Problem

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • problemidylemat
    Przyczajenie
    • 2014-07
    • 20

    #1

    Problem

    Cześć dziewczyny!

    Na początku od razu informuję, że założyłam nowe konto, by wyżalić się w dość intymnych sprawach . Oczywiście chodzi o chłopaka, z którym jestem już ponad 4 lata. Tyle samo ze sobą mieszkamy, bo wszystko bardzo szybko się potoczyło. Sprawa wygląda tak: na początku były zapewnienia o miłości i ślubie (dlatego z nim zamieszkałam, żeby "się sprawdzić"). Ale do tej pory nie doczekałam się żadnych kroków w tym temacie (nawet zaręczyn). Kilka razy w międzyczasie zaczął mówić, że ślub nie jest mu do niczego potrzebny (nie jest wierzący, a do tego jest z rozbitej rodziny - to ma tłumaczyć jego podejście wg niego), ale wiedział, że mi jest (jestem wierząca i coraz bardziej ciąży mi fakt życia na kocią łapę). Ale mimo wszystko nie drążyłam tematu, bo jak to baba, marzyłam o romantycznej chwili i zaręczynowym zaskoczeniu Cóż, do tej pory się nie doczekałam, a dodatkowo ostatnio, gdy już zaczęłam przebąkiwać, przerobiliśmy temat dzieci i z całą stanowczością podkreślił, że nigdy nie będzie ich chciał mieć... Nie jest to dla mnie zaskoczenie, bo zawsze tak mówił, kiedyś mi to pasowało, ale zmieniło mi się patrzenie na świat. No i teraz nie będę ukrywać - mam zagwozdkę . Co się liczy? Uczucie czy wartości i priorytety? Czy jednak mężczyźni zmieniają zdanie i dojrzewają w końcu? Nie będę ukrywać, że już naczytałam się historii, jak to kobiety się poświęcały, a potem im mężczyznom zmieniało się wtedy, gdy już panie nie mogły mieć dzieci. Oczywiście panowie odchodzili bez zastanowienia do młodszych. Nie jest to przyjemna wizja . Jeszcze mogłabym wierzyć w bajkową siłę miłości, gdybym faktycznie czuła wielką miłość. Ale niepokoi mnie fakt, że mój mężczyzna nie potrafi mi powiedzieć sam z siebie, że mnie kocha :| jedynie przytakuje, gdy pytam (nie zawsze tak było, trwa to od jakiegoś czasu). Oczywiście wiem, że wyznania nie są najważniejsze, ALE... nie jest też chętny do pomocy, czułych gestów, troski :O Byłoby mi łatwiej podjąć decyzję, gdyby przyznał, że nie wie, czy mnie kocha lub powiedziałby wprost, że jednak nie. Ale nie robi tego. Też nie potrafię zrozumieć, dlaczego. (Co nie zmienia faktu, że domyślam się, że to ściśle się wiąże z brakiem deklaracji). No właśnie, wiem, jak to wszystko wygląda, ale nie potrafię zrozumieć, czemu facet, wokół którego kręciło się i kręci mnóstwo kobiet, tkwi w związku, który najwyraźniej jest mu obojętny? Bo dlaczego ja tkwię, mimo że zdaję sobie sprawę z jego dziwnego podejścia, to wiem

    Domyślam się, że niektóre z Was wyleją na mnie kubeł zimnej wody, ale chyba właśnie tego potrzebuję! Ze swojej strony dodam, że wiem, że z logicznego punktu widzenia, jeśli ludzie mają inne wizje wspólnego życia, to nie ma to sensu, ale ja się boję, że popełnię błąd i będę żałować :|. Cały czas się zastanawiam, co się liczy, co jest najważniejsze. Przecież faktycznie ludzie żyją bez ślubów i są szczęśliwi (powiedział, że dla mnie może wziąć, ale nie do końca mnie to satysfakcjonuje, bo skoro nie ma dla niego znaczenia, to tak samo rozwód nie będzie miał?), a odchodzenie z powodu wizji braku posiadania dzieci też mnie nie przekonuje, bo przecież nie wiem nawet, czy ja mogę mieć dzieci. Albo czy ktoś inny będzie chciał je mieć ze sobą i ja z tym ktosiem. Poza tym jak tu zastanawiać się, czy będzie się miało dziecko z innym, skoro się kocha tego? Szaleję już z tymi myślami!!!
  • Minna
    Zielona Driada
    • 2014-05
    • 3514

