Jeśli odwiedzasz nas po raz pierwszy, koniecznie
zapoznaj się z FAQ, klikając
link powyżej. Aby móc pisać posty, może być konieczna rejestracja ?
kliknij link rejestracji powyżej, aby kontynuować. Aby rozpocząć przeglądanie wiadomości,
wybierz forum, które chcesz odwiedzić, z listy poniżej.
Netykieta - zasady postępowania na Forum Wizaz.pl
Zasady te stworzyła przez lata społeczność Użytkowników Wizaz.pl.
Są uzupełnieniem Regulaminu Serwisu Wizaz.pl, który znajduje się pod adresem: https://wizaz.pl/regulamin-forum-nowy/ .
Każdy Użytkownik jest zobowiązany przestrzegać Regulaminu Serwisu Wizaz w takim samym stopniu jak Netykiety.
Wersja obowiązuje 17.04. 2026
1. Odnoś się do innych Użytkowników forum tak jak chcesz, aby odnoszono się do Ciebie, z szacunkiem i zachowując kulturę wypowiedzi. Rasistowskie, drastyczne, obraźliwe lub dyskryminujące posty i treści (w tym grafika, avatary, podpisy oraz wpisy w profilach Użytkowników) są niezgodne z Regulaminem Serwisu Wizaz.pl i Netykietą i mogą być usunięte, a ich Autorzy mogą otrzymać upomnienie lub ostrzeżenie. To samo dotyczy treści pornograficznych, wulgarnych, zawierających groźby, dotyczących inteligencji, wykształcenia, płci, religii, rasy czy statusu majątkowego.
2. Tolerancja. Uznaj prawo innych do posiadania poglądów, których Ty nie podzielasz i życia "po swojemu" - jeśli tylko to jest w zgodzie z prawem.
3. Szanujmy język, jakim się posługujemy. Wypowiedzi budujmy zgodnie z zasadami języka polskiego. Zbędne jest pisanie całego tekstu wielkimi literami, podobnie jak jego nadmierne kolorowanie.
4. Pamiętaj, że Moderator nie jest stroną w dyskusji.
5. W złym tonie jest wytykanie dyskutantom popełnionych przez nich literówek, błędów ortograficznych i gramatycznych, szczególnie robienie tego w sposób prześmiewczy i uszczypliwy. Takie zachowanie jest niezgodne z Regulaminem Serwisu Wizaz.pl i Netykietą, a Użytkownik może otrzymać upomnienie, a jeśli opisana sytuacja będzie się powtarzać - ostrzeżenie.
6. Stosowanie wobec innego Użytkownika zwrotów powszechnie uważanych za obraźliwe, jak również za cytowanie postów z innych wątków niezwiązanych z tematem w celu zdeprecjonowania, wyszydzenia czy ośmieszenia Autora cytowanej wiadomości stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety, a Użytkownik może otrzymać upomnienie.
7. Świadome prowokowanie innych Użytkowników forum poprzez agresywne, kontrowersyjne lub obraźliwe wypowiedzi mające na celu rozbudzenie lub wywołanie nowej dyskusji oraz skupienie uwagi na Autorze tego typu postów (trolling) nie jest tolerowane i stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl oraz Netykiety. Użytkownik może otrzymać ostrzeżenie, a w przypadku powtarzających się przypadków tego typu zachowań taki Użytkownik może otrzymać bana (zablokowanie konta).
8. Zanim założysz swój wątek sprawdź w wyszukiwarce, czy ktoś nie założył wcześniej podobnego - być może informacje jakich poszukujesz, już znajdują się na forum. Wątki nie ulegają przedawnieniu, jeśli aktualnie nie toczy się w nich dyskusja, należy je odświeżyć przez napisanie nowego posta.
9. Jeśli trafisz na interesujący Cię wątek, ale odnalezienie w nim tego czego szukasz jest utrudnione z powodu dużej ilości postów, należy użyć opcji "Przeszukaj ten wątek". Częste wpisy typu: "Pewnie było już o tym wspominane, ale nie chce mi się szukać, więc napiszcie jeszcze raz o..." traktowane są jako wiadomości w złym tonie i stanowią naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety.
10. Zakładanie wątków typu "Wiem, że mój wątek nie pasuje na to podforum, ale tu jest więcej Wizażanek...." uważane jest za zaśmiecanie forum. Częste tego typu działania stanowią naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety, a tacy Użytkownicy mogą otrzymać upomnienie lub ostrzeżenie.
11. Niedopuszczalne jest niszczenie sensu wątku przez nadmierne odbieganie od głównego tematu wątku rozpoczętego w pierwszym poście, jak również poprzez toczenie prywatnych rozmów pomiędzy Użytkownikami - do takich celów służy opcja Prywatnych Wiadomości (PW). Niszczenie wątku przez wpisy nie na temat (tzw. off topic) stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety. Użytkownik publikujący takie wpisy może zostać upomniany a jego posty off topic - usunięte.
12. Forum Wizaz.pl nie jest portalem randkowym ani matrymonialnym. Zamieszczanie tego typu wpisów stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety. Posty i wątki o takiej treści mogą być usuwane.
