problem....

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • wiktorw
    Przyczajenie
    • 2008-04
    • 12

    #1

    problem....

    Witam!
    Spróbuje się streścić bo historia jest naprawdę bardzo długa a wiem że, długich postów mało komu chce się czytać. Byłem z moją dziewczyną przez prawie 5 lat. Z obydwu stron był to pierwszy poważny związek. Jeszcze przed maturą zamieszkaliśmy sami razem, troche było to nierozważne ale cieszyliśmy się sobą i byliśmy szczęśliwi. Bardzo różnimy się charakterami dlatego czasami trudno było nam się zrozumieć nawzajem. Ona jest bardzo zamknięta w sobie , raczej nie wychodzi z inicjatywą, ma odkąd ją znam depresje- niestety nigdy nie znalazłem sposobu na to żeby, wkońcu uwierzyła w siebie i zmieniła podejście do własnej osoby. Sama w bardzo dużo przeszła u siebie w domu i generalnie życie jej nie rozpieszczało. Nie będe opisywał wszystkich sytuacji bo to bez sensu powiem tylko że, nie byłem dobrym facetem i chyba czasami zapominałem o tym jak ważne jest to że, jestesmy razem i się Kochamy ( dzisiaj wiem że, człowiek zaczyna naprawdę doceniać coś kiedy to straci). Jestem dośc specyficzny, zwłaszcza jesli chodzi o tok rozumowania i postrzegania pewnych rzeczy, często przechodziłem flustrację z powodu że, nie mogę/potrafię jej pomóc. Miałem wrażenie że, jest nieszczęsliwa. Parę razy ze sobą zrywaliśmy ale nie traciliśmy raczej kontaktu, spotykałem się wtedy z innymi dziewczynami z żadnej nigdy nawet nie dotknąłem - chciałem po prostu porozmawiać, chciałem żeby ktos mnie zrozumiał. W lutym tego roku (wiem że to głupie tłumaczenie i nie jest to żaden argument) , przespałem się z inną dziewczyną żeby zwrócić na siebie uwagę. To skąplikowane bo tak naprawdę to prawie do niczego nie doszło bo ja bym nie potrafił z kimś innym i dzisiaj jestem tego pewny na 100% - może chciałem sprawdzić na jak daleko mógłbym się posunąć a może, po prostu byłem ciekawy. Ona dowiedziałą się o tym odrazu i bardzo z tego powodu cierpiała. Miałem nadzieje że, nigdy już jej w oczy nie będe miał odwagi spojrzeć i że, pocierpi ale w końcu sobie życie z kimś ułoży i wkońcu będzie szczęsliwa bo na to zasługuje bez dwóch zdań!. Po paru tygodniach wrócilismy do siebie bo doszliśmy do wniosku że, naprawimy to co złe, kochamy się i nie możemy bez siebie żyć. Zaczęła chodzić do psychologa, w miarę nam się układało, można by powiedzieć że wszystko było w porządku. Robiła mi wyrzuty, często była zła bez powodu, ale próbowała sobie z tym radzić i nie zrażać się do mnie, a ja probowałem odbudowac jej zaufanie i robić wszystko co w mojej mocy żeby było między nami dobrze. Zaczęły się wakacje, ona pracowała a ja pojechałem na obóz żeglarski- plan był taki że po moim powrocie pojedziemy gdzieś razem i że, będzie super. W połowie obozu kontakt zaczął się z jej strony jakoś urywać, w rozmowie była bardzo dziwna, a pod koniec nie odbierała juz wcale telefonow a jesli już to mówiła: "nie mam ci nic do powiedzenia". Oczywistym dla mnie było że kogoś poznała. To dla mnie bardzo trudne ale nie poddałem się i walczyłem: okazało się że, wyjechała nad morze ze znajomymi siostry i nim : 18nasto latkiem. Pojechałem tam za nią bo gdybym odpuścił to było by to tak jakgdyby te prawie 5 lat nic dla mnie nie znaczyło. rozbiłem samotnie namiot na polu namiotowym i poprosiłem o 2godziny dziennie spotkania- zgodziła się. Spędziliśmy wspaniałe chwile chociaż czasami nie odbierała odemnie telefonów przez 2dni, nie mogłem spać jeść, jak głupi chodziłem po plaży,mieście patrząc na szczęsliwych, radosnych ludzi i wiedziałem że, sam jestem sobie winien. Nad morzem próbowałem jej wierzyć w to co mówi: że on ją nie obchodzi, że to nic, że nie ma dla niej znaczenia i że nic ich nie łączy. Ostatniego dnia powiedziała że to kłamstwo: że się zakochała, że codziennie z nim śpi i że jest jej dobrze a mnie chciała skrzywdzić za to co kiedyś zrobiłem. Zabroniła mi z nim rozmawiać. Każdego dnia sytuacja zmieniała się o 180stopni: Raz mówiła że między nami się ułoży , a raz że chce spróbować z nim. Po powrocie sytuacja wyglądała tak: codziennie się spotykalismy (czasami nawet zostawała u mnie na noc, ale do niczego nie dochodziło), cały czas jednak okłamywała zarówno mnie jak i jego. Spotykaliśmy się rano a wieczorem odprowadzałem ją do domu, robiliśmy różne rzeczy , wieczorami chodzilismy na piwo z moimi znajomymi. Wydawac by się mogło że wszystko się ułoży: prosila o czas. Nie będe opisywał multum sytuacji w których mnie krzywdziła i okłamywała, upakarzała do granic możlwiości. Sam ani przez moment nie odszedlem i zawsze kiedy chciała to się z nią spotykałem, próbowałem być jej przyjacielem przez co sam siebie krzywdziłem bo każdy szczegół "ich" życia który znałem rozwalał mnie na kawałki. Wiem że, ją kocham wiem że mnie nie szanuje i niewiele już ją obchodzę. Ostatnio doszła do wniosku żebysmy nie spotykali się przez miesiąc i zobaczymy co czas pokaże. Mówi że nic do mnie już nie czuje , traktuje jak kolegę, ale z drugiej strony mowi że, jestem najwazniejszą osobą w jej życiu. Mówi że, we mnie nie wierzy, że się nie zmienie, że jej nie pomagam. Zmieniam się, próbuje ze wszystkich sił zmienić to co było w mnie złe i czekam.... Schudłem prawie 10kg od ponad miesiąca jak prześpię noc to jest święto. Moje pytanie brzmi: czy może być jeszcze kiedyś dobrze ??? Czy Ona może, się jeszcze kiedyś do mnie przekonać? Nie chce mysleć że, może być inaczej i niech mnie nikt nie przekonuje że, mam sobie odpuścić bo nie zamierzam.