    #2
    Dot.: Problem

    Miłość to nie wszystko. Jak ludzie mają inne poglądy na fundamentalne sprawy w życiu, to są duże szanse, a nawet pewność, że to zamieni się w tykającą bombę. Widzę, że masz skłonność do ustępstw. Pragniesz ślubu, ale już chcesz się nagiąć do niego. Chcesz dzieci, ale już kombinujesz, że w sumie nie wiesz, czy nawet możesz. Jak teraz chcesz dzieci, to z czasem będziesz ich chcieć bardziej.
    Musicie to obgadać bardzo dokładnie. Musisz powiedzieć jasno, szczerze przed samą sobą na czym Ci w życiu zależy. Tylko się nie naginaj. On powinien zrobić to samo. Jeśli Wasze poglądy będą bardzo rozbieżne, to raczej nic z tego nie będzie. Bo nawet, jak jedno nagnie się do drugiego, może to być w późniejszym czasie źródło poważnego konfliktu i rozpadu związku. Chodzi mi głównie o kwestię ewentualnych dzieci.



    "To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."

    Komentarz

    • Mick
      Rozeznanie
      • 2010-10
      • 950

      #3
      Dot.: Problem

      Pierwotnie opublikowany przez problemidylemat
      Cześć dziewczyny!

      Na początku od razu informuję, że założyłam nowe konto, by wyżalić się w dość intymnych sprawach . Oczywiście chodzi o chłopaka, z którym jestem już ponad 4 lata. Tyle samo ze sobą mieszkamy, bo wszystko bardzo szybko się potoczyło. Sprawa wygląda tak: na początku były zapewnienia o miłości i ślubie (dlatego z nim zamieszkałam, żeby "się sprawdzić"). Ale do tej pory nie doczekałam się żadnych kroków w tym temacie (nawet zaręczyn). Kilka razy w międzyczasie zaczął mówić, że ślub nie jest mu do niczego potrzebny (nie jest wierzący, a do tego jest z rozbitej rodziny - to ma tłumaczyć jego podejście wg niego), ale wiedział, że mi jest (jestem wierząca i coraz bardziej ciąży mi fakt życia na kocią łapę). Ale mimo wszystko nie drążyłam tematu, bo jak to baba, marzyłam o romantycznej chwili i zaręczynowym zaskoczeniu Cóż, do tej pory się nie doczekałam, a dodatkowo ostatnio, gdy już zaczęłam przebąkiwać, przerobiliśmy temat dzieci i z całą stanowczością podkreślił, że nigdy nie będzie ich chciał mieć... Nie jest to dla mnie zaskoczenie, bo zawsze tak mówił, kiedyś mi to pasowało, ale zmieniło mi się patrzenie na świat. No i teraz nie będę ukrywać - mam zagwozdkę . Co się liczy? Uczucie czy wartości i priorytety? Czy jednak mężczyźni zmieniają zdanie i dojrzewają w końcu? Nie będę ukrywać, że już naczytałam się historii, jak to kobiety się poświęcały, a potem im mężczyznom zmieniało się wtedy, gdy już panie nie mogły mieć dzieci. Oczywiście panowie odchodzili bez zastanowienia do młodszych. Nie jest to przyjemna wizja . Jeszcze mogłabym wierzyć w bajkową siłę miłości, gdybym faktycznie czuła wielką miłość. Ale niepokoi mnie fakt, że mój mężczyzna nie potrafi mi powiedzieć sam z siebie, że mnie kocha :| jedynie przytakuje, gdy pytam (nie zawsze tak było, trwa to od jakiegoś czasu). Oczywiście wiem, że wyznania nie są najważniejsze, ALE... nie jest też chętny do pomocy, czułych gestów, troski :O Byłoby mi łatwiej podjąć decyzję, gdyby przyznał, że nie wie, czy mnie kocha lub powiedziałby wprost, że jednak nie. Ale nie robi tego. Też nie potrafię zrozumieć, dlaczego. (Co nie zmienia faktu, że domyślam się, że to ściśle się wiąże z brakiem deklaracji). No właśnie, wiem, jak to wszystko wygląda, ale nie potrafię zrozumieć, czemu facet, wokół którego kręciło się i kręci mnóstwo kobiet, tkwi w związku, który najwyraźniej jest mu obojętny? Bo dlaczego ja tkwię, mimo że zdaję sobie sprawę z jego dziwnego podejścia, to wiem

      Domyślam się, że niektóre z Was wyleją na mnie kubeł zimnej wody, ale chyba właśnie tego potrzebuję! Ze swojej strony dodam, że wiem, że z logicznego punktu widzenia, jeśli ludzie mają inne wizje wspólnego życia, to nie ma to sensu, ale ja się boję, że popełnię błąd i będę żałować :|. Cały czas się zastanawiam, co się liczy, co jest najważniejsze. Przecież faktycznie ludzie żyją bez ślubów i są szczęśliwi (powiedział, że dla mnie może wziąć, ale nie do końca mnie to satysfakcjonuje, bo skoro nie ma dla niego znaczenia, to tak samo rozwód nie będzie miał?), a odchodzenie z powodu wizji braku posiadania dzieci też mnie nie przekonuje, bo przecież nie wiem nawet, czy ja mogę mieć dzieci. Albo czy ktoś inny będzie chciał je mieć ze sobą i ja z tym ktosiem. Poza tym jak tu zastanawiać się, czy będzie się miało dziecko z innym, skoro się kocha tego? Szaleję już z tymi myślami!!!
      Szukasz jakiejś uniwersalnej recepty, tymczasem musisz o to zapytać siebie.