13. Nie zamieszczamy na forum publicznym korespondencji PW bez zgody Autora. Dotyczy to również ogólnego pisania na temat jej treści. Niedozwolona jest zmiana treści cytowanych postów z wyjątkiem usunięcia linków/nazw reklamowych lub skrócenia treści
14. Niedopuszczalne są działania reklamowe. Reklama to wszelkie działania prowadzące do uzyskania korzyści materialnych lub do darmowego promowania strony (blogi komercyjne, galerie, prywatne strony itp.). Za reklamę mogą zostać uznane linki do stron aukcji, sklepów, serwisów internetowych czy nazwy produktów, zawarte w postach należących do jednego Użytkownika lub do grupy kont-klonów, w których często polecane są różne produkty i usługi, w szczególności w sytuacji, gdy posty tego rodzaju stanowią całość lub przeważającą większość napisanych przez Użytkownika postów. Reklama to także konta ekspertów, e-ekspertów, konsultantów, e-konsultantów nieoznaczone czerwonym kolorem nicka. Reklama to także nazwa nicka, avatar lub podpis, które są jednocześnie nazwą firmy lub logiem. Jako reklama traktowane są również posty, wątki i PW z prośbami o głosy w konkursach oraz wszelkie inne zawarte w nich treści, przez zamieszczenie których Autor ma wyraźne korzyści materialne.
Posty reklamowe mogą być usuwane.
14.1. Użytkownicy z mniej niż 50 postami na koncie lub ze stażem na forum krótszym niż 3 miesiące będą traktowani bardziej rygorystycznie, jeśli zostaną u nich dostrzeżone powyższe formy reklamy., tj. mogą im zostać przyznane ostrzeżenia lub ban (blokada konta). Uporczywe spamowanie forum grozi przyznaniem bana stałego (blokadą konta na stałe).
14.2. Ogłoszenia kupna i sprzedaży są zabronione na forum poza specjalnie wyznaczonymi do tego celu miejscami.
15. Pamiętaj, że wyrażając na forum opinię na temat produktu, usługi lub osoby, ponosisz za swoją opinię odpowiedzialność.
16. Edytowanie własnych postów na forum. Funkcja "edytuj" na forum służy do poprawiania błędów, dopisków, dodania zdjęć, zmiany szyku zdania w swoich postach, usunięcia fragmentu, który po przemyśleniu wolelibyście jednak zdjąć z forum publicznego itp. a nie do całkowitego usunięcia całej treści, zwłaszcza tej kluczowej dla sensu wątku. Nadużywanie tej opcji do masowego i całkowitego kasowania treści swoich postów, co powoduje zniszczenie treści wielu wątków, stanowi naruszenie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl i Netykiety i może spowodować blokadę konta. Twoje konto może zostać czasowo lub trwale zablokowane.
17. Udostępnianie oraz prośba o udostępnianie nielegalnych materiałów objętych ochroną praw autorskich (muzyka, filmy, książki, gry itp.) jest zabronione. Dostęp do źródła takich informacji może być usuwany, a wobec Użytkownika notorycznie łamiącego tę zasadę i propagującego tego typu informacje może otrzymać upomnienie, ostrzeżenie lub ban (blokada konta).
18. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zdjęć lub pozostałych utworów, stanowiących własność innych Użytkowników w celach komercyjnych bez ich zgody jest niedopuszczalne.
19. Złamanie Regulaminu Serwisu Wizaz.pl lub Netykiety przez Użytkownika zgłaszaj za pośrednictwem funkcji ZGŁOŚ, dostępnej przy każdym Post (Wiadomości). Napisz powód zgłoszenia. Zgłoszenia można dokonać również poprzez formularz znajdujący się pod adresem https://wizaz.pl/dsa/ .
21. Konto Użytkownika zostanie zablokowane, jeśli:
suma punktów z ostrzeżeń będzie równa 4 lub większa od 4 - konto zostanie zablokowane na czas 7-14 dni.
suma punktów z ostrzeżeń będzie równa 6 lub większa od 6 - konto zostanie zablokowane na stałe.
Użytkownik może otrzymać jednorazowo więcej niż 6 punktów, co spowoduje zablokowanie konta bez uprzednich ostrzeżeń.
22. Bana (blokadę konta) na forum otrzymują osoby, a zatem jeśli Użytkownik ma zarejestrowanych kilka nicków (kont) na forum, bana otrzymają wszystkie konta tego Użytkownika.
24. Administrator ma prawo do weryfikowania postów, ale nie obowiązek. Moderator nie ma obowiązku reagować na post, który nie jest zgłoszony przez ZP. Podobnie Moderator nie musi podejmować działania, jeśli zgłoszenie nie ma poparcia w prawie, regulaminie lub netykiecie. Masowe wysyłanie w takich przypadkach ZP lub PW, w skrajnych sytuacjach zostanie uznane za nadużycie i jest równoznaczne z otrzymaniem ostrzeżenia oraz zawieszeniem rozpatrywania takich zgłoszeń. Więcej na ten temat znajdziesz w § 9 Regulaminu Serwisu Wizaz.pl.