    Pozdrawiam
    Ostatnio edytowane przez wiktorw; 2009-09-16, 12:58. Powód: zły tytuł
  • justi699
    Zakorzenienie
    • 2008-03
    • 8477

    #2
    Dot.: problem....

    skoro nie chcesz rezygnować, to nie wiem co można Ci poradzić...

    moim zdaniem wasz związek sie wypalił- nic z tego nie będzie- ale to moje skromne zdanie



    Nasz Ślub

    Jesteś z nami
    11.05.2015, godz. 13.30

    Komentarz

    • wiktorw
      Przyczajenie
      • 2008-04
      • 12

      #3
      Dot.: problem....

      Tylko że w moim słowniku nie ma takiego pojęcia jak "wypaliło" , Czy nie jest tak że, jakby ludzie nie zamotali i czego by nie zrobili to jesli będą chcieli to wspólnie uda im się naprawić i odbudować to co stracili ? Kocham- tu się nie ma co wypalać

      Komentarz

      • Agatkia
        Zadomowienie
        • 2005-05
        • 1867

        #4
        Dot.: problem....

        Ona Tobą manipuluje. Abstrachując już od jej dziecinnego, egoistycznego zachowania- nie dziwię sie, zę nie jesteś dla niej interesujacy jako mężczyzna. Facet, który jest tylko pionkiem w grze, który jest na każde kiwnięcie palcem, który pozwala na wszystko i wszystko wybacza- jest po prostu do bólu przewidywalny i nudny. Nie szanuje Ciebie, bo od niej tego nie wymagasz i na brak szacunku sobie zwyczajnie pozwalasz.
        Zdrowa miłość nie polega na wypruwaniu sobie flaków dla drugiej osoby. W moim odczuciu tylko osoba, która ma szacunek do samej siebie, jasno stawia granice, dba o swoja kondycję psychiczną jest w stanie ułożyć sobie relacje z partnerem. POZWALASZ JEJ NA WSZYSTko: na kłamstwa, na grę na dwa fronty, na zabawę Twoimi uczuciami, jesteś pod jej dyktando uzależnione od humoru, emocji itd.
        Jej zachowanie jest godne potępienia, ale brak wszelkich granic z Twojej strony jest tym bardziej nie do przyjęcia.