      Nigdy nie będziesz żoną. Tak, Ty.
      Nigdy nie będziesz miała dzieci.
      Będziesz żyć z tym facetem na kocią łapę.

      Pasuje?
      You don’t have to be pretty. You don’t owe prettiness to anyone. Not to your boyfriend/spouse/partner, not to your co-workers, especially not to random men on the street. [...] Prettiness is not a rent you pay for occupying a space marked "female".

      Diana Vreeland

      Komentarz

      • Minna
        Zielona Driada
        • 2014-05
        • 3514

        #4
        Dot.: Problem

        Pierwotnie opublikowany przez Mick
        Szukasz jakiejś uniwersalnej recepty, tymczasem musisz o to zapytać siebie.

        Nigdy nie będziesz żoną. Tak, Ty.
        Nigdy nie będziesz miała dzieci.
        Będziesz żyć z tym facetem na kocią łapę.

        Pasuje?
        Dokładnie tak rysuje się Twoja przyszłość. Tego chcesz?

        Będziesz mieć to, na co się zgodzisz. Więc zastanów się dobrze, bo potem możesz mieć pretensje tylko do siebie.
        Ostatnio edytowane przez Minna; 2014-07-12, 00:33.



        "To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem."

        Komentarz

        • laisla
          Zakorzenienie
          • 2010-01
          • 21812

          #5
          Dot.: Problem

          Jemu jest dobrze. Ty masz swoje zasady, jesteś wierząca, a jednak natychmiast zamieszkaliście razem i cztery lata te swoje zasady łamiesz, dla niego. Dlaczego miałby nie oczekiwać, że tak samo nie przystaniesz na dalsze jego reguły, czyli brak dzieci przede wszystkim? Przecież go kochasz. A gdy się kocha, to zrobi się podobno wszystko. Tylko dlaczego to wszystko masz już rutynowo robić Ty?
          Zgadzam się także z przedmówcami.
          ...

          Komentarz

          • przeklete_pragnienia
            Zakorzenienie
            • 2011-01
            • 4649

            #6
            Dot.: Problem

            Zanim podejmiesz jakąś radykalną i być może pochopną decyzję, warto byłoby odbyć rozmowę z partnerem, ale taką poważną, jak on widzi Waszą przyszłość, czy Cię kocha a dlaczego tego nie mówi. Niech jasno określi swoje zdanie, bez "być może, może kiedyś". Wtedy zdecyduj. Miłość miłością, ale całe życie poświęcać dla kogoś swoje wartości?
            Wiesz, kiedyś byłam w podobnym układzie jak Ty, z tym, że facet nie garnął się ze mną zamieszkać. Poznałam innego, mnóstwo wątpliwości. Zaryzykowałam. Nie chciałam być bez perspektyw na dziecko, na ślub.
            Zakochałam się i teraz wiem już jak powinno być.
            I Ty jesteś warta człowieka, który będzie podzielał Twoją wizję wspólnej przyszłości.
            Postanowiłam w tym roku zrzucić 10 kg. Zostało mi jeszcze 13

            Komentarz

            • 201803290936
              Konto usunite
              • 2006-10
              • 43611

              #7
              Dot.: Problem

              Pierwotnie opublikowany przez Minna
              Miłość to nie wszystko. Jak ludzie mają inne poglądy na fundamentalne sprawy w życiu, to są duże szanse, a nawet pewność, że to zamieni się w tykającą bombę. Widzę, że masz skłonność do ustępstw. Pragniesz ślubu, ale już chcesz się nagiąć do niego. Chcesz dzieci, ale już kombinujesz, że w sumie nie wiesz, czy nawet możesz. Jak teraz chcesz dzieci, to z czasem będziesz ich chcieć bardziej.
              Musicie to obgadać bardzo dokładnie. Musisz powiedzieć jasno, szczerze przed samą sobą na czym Ci w życiu zależy. Tylko się nie naginaj. On powinien zrobić to samo. Jeśli Wasze poglądy będą bardzo rozbieżne, to raczej nic z tego nie będzie. Bo nawet, jak jedno nagnie się do drugiego, może to być w późniejszym czasie źródło poważnego konfliktu i rozpadu związku. Chodzi mi głównie o kwestię ewentualnych dzieci.
              Dokładnie. Udany związek, w który warto inwestować czas, siły i uczucia nie może się opierać jedynie na "kocham go / ją". Muszą być i inne czynniki na "tak". Tu takich nie ma. Skończyło się na słowach pod wpływem chwili i emocji (w pierwszej fazie związku). Minęły 4 lata w dodatku mieszkania ze sobą - to jest naprawdę wystarczająco, aby już pewne rzeczy wiedzieć. Pogadajcie szczerze do bólu, podejmijcie decyzje lub / i rozejdźcie się. Inaczej niepotrzebnie tracisz czas, autorko wątku.