26. Każdy może złożyć skargę, jeśli nie zgadza się ograniczeniem zastosowanym przez Administratora (usunięciem opublikowanej przez niego treści lub jej części, blokadą konta). Skargę należy złożyć za pomocą formularza znajdującego się pod tym adresem https://wizaz.pl/dsa/
Zasady składania i rozpatrywania skarg zostały określone w § 8 Regulaminu Serwisu Wizaz.pl.
Następujące skargi nie będą rozpatrywane:
- skargi na upomnienia
- skargi na ostrzeżenia - napisanych w imieniu osób trzecich
- napisane na forum publicznym.
27. Jeśli chcecie bezpowrotnie usunąć konto możecie to zrobić samodzielnie poprzez profil użytkownika lub skontaktujcie się z Administratorem Serwisu pisząc na adres forumwizaz@burdamedia.pl (szczegóły zawiera § 5 Regulaminu Forum Wizaz.pl). Zwróćcie uwagę, że o usunięciu postów decydujecie osobnym wypowiedzeniem. Moderatorzy nie usuwają kont na prośby wysłane poprzez PW czy napisane na forum w wątkach.
Objaśnienia do niektórych punktów netykiety:
1. Aby zgłosić naruszenie - "Zły Post" (ZP) użyj przycisku "Zgłoś", który znajduje się - pod avatarem Użytkownika w przypadku posta w wątku - w prawym dolnym rogu pod wpisem w profilu Użytkownika - w prawym górnym rogu Prywatnej Wiadomości (PW).
2. Opcja "Przeszukaj ten wątek" znajduje się po prawej stronie fioletowej belki nad pierwszym postem.
3. Formy interwencji stosowane przez Moderację:
a) Ostrzeżenie - to punkt karny za przewinienie (czerwona kartka ).
b) Upomnienie - to oficjalne zwrócenie uwagi, personalnie (żółta kartka).
c) Upomnienie przez PW - to zwrócenie uwagi personalnie, niepublicznie.
d) Upomnienie w Wątku - to zwrócenie uwagi publicznie, personalnie lub grupie osób.
3.1 Przykład czytania informacji o przyznanych kartkach:
"Ostrzeżenia: 1/0" Oznacza jedno upomnienie (żółta kartka bez punktów)/zero ostrzeżeń (czerwona kartka z punktami, które mogą skutkować banem).
"Ostrzeżenia: 0/1 (3)" Oznacza zero upomnień (żółta kartka bez punktów)/jedno ostrzeżenie za trzy punkty (czerwona kartka z punktami, które mogą skutkować banem).
3.2 Informacje o ilości przyznanych kartek z aktywnymi punktami widoczne są pod avatarem Użytkownika, natomiast spis wszystkich otrzymanych kartek, w tym tych z już nieaktywnymi punktami znajduje się w profilu Użytkownika i jest on dostępny tylko dla Moderatorów forum.
Nie mogłem się zdecydować gdzie umieścić owy wątek, więc jeśli jest coś źle proszę o przeniesienie byle nie do kosza
Mam 17 lat i moja dziewczyna również, chodzimy do klasy 1 LO. Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem. Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam). Ona siedzi przodem do mnie na kolanach, całujemy się i w tym samym czasie pieszczę ją bezpośrednio po brzuchu. Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"... I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust. Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku. Oboje uważamy że to za wcześnie. Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome. Nie chcę Jej krzywdzić, kocham Ją, wiem że oboje nie jesteśmy na to gotowi. Lecz jak to zdarzy się jeszcze raz to ja już nie wiem ;\ Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie. Boję się żeby nie zaczęła się bać mnie przy takich bliskościach, boję się także rysy na zaufaniu... Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.
Ja widzę proste rozwiązanie, w czasie namiętnego pocałunku pieść ją po plecach i problem z głowy.
Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
Witam Panie i Panów.
Nie mogłem się zdecydować gdzie umieścić owy wątek, więc jeśli jest coś źle proszę o przeniesienie byle nie do kosza
Mam 17 lat i moja dziewczyna również, chodzimy do klasy 1 LO. Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem. Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam). Ona siedzi przodem do mnie na kolanach, całujemy się i w tym samym czasie pieszczę ją bezpośrednio po brzuchu. Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"... I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust. Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku. Oboje uważamy że to za wcześnie. Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome. Nie chcę Jej krzywdzić, kocham Ją, wiem że oboje nie jesteśmy na to gotowi. Lecz jak to zdarzy się jeszcze raz to ja już nie wiem ;\ Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie. Boję się żeby nie zaczęła się bać mnie przy takich bliskościach, boję się także rysy na zaufaniu... Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.
Pozdraiam
Kuba.
Znasz wszystkich? Patrz, ja też tak zaczęłam, a nie mam 17 lat.
Rozumiem, że pomiędzy uczuciem a 'wydymaniem' (okropne słowo) nie ma już nic?
Zagubiona, otworzyłaś mi oczy
Ostatnio edytowane przez MyszkaMini; 2010-06-04, 17:58.
Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem.
Chyba Cię rozczaruję, ale znam wiele par, które tak zaczynały. Ot. normalny sposób powstania wielu związków. Nic w tym ekstremalnie niezwykłego nie ma.
Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam).