        Moim zdaniem depresja to tylko przykrywka manipulowania Tobą tak, zeby było jej wygodnie. Jeżeli nie zaczniecie być dla siebie parnerami a będziecie funkcjonowac na zasadzie: księżniczka i podnóżek nigdy nic z tego nie będzie. Zresztą mam nieodparte wrazenie, że ona już partnerskich relacji z Tobą nie chce- jesteś jedynie urozmaiceniem w jej życiu, taką miłą komplikacją uczuciuową, w sumie dla niej wygodną- tak miło jest być adorowanym choćby największe świństwo się wyrządziło...
        Adaś- 26.09.2014

        Komentarz

        • Forever In My Heart
          Raczkowanie
          • 2009-07
          • 355

          #5
          Dot.: Czy może nam się jeszcze udać??

          Pierwotnie opublikowany przez wiktorw
          Witam!
          Spróbuje się streścić bo historia jest naprawdę bardzo długa a wiem że, długich postów mało komu chce się czytać. Byłem z moją dziewczyną przez prawie 5 lat. Z obydwu stron był to pierwszy poważny związek. Jeszcze przed maturą zamieszkaliśmy sami razem, troche było to nierozważne ale cieszyliśmy się sobą i byliśmy szczęśliwi. Bardzo różnimy się charakterami dlatego czasami trudno było nam się zrozumieć nawzajem. Ona jest bardzo zamknięta w sobie , raczej nie wychodzi z inicjatywą, ma odkąd ją znam depresje- niestety nigdy nie znalazłem sposobu na to żeby, wkońcu uwierzyła w siebie i zmieniła podejście do własnej osoby. Sama w bardzo dużo przeszła u siebie w domu i generalnie życie jej nie rozpieszczało. Nie będe opisywał wszystkich sytuacji bo to bez sensu powiem tylko że, nie byłem dobrym facetem i chyba czasami zapominałem o tym jak ważne jest to że, jestesmy razem i się Kochamy ( dzisiaj wiem że, człowiek zaczyna naprawdę doceniać coś kiedy to straci). Jestem dośc specyficzny, zwłaszcza jesli chodzi o tok rozumowania i postrzegania pewnych rzeczy, często przechodziłem flustrację z powodu że, nie mogę/potrafię jej pomóc. Miałem wrażenie że, jest nieszczęsliwa. Parę razy ze sobą zrywaliśmy ale nie traciliśmy raczej kontaktu, spotykałem się wtedy z innymi dziewczynami z żadnej nigdy nawet nie dotknąłem - chciałem po prostu porozmawiać, chciałem żeby ktos mnie zrozumiał. W lutym tego roku (wiem że to głupie tłumaczenie i nie jest to żaden argument) , przespałem się z inną dziewczyną żeby zwrócić na siebie uwagę. To skąplikowane bo tak naprawdę to prawie do niczego nie doszło bo ja bym nie potrafił z kimś innym i dzisiaj jestem tego pewny na 100% - może chciałem sprawdzić na jak daleko mógłbym się posunąć a może, po prostu byłem ciekawy. Ona dowiedziałą się o tym odrazu i bardzo z tego powodu cierpiała. Miałem nadzieje że, nigdy już jej w oczy nie będe miał odwagi spojrzeć i że, pocierpi ale w końcu sobie życie z kimś ułoży i wkońcu będzie szczęsliwa bo na to zasługuje bez dwóch zdań!. Po paru tygodniach wrócilismy do siebie bo doszliśmy do wniosku że, naprawimy to co złe, kochamy się i nie możemy bez siebie żyć. Zaczęła chodzić do psychologa, w miarę nam się układało, można by powiedzieć że wszystko było w porządku. Robiła mi wyrzuty, często była zła bez powodu, ale próbowała sobie z tym radzić i nie zrażać się do mnie, a ja probowałem odbudowac jej zaufanie i robić wszystko co w mojej mocy żeby było między nami dobrze. Zaczęły się wakacje, ona pracowała a ja pojechałem na obóz żeglarski- plan był taki że po moim powrocie pojedziemy gdzieś razem i że, będzie super. W połowie obozu kontakt zaczął się z jej strony jakoś urywać, w rozmowie była bardzo dziwna, a pod koniec nie odbierała juz wcale telefonow a jesli już to mówiła: "nie mam ci nic do powiedzenia". Oczywistym dla mnie było że kogoś poznała. To dla mnie bardzo trudne ale nie poddałem się i walczyłem: okazało się że, wyjechała nad morze ze znajomymi siostry i nim : 18nasto latkiem. Pojechałem tam za nią bo gdybym odpuścił to było by to tak jakgdyby te prawie 5 lat nic dla mnie nie znaczyło. rozbiłem samotnie namiot na polu namiotowym i poprosiłem o 2godziny dziennie spotkania- zgodziła się. Spędziliśmy wspaniałe chwile chociaż czasami nie odbierała odemnie telefonów przez 2dni, nie mogłem spać jeść, jak głupi chodziłem po plaży,mieście patrząc na szczęsliwych, radosnych ludzi i wiedziałem że, sam jestem sobie winien. Nad morzem próbowałem jej wierzyć w to co mówi: że on ją nie obchodzi, że to nic, że nie ma dla niej znaczenia i że nic ich nie łączy. Ostatniego dnia powiedziała że to kłamstwo: że się zakochała, że codziennie z nim śpi i że jest jej dobrze a mnie chciała skrzywdzić za to co kiedyś zrobiłem. Zabroniła mi z nim rozmawiać. Każdego dnia sytuacja zmieniała się o 180stopni: Raz mówiła że między nami się ułoży , a raz że chce spróbować z nim. Po powrocie sytuacja wyglądała tak: codziennie się spotykalismy (czasami nawet zostawała u mnie na noc, ale do niczego nie dochodziło), cały czas jednak okłamywała zarówno mnie jak i jego. Spotykaliśmy się rano a wieczorem odprowadzałem ją do domu, robiliśmy różne rzeczy , wieczorami chodzilismy na piwo z moimi znajomymi. Wydawac by się mogło że wszystko się ułoży: prosila o czas. Nie będe opisywał multum sytuacji w których mnie krzywdziła i okłamywała, upakarzała do granic możlwiości. Sam ani przez moment nie odszedlem i zawsze kiedy chciała to się z nią spotykałem, próbowałem być jej przyjacielem przez co sam siebie krzywdziłem bo każdy szczegół "ich" życia który znałem rozwalał mnie na kawałki. Wiem że, ją kocham wiem że mnie nie szanuje i niewiele już ją obchodzę. Ostatnio doszła do wniosku żebysmy nie spotykali się przez miesiąc i zobaczymy co czas pokaże. Mówi że nic do mnie już nie czuje , traktuje jak kolegę, ale z drugiej strony mowi że, jestem najwazniejszą osobą w jej życiu. Mówi że, we mnie nie wierzy, że się nie zmienie, że jej nie pomagam. Zmieniam się, próbuje ze wszystkich sił zmienić to co było w mnie złe i czekam.... Schudłem prawie 10kg od ponad miesiąca jak prześpię noc to jest święto. Moje pytanie brzmi: czy może być jeszcze kiedyś dobrze ??? Czy Ona może, się jeszcze kiedyś do mnie przekonać? Nie chce mysleć że, może być inaczej i niech mnie nikt nie przekonuje że, mam sobie odpuścić bo nie zamierzam.