              Komentarz

              • Duszaniola
                Wtajemniczenie
                • 2008-07
                • 2339

                #8
                Dot.: Problem

                A mnie zawsze dziwi, czemu ludzie dążą do ślubu i dzieci, skoro nawet nie potrafią ze sobą rozmawiać. 4-letni związek, a Autorka nie potrafi zapytać swojego faceta, czemu przestał mówić, że ją kocha. Przez 4 lata nie przegadaliście tak naprawdę sprawy ślubu, bo sama mówisz, że nie chciałaś drążyć tematu. Jeśli chodzi o dzieci, to nie masz co czekać, aż dojrzeje, bo dojrzałość nie jest równoznaczna z chęcią posiadania dzieci. Natomiast jeżeli Ty dziecka chcesz, to nie macie po co ze sobą być.
                No i po co zastanawiasz się nad ślubem i dziećmi z facetem, który się nawet o Ciebie nie troszczy?

                Komentarz

                • 201803290936
                  Konto usunite
                  • 2006-10
                  • 43611

                  #9
                  Dot.: Problem

                  Pierwotnie opublikowany przez Duszaniola
                  A mnie zawsze dziwi, czemu ludzie dążą do ślubu i dzieci, skoro nawet nie potrafią ze sobą rozmawiać. 4-letni związek, a Autorka nie potrafi zapytać swojego faceta, czemu przestał mówić, że ją kocha.
                  (...)
                  A to swoją drogą.

                  Komentarz

                  • mary_poppins
                    sissy that walk
                    • 2010-08
                    • 10314

                    #10
                    Dot.: Problem

                    Pewnych różnic nie ma szans pogodzić, w pewnych kwestiach kompromisy nie istnieją. Zbliżone priorytety życiowe są fundamentalną kwestią jesli ktoś decyduje się na wspólne życie - bez zgodności w tym temacie nie ma możliwości żeby obie strony były szczęsliwe i spełnione, a po to do cholery wchodzi się w związek, a nie po to żeby ubolewać i mieć wątpliwości czy się dobrze robi.

                    Nie powinnaś rezygnować z ważnych dla Ciebie rzeczy dlatego, że Twój facet ma inne poglądy. Powinnaś zmienić faceta. Widać u Ciebie z jednej strony zadziwiającą skłonność do godzenia się na wszystko, a z drugiej taką denerwującą mentalność, że Twoje priorytety są jedynymi słusznymi i że inne są niepoważne - tu chodzi o to, że spodziewasz się, iż Twój partner (który od początku mówi jasno, że dzieci mieć nie chce, więc jest pod tym względem fair w 100%) musi DOROSNĄĆ do dzielenia Twojej wizji związku. Tymczasem nie jest tak, i jesteś bardzo naiwna sądząc, że człowiek który ma inaczej niż Ty zwyczajnie nie wie co mówi. Wielu ludzi wie, więc z takim podejściem za X lat obudzisz się z ręką w nocniku, i to na swoje własne życzenie.

                    Jeśli chcesz mieć męża i dzieci, to musisz związac się z mężczyzną, który także tego chce. Nie ma innej opcji.
                    Pierwotnie opublikowany przez dombro
                    Nie chcę być niedelikatna, ale wymyślasz problemy z dupy.

                    Komentarz

                    • problemidylemat
                      Przyczajenie
                      • 2014-07
                      • 20

                      #11
                      Dot.: Problem

                      Nie, nie to nie jest tak, że tylko swoje priorytety uważam za poważne i jedynie słuszne. Po prostu sama kiedyś miała identyczne podejście i całkowicie mi się zmieniło, więc można powiedzieć, że "dojrzałam". No ale jestem kobietą, więc pewnie instynkt po prostu się obudził...

                      Jeśli chodzi o rozmowy i dlaczego nie pytałam o wyznania, to owszem pytałam wiele razy, jednak nigdy nie usłyszałam konkretnej odpowiedzi. Zawsze w stylu "nie wiem", "tak jakoś" itp.

                      W ogóle dziękuję za wszystkie odpowiedzi i wiem, że macie rację. Szkoda, że to wszystko jest takie trudne!

                      Komentarz

                      Przetwarzanie...