Taa... o całej hiperprzestrzeni zapominasz pod wpływem pocałunku. Takie kity to wiesz... Koleżance sprzedawaj. Pocałunek to coś przyjemnego, niezwykłego, ale człowiek wie wtedy co robi.
Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"...
Ty tak serio czy jaja sobie robisz? Seks po ślubie nie jest żadnym dowodem prawdziwości uczucia. Seks jest dla mnie jedną z piękniejszych form powiedzenia kocham cię, daje maksymalną bliskość, może być wyrazem czułości jak i pasji. I mówienie, że przed ślubem seks opiera się na :wydymać i zostawić, jest poniżające przede wszystkim dla Ciebie. Trzeba być mega infantylnym, patetycznym, nadętym i ograniczonym by tak klasyfikować ludzi. Bo jak rozumiem, każdą potencjalną dziewczynę nie dziewicę uważasz za wydymaną i zostawioną?
Kończ waść wstydu sobie oszczędź.
I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust.
Nieumyślnie tak? A filmy porno też oglądasz nieumyślnie, masturbujesz się nieumyślnie? No bo tak... wszystko co złe, to te ręce niedobre nad którymi Ty nie panujesz.
Weź se chłopie wstydu nie rób.
Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku.
Taa... właśnie widać jak nie chcesz
Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome.
Może się warto do specjalisty zgłosić skoro tak dziwne i niewytłumaczalne rzeczy się dzieją, nad którymi nie panujesz?
A tak na poważnie, chciałeś jej dotknąć w taki sposób i to zrobiłeś. Masz po prostu wyrzuty sumienia, bo przekroczyłeś granicę, której ona przekraczać nie chce, i żeby Cię nie wzięła za napalonego nastolatka jakoś to musisz wytłumaczyć.
Ciesz się, że ona ma 17 lat i brak doświadczenia, bo ja bym Cię wyśmiała zwyczajnie w świecie.
Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.
Po prostu trzymaj ręce przy sobie. I nie wykręcaj się jakimś niedowładem czy amnezją bo to niedorzeczne. Nie chcesz jej krzywdzić to nie krzywdź. A skoro ona mówi, że nie chce to znaczy, że nie chce, a nie że może za 30 razem Ci się uda.
Ostatnio edytowane przez zagubiona89r; 2010-06-04, 17:52.
... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...
Taaa...
Więc (nie zaczyna się od "więc") dostajesz amnezji, bezwładu, paraliżu umysłu podczas pocałunku i nie panujesz nad rączkami swymi, które niegrzeczne wykorzystują moment i wędrują prosto na piersi dziewczyny Twej... co będzie jak zaczniesz oprawiać seks?? Dostaniesz zaniku pamięci i paraliżu reszty??
Spróbuje podejść do tego poważnie chociaż nadal myśle że to prowokacja jakiegoś trolla
W którymś momencie tracisz wątek:
Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie.
To w końcu jak jest? Boli ją czy idzie wytrzymać?
Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie.
Your choice - your loss
P.S. Następnym razem CHŁOPAKU jak piszesz jakieś story to używaj akapitów od czasu do czasu bo gałki oczne mi wypalasz tym makaronem.
Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.
Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
No niekoniecznie, bo jeśli dziewczyna naprawdę się nie czuje gotowa to powinien zaczekać. Natomiast ja się jej nie dziwię, że nie jest gotowa jak dla autora kontakty seksualne przed ślubem ograniczają się do: wydymać i zostawić.
Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie.
Moim zdaniem autor powinien po prostu dorosnąć. A nie głosić teorie o prawdziwości uczucia przypieczętowanego seksem poślubnym, i niedowładem rąk własnych bo on nie chciał, one same na piersi polazły.
... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...
Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.
Ja rozumiem go i tak i tak, jakkolwiek, to pisałem z dozą humoru
Pierwotnie opublikowany przez zagubiona89r
Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.
No niekoniecznie, bo jeśli dziewczyna naprawdę się nie czuje gotowa to powinien zaczekać. Natomiast ja się jej nie dziwię, że nie jest gotowa jak dla autora kontakty seksualne przed ślubem ograniczają się do: wydymać i zostawić.
Zagubiona89r, przeczytaj jeszcze raz to co on napisał. On się zaczął już w tym gubić (podkreśliłem w poprzednim moim poście gdzie).
Jeśli ta historia jest prawdziwa to oboje powinni dorosnąć.
P.S. Natury nie oszuka
Ostatnio edytowane przez Okiem mezczyzny; 2010-06-04, 21:19.
Zagubiona89r, przeczytaj jeszcze raz to co on napisał. On się zaczął już w tym gubić (podkreśliłem w poprzednim moim poście gdzie).
Jeśli ta historia jest prawdziwa to oboje powinni dorosnąć.
P.S. Natury nie oszuka
Że koleś buja to ja wiem. No za długo na tym świecie żyję, żeby mi wmówił, że on za każdym razem nieświadomie i bezwolnie tam te łapy pcha i że on nie chce one same tak.
No ludzie. Bez przesady.
A co do natury, też tak myślę. Tylko, że która dziewczyna pójdzie dalej z chłopakiem głoszącym prawdy objawione, że przed ślubem to wydymać i zostawić.
No chyba, że ona głosi takie same. To ja polecam psychologa.
... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...
Że koleś buja to ja wiem. No za długo na tym świecie żyję, żeby mi wmówił, że on za każdym razem nieświadomie i bezwolnie tam te łapy pcha i że on nie chce one same tak..
Ja obstawiam że on jest niewinny! To jej się same cy** przesuwają!
Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa.
Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona
"Ja widzę proste rozwiązanie, w czasie namiętnego pocałunku pieść ją po plecach i problem z głowy."
Tak, myślałem o tym wcześniej i doszedłem do wniosku że tak będzie najlepiej... Ona bardzo lubi pieszczoty brzucha więc będę to nadrabiać normalnie na spokojnie.
Jeśli chodzi o moje słowa: "Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić" "
Źle mnie zrozumiałyście... Chodziło mi o to, że nie ma ryzyka po ślubie, że druga osoba może udawać, że tak naprawdę chodzi jej o jedno... Wiele jest takich przypadków że idą ze sobą do łóżka, a później jedno z nich odchodzi bo chciało tylko "zaliczyć". Nie miałem na myśli że przed seks przed ślubem to "dymanie"(Przepraszam @Mini za słowo)... Po prostu kwestia ostrożności. A Ona i ja traktujemy to jako rodzaj wyznania, że zależy nam naprawdę na uczuciu. A seks jest to dopełnienie, rozkosz gdy jest się na to w pełni gotowym i jest się w stanie ponieść jego ewentualne konsekwencje.
Co do zagubionej wypowiem się na końcu, bo widać tu ciągi feministyczne i skakanie do gardła. Z niektórymi chyba nie można rozmawiać spokojnie.
"wsadzaj recę do kieszeni wtedy nigdzie nie zawędrują, chyba że masz dziurawe kieszenie"
Prosiłem o poważne potraktowanie tego... No ale chyba niektórych na to nie stać, mimo wszystko dziękuję za radę.
Otóż tak... Jak już powiedziałem sam nie chcę tego dotyku, wiem jak Ona się czuję. NIE CHCIAŁBYM żeby mnie DOTYKANO po MOJEJ strefie INTYMNEJ... Więc nie wmawiam sobie że nie chcę bo po prostu NIE CHCĘ
"A mnie zastanawia inna kwestia...
Zadajesz jej ból dotykając jej biustu?
Może trzeba dziewczynę do lekarza wysłać, bo to nie powinno tak być..."
Nie wyczuwam tu drwiny. Otóż troszkę źle zrozumiałaś, to jest ból mentalny, moralny. Fizyczny nie. Ale bardzo dziękuję za troskę, doceniam
"Spróbuje podejść do tego poważnie chociaż nadal myślę że to prowokacja jakiegoś trolla "
Mhm... Nie to nie troll, zapewniam
"To w końcu jak jest? Boli ją czy idzie wytrzymać?
Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie."
Od razu idzie rozpoznać faceta ^^
Otóż nie, Ona nie czerpie JESZCZE z tego przyjemność, sama przyznała, że kiedyś na pewno będzie to miłe. Nie chcę jej krzywdzić. Zależy mi na niej... Na pewno mnie rozumiesz
"To po cholerę się całujecie jak tacy święto***liwi jesteście Zgłoście się do Rozmów w toku"
Hmmm nie chciałbym być niemiły ale jak już muszę... Albo nie... Nie powiem gdzie Ty się powinnaś Kochana zgłosić.
I teraz przechodzę do najważniejszego... Czy nigdy Wam się nie zdarzyło być tak, nie wiem... Napalonym? Podnieconym? Że nie myśleliście co robiliście...? Ja to czułem... I jak najbardziej tylko w DOZWOLONYCH granicach. Bo niby co? Zarzucacie mi że krzywdzę Ją świadomie. Na co mi ten dotyk jak obojgu nie sprawia przyjemności a wręcz przeciwnie? Otóż NIE! Wyobraźcie sobie że naprawdę tego nie chcę, bo tak jak wcześniej wspomniałem wiem jak Ona się czuje. Więc przestańcie mi zarzucać że szukam wymówki.(tak, mowa do zagubionej)
"Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa."
Bardzo doceniam Twoje słowa... Jest w nich trochę prawdy. Szanuję, że chcesz pomóc i nie wyrażasz swojego zdania emocjami jak "niektórzy". Ale naprawdę sobie nic nie wmawiam. Po prostu zbyt intensywnie ją dotykałem i stało się... I tak, umiem się przyznać do błędu, to moja wina i nieuwaga, ale to nie było umyślne. Bo nigdy bym Jej tak nie skrzywdził.
"Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona"
Gdyby tylko o moją przyjemność chodziło mógłbym zrezygnować ze wszystkiego. Ale chcę żeby Ona była ze mną Szczęśliwa i jej niczego nie brakowało. Na pewno wiesz o czym mówię.
I teraz chciałbym się odnieść co do słów kochanej zagubionej.