          Pozdrawiam
          To po co zakładasz ten wątek ?

          Skoro odpowiada Ci jej zachowanie, to że Cię nie szanuje i robi złudną nadzieję, to oki. Twoje życie, Twoja sprawa.

          Ona się Tobą tylko bawi, sama nie wie czego chce od życia. Raz jest dobrze, a za chwilę źle. Czy to jest normalne ? Zdecydowanie nie.

          Miej choć gram honoru i dumy. Bądź facetem !

          ` Per Aspera Ad Astra


          ` Pilot samolotu bojowego naddźwiękowego !
          (spełniam marzenia i kontynuuję rodzinną tradycję)


          <- w F-35


          Komentarz

          • kermitowa
            Zadomowienie
            • 2008-12
            • 1375

            #6
            Dot.: problem....

            Pierwotnie opublikowany przez Agatkia
            Ona Tobą manipuluje. Abstrachując już od jej dziecinnego, egoistycznego zachowania- nie dziwię sie, zę nie jesteś dla niej interesujacy jako mężczyzna. Facet, który jest tylko pionkiem w grze, który jest na każde kiwnięcie palcem, który pozwala na wszystko i wszystko wybacza- jest po prostu do bólu przewidywalny i nudny. Nie szanuje Ciebie, bo od niej tego nie wymagasz i na brak szacunku sobie zwyczajnie pozwalasz.
            Zdrowa miłość nie polega na wypruwaniu sobie flaków dla drugiej osoby. W moim odczuciu tylko osoba, która ma szacunek do samej siebie, jasno stawia granice, dba o swoja kondycję psychiczną jest w stanie ułożyć sobie relacje z partnerem. POZWALASZ JEJ NA WSZYSTko: na kłamstwa, na grę na dwa fronty, na zabawę Twoimi uczuciami, jesteś pod jej dyktando uzależnione od humoru, emocji itd.
            Jej zachowanie jest godne potępienia, ale brak wszelkich granic z Twojej strony jest tym bardziej nie do przyjęcia.

