla mnie, to zbyt delikatna i zlozona kwestia,zebym mogla ja sprowadzic do zabaw gdziekolwiek. Zbyt szybko sie zniechecam, wystarczyoby jedno potkniecie i juz moje zycie intymne lezaloby w gruzach :/

                                                  Komentarz

                                                  • kropka78
                                                    Przyczajenie
                                                    • 2005-09
                                                    • 26

                                                    #26
                                                    Dot.: problem

                                                    No trochę fantazji. Przecież wychodzicie gdzieś razem? Ustronne miejsce zawsze można znaleźć. Jeżeli pracujecie, możecie sobie wynająć pokoik w motelu, poza tym samochód, las, nawet toaleta w pubie... Sex nie musi zawsze trwać pół godziny-bądź więcej, nawet pięć minut moze być satysfakcjonujące.

                                                    Komentarz

                                                    • Juda
                                                      Zakorzenienie
                                                      • 2005-09
                                                      • 5108

                                                      #27
                                                      Dot.: problem

                                                      Kiedyś był artykuł w jakiejś gazecie, już dokładnie nie pamiętam czy to było Cosmo czy Glamour, ale treść mówiła właśnie mniej więcej o problemie takim jak Twój.

                                                      Z tego co zapamiętałam, to kochać się- można naprawdę wszędzie. Trzeba mieć tylko fantazje, nie być skrępowanym przed partnerem, czy też po prostu nie dopuszczać do głowy myśli typu:
                                                      "Czy w tej pozycji szczupło wyglądam"
                                                      albo
                                                      "Jak mu to zaproponuje uzna mnie za idiotkę"

                                                      Uważam, że w tej kwestii problemem nie jest miejsce uprawiania seksu, ale Wy sami.
                                                      Jak to kiedyś ktoś powiedział:
                                                      "Dla chcącego nic trudnego..."

                                                      Dalej, nie zbaczając z tematu. Szczerze, troszkę to wszystko jest pogmatwane...
                                                      Tak jakby "chcesz, ale nie chcesz", aż w końcu wychodzi na to, że
                                                      "co ja tutaj właściwie robię?"

                                                      Może najlepiej była by rozmowa z TŻ o twoich uczuciach, pragnieniach, fantazjach...
                                                      O tym co czujesz kiedy widzisz chociaż skrawek jego ciała- i Ty poczujesz się lepiej, a on utwierdzi się, że nadal go pragniesz, że nadal tego chcesz i że nadal on jest pociągający skoro tak reagujesz. ; )
                                                      Nie wiem czy na coś to się zdało, ale chciałam pomóc ; *
                                                      Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna.
                                                      Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna.
                                                      Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał,
                                                      a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.
                                                      A gdy dostaje furii to jej się tylko tak zdaje...

                                                      Komentarz

                                                      Przetwarzanie...