Z Twoich postów aż wieje pewnością siebie, zbyt dużą, ale może nie wiesz że to może prowadzić do zguby. Nie jestem z natury człowiekiem skorym do konfliktów ani denerwowania się, ale dla Ciebie zrobiłem wyjątek... Otóż w większości Twoich szanowna Pani wypowiedzi widnieje wciąż gadanina o "wydymać i zostawić" źle zinterpretowanym(wiem że to moja wina, za co bardzo przepraszam). Wieje to trochę laniem wody, na siłę chcesz się czegoś czepić.
"Nieumyślnie tak? A filmy porno też oglądasz nieumyślnie, masturbujesz się nieumyślnie? No bo tak... wszystko co złe, to te ręce niedobre nad którymi Ty nie panujesz."
Otóż (jak wnioskuję że, w przeciwieństwie do Ciebie) nie onanizuję się w żaden sposób. Znam inne sposoby dowartościowywania się.
"Ciesz się, że ona ma 17 lat i brak doświadczenia, bo ja bym Cię wyśmiała zwyczajnie w świecie."
I znowu ta kochana pewność siebie. To Twoje uważanie się za doświadczoną jest śmieszne... Bo w tym momencie to ja wyśmiewam Ciebie. Nie wiem, może jesteś w złej fazie cyklu... Ale to raczej nie jest usprawiedliwienie nawet jakby. Jeśli chodzi o mnie bardzo Cie przepraszam jeśli Cie uraziłem, ale może wolisz dobitnie powiedziane. Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić. Wiem że mnie nie znasz, ale czasami można spróbować zrozumieć obcych i dopuścić inne rozwiązania niż tylko jedno i uparcie w nie brnąć.
Bardzo dziękuję Wam wszystkim...(bez wyjątków)
Mam nadzieję że nie będziecie znów na mnie najeżdżać jak przed chwilą... Można przecie normalnie porozmawiać.
@marlenqa22 wyraziła swoje zdanie zupełnie bez emocji... I na takiej rozmowie myślę że nam wszystkim zależy
A i mam nadzieje @Okiem mezczyzny że teraz akapity są dobre i przepraszam za tamto ^^
Jeśli chodzi o moje słowa: "Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić" "
Źle mnie zrozumiałyście... Chodziło mi o to, że nie ma ryzyka po ślubie, że druga osoba może udawać, że tak naprawdę chodzi jej o jedno... Wiele jest takich przypadków że idą ze sobą do łóżka, a później jedno z nich odchodzi bo chciało tylko "zaliczyć". Nie miałem na myśli że przed seks przed ślubem to "dymanie"(Przepraszam @Mini za słowo)... Po prostu kwestia ostrożności. A Ona i ja traktujemy to jako rodzaj wyznania, że zależy nam naprawdę na uczuciu. A seks jest to dopełnienie, rozkosz gdy jest się na to w pełni gotowym i jest się w stanie ponieść jego ewentualne konsekwencje.
Wybacz, ale czy w dłuższym związku kochających się ludzi istnieje możliwość, że jedna strona chce tylko : zaliczyć?
Ja nie nawołuję do uprawiania seksu przez nastolatków, anie na 2-giej randce. To coś do czego trzeba dojrzeć fizycznie i emocjonalnie. Wielu ludzi potrzebuje do tego poczucia bezpieczeństwa i uczucia. Jednak co to ma wspólnego ze ślubem? Jakie ryzyko? Po ślubie myślisz, że ludzie się nie rozstają, że to gwarancja wiecznej miłości po grób?
Im bardziej się tłumaczysz tym bardziej myślę, że wszyscy dobrze Cię w tym temacie zrozumieliśmy. I bez złośliwości na prawdę mi Cię szkoda, że tak podchodzisz do miłości.
Co do zagubionej wypowiem się na końcu, bo widać tu ciągi feministyczne i skakanie do gardła. Z niektórymi chyba nie można rozmawiać spokojnie.
Feministką nie byłam i nie jestem. Jednak odbierając Twój post jako nie ściemę usprawiedliwiającą wędrujące rączki należy pomyśleć, że z jakiegoś powodu masz jakieś kompleksy/zahamowania naturalnych odruchów itd. itp. To nie znaczy, że pchanie rąk na piersi dziewczyny gdy ona tego nie chce jest dopuszczalne. Znaczy li tylko i wyłącznie, że takie ciągoty/marzenia są w tym wieku normalnie, bo rozbudza się seksualność u człowieka.
Otóż tak... Jak już powiedziałem sam nie chcę tego dotyku, wiem jak Ona się czuję. NIE CHCIAŁBYM żeby mnie DOTYKANO po MOJEJ strefie INTYMNEJ... Więc nie wmawiam sobie że nie chcę bo po prostu NIE CHCĘ
Masz 17 lat. Możesz być niegotowy na pieszczoty, psychicznie niedojrzały. I fajnie jak ktoś sobie zdaje z tego sprawę. Naprawdę. Super. Biorąc pod uwagę ile mamy nastoletnich mam i tatusiów. Tylko im więcej Cię czytam to tym bardziej mam wrażenie, że masz jakiś problem ze swoją seksualnością.