            Moim zdaniem depresja to tylko przykrywka manipulowania Tobą tak, zeby było jej wygodnie. Jeżeli nie zaczniecie być dla siebie parnerami a będziecie funkcjonowac na zasadzie: księżniczka i podnóżek nigdy nic z tego nie będzie. Zresztą mam nieodparte wrazenie, że ona już partnerskich relacji z Tobą nie chce- jesteś jedynie urozmaiceniem w jej życiu, taką miłą komplikacją uczuciuową, w sumie dla niej wygodną- tak miło jest być adorowanym choćby największe świństwo się wyrządziło...
            Zgadzam sie z wyzej napisanym.
            A co do autora watku: odpusc sobie marnujesz tylko swoje lata, nie szkoda Ci?
            Nie masz żadnej szansy, ale ją wykorzystaj.
            Arthur Schopenhauer

            Komentarz

            • Dotka90
              Zakorzenienie
              • 2009-01
              • 36821

              #7
              Dot.: problem....

              Pierwotnie opublikowany przez wiktorw
              Tylko że w moim słowniku nie ma takiego pojęcia jak "wypaliło" , Czy nie jest tak że, jakby ludzie nie zamotali i czego by nie zrobili to jesli będą chcieli to wspólnie uda im się naprawić i odbudować to co stracili ? Kocham- tu się nie ma co wypalać
              No właśnie - wspólnie.
              A z tego, co widzę, to ona nic naprawiać nie chce.

              Komentarz

              • wiktorw
                Przyczajenie
                • 2008-04
                • 12

                #8
                Dot.: problem....

                Staram się bo chce żeby wiedziała że może na mnie liczyć w razie czego , poza tym to ja jestem winny całej tej sytuacji i nie mam się co dziwić bo byłem w stosunku do niej nie w porządku. Wiem że, mnie nie chce ale łudzę się że,może kiedyś.... Przecież miłość to nie gra: nie udało mi się z jedną to uda mi się z drugą, może poprostu mam małe doświadczenie bo nigdy nie byłem z nikim innym ale, nie wyobrażam sobie życia bez niej, nie chce i nie zmażę tych wspólnych lat. Co do bycia facetem to były czasy kiedy byłem za ostry i bezwzględny w stosunku do niej, teraz może inne podejście się sprawdzi. Dziękuje za rady

                Komentarz

                • milenka22
                  Rozeznanie
                  • 2009-08
                  • 921

                  #9
                  Dot.: problem....

                  Nie wiem czy jestes winny bo przeciez pisales, ze zdradziles ja bo chciales zwrocic na siebie uwage. Czyli takie jej zachowanie musialo sie zdarzac juz wczesniej. A teraz ona wykorzystuje Twoje poczucie winy do manipulacji Toba
                  Płacz jest ostatnią deską ratunku - nie pierwszą!

                  Komentarz

                  • wiktorw
                    Przyczajenie
                    • 2008-04
                    • 12

                    #10
                    Dot.: problem....

                    Pierwotnie opublikowany przez milenka22
                    Nie wiem czy jestes winny bo przeciez pisales, ze zdradziles ja bo chciales zwrocic na siebie uwage. Czyli takie jej zachowanie musialo sie zdarzac juz wczesniej. A teraz ona wykorzystuje Twoje poczucie winy do manipulacji Toba
                    Ja to wiem ale ona tak tego nie odbiera widocznie

                    Komentarz

                    • Dotka90
                      Zakorzenienie
                      • 2009-01
                      • 36821

                      #11
                      Dot.: problem....

                      Ale jeżeli ona NIE CHCE z Tobą być, to do niczego jej nie zmusisz.
                      Jeżeli ona Cię nie kocha, nie chce z Tobą być, z jej strony nic już nie ma, to Ty się możesz starać, ale to bez znaczenia.

                      Komentarz

                      • milenka22
                        Rozeznanie
                        • 2009-08
                        • 921

                        #12
                        Dot.: problem....

                        Ona odbiera to tak, jak jest dla niej wygodnie
                        Płacz jest ostatnią deską ratunku - nie pierwszą!

                        Komentarz

                        • Antilia
                          Uzalenienie
                          • 2008-03
                          • 14448

                          #13
                          Dot.: problem....

                          Dobrze Ci tak. Było nie zdradzać.

                          Daj dziewczynie spokój.

                          Ćwiczę z Ewką, bo nic się samo nie wydarzy!
                          Skalpel: 48 + 17
                          Skalpel II: 3

                          Bridezilla

                          Komentarz

                          • hryzotemis
                            Zadomowienie
                            • 2008-07
                            • 1702

                            #14
                            Dot.: problem....