I teraz przechodzę do najważniejszego... Czy nigdy Wam się nie zdarzyło być tak, nie wiem... Napalonym? Podnieconym? Że nie myśleliście co robiliście...? Ja to czułem... I jak najbardziej tylko w DOZWOLONYCH granicach. Bo niby co? Zarzucacie mi że krzywdzę Ją świadomie. Na co mi ten dotyk jak obojgu nie sprawia przyjemności a wręcz przeciwnie? Otóż NIE! Wyobraźcie sobie że naprawdę tego nie chcę, bo tak jak wcześniej wspomniałem wiem jak Ona się czuje. Więc przestańcie mi zarzucać że szukam wymówki
Nie nie zdarzyło mi się.
A jeśli Tobie się zdarza to możliwe, że na innym poziomie świadomości. Twoja świadomość blokowana przez różne kwestie (także troskę o dziewczynę, ale także moim zdaniem własne problemy z seksualnością) nie chce kontaktu intymnego. Natomiast podświadomość, to nad czym nie do końca masz kontrolę chce.
Jeśli prawdę mówisz, że naprawdę nie zdajesz sobie z tego sprawy.
I teraz chciałbym się odnieść co do słów kochanej zagubionej.
Z Twoich postów aż wieje pewnością siebie, zbyt dużą, ale może nie wiesz że to może prowadzić do zguby.
Chłopcze. Z moich postów bije racjonalizm, a mój racjonalizm mi powiedział, że chłopak 17-letni z burzą hormonów, bardzo rozbudzonym w tym wieku popędem płciowym, nie może nie wiedzieć, że w jakiś sposób dotyka swoją dziewczynę.
Po tym co dopisałeś zaczynam mieć wątpliwości. Jednak to wskazuje, że coś jest nie tak z Twoim podejściem do seksu i intymności.
I nie chodzi mi o to, że powinieneś się rzucić na nią i mieć gdzieś jej potrzeby i to na co ona jest gotowa. Absolutnie nie. Jednak to, że ciekawość kobiecego ciała i popęd są w tym wieku normalne. Skoro Ty tak alergicznie i z niechęcią do tego podchodzisz to coś jest nie w porządku.
Nie jestem z natury człowiekiem skorym do konfliktów ani denerwowania się, ale dla Ciebie zrobiłem wyjątek... Otóż w większości Twoich szanowna Pani wypowiedzi widnieje wciąż gadanina o "wydymać i zostawić" źle zinterpretowanym(wiem że to moja wina, za co bardzo przepraszam). Wieje to trochę laniem wody, na siłę chcesz się czegoś czepić.
W tym poście niestety napisałeś to samo tylko innymi słowami. Ja Ci tylko próbuje powiedzieć, że seks to piękna forma okazania miłości w związku. I dla przyszłości tego związku nie ma znaczenia czy przed ślubem czy po. Ty to z jakichś powodów widzisz inaczej.
Otóż (jak wnioskuję że, w przeciwieństwie do Ciebie) nie onanizuję się w żaden sposób. Znam inne sposoby dowartościowywania się.
Filmów porno nie oglądam, ale masturbuję się bo ja wiem.. od 12 roku życia? I to nie sposób dowartościowania się. To zdrowy i normalny odruch u osoby, która odczuwa popęd płciowy. Taka sama potrzeba jak jedzenie i picie np. Tak też to co napisałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że z jakiegoś powodu coś w Twoim postrzeganiu seksu i seksualności człowieka nie gra.
I znowu ta kochana pewność siebie. To Twoje uważanie się za doświadczoną jest śmieszne... Bo w tym momencie to ja wyśmiewam Ciebie.
Nie wiem dlaczego jasne wyrażanie swojego zdania uważasz za pewność siebie. Gdyby mi facet powiedział, że nieumyślnie i nieświadomie mnie obmacuje to tak, wyśmiałabym go bo pomyślałabym (w większości wypadków słusznie), że mnie okłamuje. W Twoim wypadku może tak nie jest, jednak sądząc po całości masz problem. Więc nie wiem co gorsze.
Co do doświadczenia. Ono ma chyba o tyle znaczenie, że mam za sobą kilka związków, trochę więcej lat, czas pettingu i seksu za sobą i nie jestem : wydymana i zostawiona. A ślubu jeszcze nie było, choć w planach.
... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...
Nie mogę słuchać tych bajek o seksie po ślubie, a tym bardziej nie rozumiem Twojego podejścia - wydymać i zostawić- masakra.
Seks to coś pięknęgo, cudowny akt dwuch kochających się ludzi- to okazanie uczuć, miłości - jeśli naprawdę się kochacie to seks powinien być uwieńczeniem waszych uczuć.
Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa.
Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona
Dokładnie, dokładnie!!!
W sumie autor ma trochę takie dziwne podejście, bo niby po ślubie, a z drugiej strony nie może opanować nawet rączek? :P
Moim zdaniem, jeśli ktoś ma poglądy "poślubowe":P to nad fizycznością panuje tym bardziej. To tak samo jakby mówić, że się nie lubi ciastek, a wpierniczało się je po kilogram dziennie, po czym wmawiało, że się nad tym nie panuje :P
Uśmiech jest najprawdziwszym, kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy.
"A mnie zastanawia inna kwestia...
Zadajesz jej ból dotykając jej biustu?
Może trzeba dziewczynę do lekarza wysłać, bo to nie powinno tak być..."