                            Z tego już nic nie będzie. W ogóle wasz związek jest/był dziwny. Rozchodzicie się, Ty zdradzasz, żeby zwrócić na siebie uwagę. Dziecinada.
                            Jeśli jej "przejdzie" i zacznie znów chcieć z Tobą być to i tak nie będzie dobrze. Za kilka miesięcy znów będziecie przechodzić przez podobne sytuacje. Czasami, mimo miłości i chęci, nie można być razem. Po prostu nie wychodzi.
                            A tu nawet jej chęci nie ma

                            Komentarz

                            • natusia167
                              Rozeznanie
                              • 2007-04
                              • 993

                              #15
                              Dot.: problem....

                              Niestety wg mnie juz z tego nic nie bedzie, ale skoro Ty tego nie przyjmujesz do wiadomosci to chyba nic innego nie jestem w stanie doradzic Ci nic innego
                              Chuudne
                              97--->90---> 85--->79--->75--->69-->67-->65-->63!!!

                              Dbam o wlosy:

                              Nie prostuje 15.07.2011
                              Olej kokosowy 25.07.2011

                              Komentarz

                              • Agatkia
                                Zadomowienie
                                • 2005-05
                                • 1867

                                #16
                                Dot.: problem....

                                Taki typowy romantyzm pierwszych zwiazków . Ty heroicznie będziesz przy niej, gdy wszyscy inni przez nią okłamywani, skrzywdzeni odwrócą się od niej i zostanie sama. Taki BOHATERO_-PRZYJACIEL, który mimo krzywd, które otrzymał, za wszelką cenę będzie jej udowadniał, ze każde świństwo znajdzie pełną akceptację i poklask
                                Adaś- 26.09.2014

                                Komentarz

                                • stysiaczek2
                                  Raczkowanie
                                  • 2009-09
                                  • 54

                                  #17
                                  Dot.: problem....

                                  Hmm, sprawa jest trudna bo powiedziałeś, że nie chcesz odpuszczać, ale tak naprawdę powinieneś tak zrobić. Sam zobacz, ona Cię wykorzystuje na każdym kroku, jak jej się znudzi 'nowy chłopak' to wraca do Ciebie [takie zabezpieczenie przed samotnością].
                                  Generalnie żyjecie w JEDNYM WIELKIM KŁAMSTWIE. Sam sobie odpowiedz na pytanie, czy chcesz tak żyć? Przecież zdrowy związek opiera się na wzajemnym zaufaniu, a z waszych stron tego nie ma.
                                  Ona widzi, że ma nad Tobą kontrole i tak naprawdę robi z Tobą, co tylko chce. Ułóż sobie życie bez niej z inną, a zobaczysz wtedy, czy zależy jej na Tobie, czy sobie odpuści bo jej na Tobie nie zależy. Tylko nie schodź się już z żadną, żeby zwrócić na siebie uwagę, czy też na złość tamtej, albo w celach 'badawczych'.. To się nie chwali
                                  Marzenia, cele i ich realizacja...

                                  ..czasem wydają mi się niemożłiwe...


                                  Komentarz

                                  • masmeli
                                    Wtajemniczenie
                                    • 2009-05
                                    • 2175

                                    #18
                                    Dot.: Czy może nam się jeszcze udać??

                                    Pierwotnie opublikowany przez Forever In My Heart
                                    To po co zakładasz ten wątek ?

                                    Skoro odpowiada Ci jej zachowanie, to że Cię nie szanuje i robi złudną nadzieję, to oki. Twoje życie, Twoja sprawa.

                                    Ona się Tobą tylko bawi, sama nie wie czego chce od życia. Raz jest dobrze, a za chwilę źle. Czy to jest normalne ? Zdecydowanie nie.

                                    Miej choć gram honoru i dumy. Bądź facetem !


                                    Komentarz

                                    • kucyk ponny
                                      Zakorzenienie
                                      • 2008-08
                                      • 10501

                                      #19
                                      Dot.: problem....

                                      Jednak chyba bedziesz musiał odpuścić.
                                      Widać że dziewczyna nie chce być już z Tobą, a Ty usilnie chcesz jej pokazać że mimo wszystko będziesz o nią walczył.
                                      Ona nawet nie ma chęci odbudowania waszego związku po prostu może już jej nie zależy na Tobie jak przedtem.
                                      Piszesz że nie byłeś z nikim innym w związku to może warto w końcu odciąć się od jednej dziewczyny i sprobować z inną, która ma większy szacunek do swojego partnera?

                                      Zastanów się czy jest sens być z osobą, która Cie krzywdzi, okałmuje i upokarza, a która podobno nas kocha. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w zdrowym i kochającym się związku.
                                      Nie można kochać za dwoje.
                                      "Victory is Mine"



                                      ❤Jasmine❤
                                      ❤Ruby❤

                                      Komentarz

                                      • Adrenalina88
                                        Raczkowanie
                                        • 2008-06
                                        • 121

                                        #20
                                        Dot.: problem....

                                        Na moje oko NIE MA ŻADNYCH SZANS na happy end.
                                        Obyś się kiedyś opamiętał, nie jesteś dla niej nikim ważnym, jedynie dodatkową rozrywką.
                                        Może gdybyś zachowywał się jak FACET byłoby inaczej.

                                        SZANUJ SIĘ!
                                        "ale wolę nic nie mieć, niż mieć coś na niby..."

                                        Komentarz

                                        • wiktorw
                                          Przyczajenie
                                          • 2008-04
                                          • 12

                                          #21
                                          Dot.: problem....

                                          Dziękuje za waszą pomoc, ja po prostu czuje że, to ta jedyna. Ta z która wiązałem przyszłość i nadzieje. Mówicie o zachowywaniu się jak "facet" bo jesteście do tego chyba przyzwyczajone: że olewają, mają gdzieś , są stanowczy i uparci, i to zawsze kobieta jest tą która bardziej cierpi, a dlaczego? bo poszła na całość - facet natomiast najczęściej zawsze zachowuje jakiś dystans, nie ufa tak jak kobieta jest mniej naiwny. Wiem że, to wszystko nie ma już sensu bo jej do niczego nie zmuszę i muszę (chociaż nie chcę) pogodzić się z tym że, to koniec.

                                          Komentarz

                                          • 201803290936
                                            Konto usunite
                                            • 2006-10
                                            • 43611

                                            #22
                                            Dot.: problem....

                                            Pierwotnie opublikowany przez wiktorw
                                            Tylko że w moim słowniku nie ma takiego pojęcia jak "wypaliło" , Czy nie jest tak że, jakby ludzie nie zamotali i czego by nie zrobili to jesli będą chcieli to wspólnie uda im się naprawić i odbudować to co stracili ? Kocham- tu się nie ma co wypalać
                                            To, że nie ma tego w Twoim słowniku, to nie znaczy, że takie coś, jak "wypalenie się" związku nie istnieje. Owszem, istnieje i zdarza się całkiem często, a częściej właśnie w przypadku "wielka miłość w młodym wieku". Miłość nie wszystko pokona i naprawi, szczególnie gdy jej już nie ma po jednej ze stron. Oprócz miłości jest jeszcze coś takiego, jak szacunek do siebie i godność - warto w pewnym momencie "walczenia" o związek sobie o tym przypomnieć.

                                            Komentarz

                                            • kucyk ponny
                                              Zakorzenienie
                                              • 2008-08
                                              • 10501

                                              #23
                                              Dot.: problem....

                                              Pierwotnie opublikowany przez wiktorw
                                              Dziękuje za waszą pomoc, ja po prostu czuje że, to ta jedyna. Ta z która wiązałem przyszłość i nadzieje. Mówicie o zachowywaniu się jak "facet" bo jesteście do tego chyba przyzwyczajone: że olewają, mają gdzieś , są stanowczy i uparci, i to zawsze kobieta jest tą która bardziej cierpi, a dlaczego? bo poszła na całość - facet natomiast najczęściej zawsze zachowuje jakiś dystans, nie ufa tak jak kobieta jest mniej naiwny. Wiem że, to wszystko nie ma już sensu bo jej do niczego nie zmuszę i muszę (chociaż nie chcę) pogodzić się z tym że, to koniec.
                                              Eeeee A czy każdy facet zachowuje się tak jak to opisałeś? Jeżeli męczyzna szanuje swoją partnerke to jej nie olewa i nie ma jej gdzieś.
                                              A z tym że dziewczyny pisały żebyś zachowywał się jak "facet" to myśle że chodziło o to żebyś miał przynajmniej trochę honoru i dumy i nie latał do niej na każde jej skinienie. I nie zachowywał się jakby ona była ostatnią kobietą na ziemi.
                                              "Victory is Mine"



                                              ❤Jasmine❤
                                              ❤Ruby❤

                                              Komentarz

                                              • Gwiazdeczka1978
                                                Zakorzenienie
                                                • 2008-05
                                                • 8259

                                                #24
                                                Dot.: problem....

                                                Dziewczyna jest nie zainteresowana, widac, słychac i czuc. Przeciez chyba to widzisz? To, ze bedziesz wychodził, ze skóry, zeby nia soba zainteresowac nic nie pomoze. Widac spróbowała czegos innego i jej nie odpowiadasz. Ludzie czasami do siebie nie pasują. Zresztą taki starajacy sie zanadto jest nudny. Kobiety tez lubią zdobywac, a nie brac co lezy i skomle.

                                                Komentarz

                                                • rybkie
                                                  Rozeznanie
                                                  • 2007-09
                                                  • 969

                                                  #25
                                                  Dot.: problem....

                                                  no a ja nie rozumiem powodu zdrady bo chcialem zwrocic na siebie uwage??????wtf? zdrada to zdrada i nie powinna byc wybaczona moim skormnym zdaniem, msci sie teraz dziewczyna i ja bym zrobila to samo na jej miejscu...i tak jak wiekszosc uwazam ze juz nic tego nie bedzie raczej
                                                  JAKOS bedzie bo jeszcze nigdy nie bylo zeby JAKOS nie bylo

                                                  Komentarz

                                                  • wiktorw
                                                    Przyczajenie
                                                    • 2008-04
                                                    • 12

                                                    #26
                                                    Dot.: problem....

                                                    Pierwotnie opublikowany przez rybkie
                                                    no a ja nie rozumiem powodu zdrady bo chcialem zwrocic na siebie uwage??????wtf? zdrada to zdrada i nie powinna byc wybaczona moim skormnym zdaniem, msci sie teraz dziewczyna i ja bym zrobila to samo na jej miejscu...i tak jak wiekszosc uwazam ze juz nic tego nie bedzie raczej
                                                    Dlatego napisałem też że, to żaden argument. Niczym się jej nie dziwie ani nie mam pretensji bo chyba ma prawo do tego co robi, bo w pełni na to zasłużyłem. Mimo wszystko wiem że, popełniłem błąd- ludzie je popełniają i mają prawo próbować je naprawiać. I macie rację, czego bym nie zrobił nawet gdybym na rzęsach stawał to i tak nie zrobi to na niej żadnego wrażenia. Łudzę się że, jesli nie teraz to może za rok lub więcej uda się zacząć na nowo i że, będzie dobrze... ciekawe czy takie sytuacje się zdarzają i czy to jest wogóle możliwe

                                                    Komentarz

                                                    • gwiazdka23
                                                      Raczkowanie
                                                      • 2009-03
                                                      • 111

                                                      #27
                                                      Dot.: problem....

                                                      Gdyby nie Twoje ostatnie zdanie to napisałabym daj sobie spokój.No ale potrzebujesz innych rad,więc postaram się napisac tak jak ja to bym chciała rozumiec na Twoim miejscu.
                                                      Nie wiem jak zaawansowaną ma depresję Twoja dziewczyna i czy jest leczona przez specjalistę.Jeśli rzeczywiście jest tak chora może to miec wpływ na jej zachowanie.Ludzie w depresji są w stanie robic rózne rzeczy niezrozumiałe dla ludzi w zdrowym stanie psychicznie.Raz można plakac raz sie smiac,kiedy indziej skoczyc z mostu itd..takim ludziom trzeba poswiecac wiele uwagi,trzymac nad nimi opiekę,zapewniac nieustanne wsparcie.Twoja dziewczyna ufajac Ci przez 5 lat bycia w związku a potem zostajac zdradzona na pewno zalamala się i nie ulega watpliwosci ze bardzo ja skrzywdziles tym czynem.Jednak nie mozesz teraz sam sie tym az tak zadreczac,bo sam popadniesz w paranoję.Może nie narzucaj się jej,i daj troszkę czasu,może sama wroci??wspieraj jak mozesz ,ale nie nalegaj na bycie razem.Bądx jej przyjacielem,i troszkę z dystansem podchodz do wszystkiego...Wszystko w miarach zdrowego rozsądku

                                                      Komentarz

                                                      • Gwiazdeczka1978
                                                        Zakorzenienie
                                                        • 2008-05
                                                        • 8259

                                                        #28
                                                        Dot.: problem....

                                                        Wszystko mozliwe, tylko daj jej odpoczac od siebie.

                                                        Komentarz

                                                        • wiktorw
                                                          Przyczajenie
                                                          • 2008-04
                                                          • 12

                                                          #29
                                                          Dot.: problem....

                                                          To najtrudniejsza rzecz.... dzień bez niej to dzień stracony. Staram się i walczę z tym żeby miała odemnie spokój , ale kiedy ona pisze do mnie sms jak do kolegi: " co słychać? " to nie wiem co mam odpisać...

                                                          Komentarz

                                                          • Olgii
                                                            Raczkowanie
                                                            • 2008-10
                                                            • 126

                                                            #30
                                                            Dot.: problem....

                                                            Nic nie odpisuj.
                                                            Niech ma zagadkę

                                                            Komentarz

                                                            Przetwarzanie...