Nie wyczuwam tu drwiny. Otóż troszkę źle zrozumiałaś, to jest ból mentalny, moralny. Fizyczny nie. Ale bardzo dziękuję za troskę, doceniam
Nie, to nie była drwina, daleko mnie do tego.
Jeżeli chodzi o ból mentalny to jeszcze gorzej - może mieć w przyszłości problemy w łóżku, choć niekoniecznie. Dotyk ukochanego chłopaka powinien sprawiać jej przyjemność, a nie stres.
A jak masz zamiar do tego ślubu panować nad wzrastającym pożądaniem i nierozładowanym popędem seksualnym - który daje znać o sobie, bo ręce się przypadkowo na biuście nie znalazły?
Póki co jesteś patetycznym 17-latkiem, którym targa burza hormonalna. Nie masz doswiadczenia żadnego - i w sprawie seksu, i w relacjach partnerskich. Masz za to wizję pożycia - moim zdaniem dziwną, ale to Twoja sprawa.
Życie z pewnością to zweryfikuje, cokolwiek Ci teraz nie powiemy, i tak nie trafi.
Jednak do szczesliwego zwiazku potrzeba nie tylko wielkiego uduchowienia i rozmów o mentalnym bólu, ale również zwykłych rozmów, szczerości - również przed samym sobą. Nie wypieraj się jak żaba błota swoich popędów, odruchów, pragnień - bo w Twoim wieku to absolutna norma. To tak, jakbyś zaprzeczył, że chodzisz na dwóch nogach.
Tworzysz sobie taką podwójną mentalność - wszystko, co nie pasuje Ci do wizerunku, jaki sobie obrałeś, zwalasz na podświadomość. Wzniosłością, patetycznymi deklaracjami nie da rady rozwiazać wszystkich problemów. A są większe - jak się okazuje na przykład, że po ślubie w łożku jest jedno wielkie rozczarowanie, że seks zamiast być radością jest frustracją i zaczątkiem małżeńskiego kryzysu. I wtedy również można wytłumaczyć sobie to mentalnym bólem i czynnością prozaiczną służącą prokreacji i łatać dziury w związku duchowością. Tylko to nie prowadzi do niczego poza większymi problemami.
Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu.
Wiem że związki również po ślubie się rozpadają ale zawsze jest ta większa pewność że partnerowi nie chodzi tylko o przyjemność seksualną, jeśli chodziłoby mu o to to raczej nie wiązałby się z kimś w ten sposób, zakładał rodziny itp, prawda? Mnie o to chodzi...
Co do "opanowania rączek" już napisałem w tamtej dłuższej wypowiedzi co wtedy czułem, zanim się to zdarzyło.
"wydymać i zostawić"
Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha... A tak naprawdę chodzi tylko o wcześniej wspomnianą przyjemność seksualną. Jak dojdzie tylko do stosunku to ta osoba która kłamie że kocha odchodzi... Tzw "zaliczenie". Bo jest takie dziwne przekonanie (wręcz okropne) że ile kto ma więcej partnerów seksualnych ten "kozak"... No to przepraszam... Właśnie taka osoba tak to traktuje. Taki "kozak" stosuje zasade "wydymać i zostawić". O to mi chodziło z tymi słowami.
"Seks to coś pięknęgo, cudowny akt dwuch kochających się ludzi- to okazanie uczuć, miłości - jeśli naprawdę się kochacie to seks powinien być uwieńczeniem waszych uczuć"
Kochana... Ja wiem co to jest seks. Tak właśnie go traktuję. Jako dopełnienie uczucia które jest między dwoma osobami... Seks jest właściwy tylko wtedy kiedy oboje są gotowi. Nie mają wątpliwości, kochają się i są w stanie ponieść ewentualne konsekwencje. Więc reasumując wiem to co starasz się przekazać. Przepraszam że tak to napisałem zawikle, mój błąd.
"Nie, to nie była drwina, daleko mnie do tego.
Jeżeli chodzi o ból mentalny to jeszcze gorzej - może mieć w przyszłości problemy w łóżku, choć niekoniecznie. Dotyk ukochanego chłopaka powinien sprawiać jej przyjemność, a nie stres. "
Otóż widzę że daleko Ci do tego, za co bardzo Ci dziękuję że traktujesz to poważnie. A więc tak, masz rację, powinien sprawiać przyjemność, ale jeśli jest to odpowiedni dotyk na odpowiedni czas. Jesteśmy oficjalnie ze sobą 2,5 miesiąca. Uczucie i stosowne do niego zachowane jest już prawie pół roku... Dla nas jest to za szybko na taki dotyk... Chyba rozumiesz Sama przyznała że kiedyś będzie on dla niej przyjemny. I ja sam również to wiem...
No i na koniec wypowiedź zagubionej
Chcialbym powiedzieć że cieszę się że znaleźliśmy wspólny język bez kąśliwej ironii, sarkazmu i zbędnych emocji. Przepraszam jeśli Cie czymś uraziłem...
A więc biorąc do kupy całą Twą wypowiedź, myślę że nie mam problemów ze swą seksualnością... Po prostu wolę być rozsądny i na starość powiedzieć sobie że nie żałuję niczego... Dzieci mieć wtedy kiedy sobie zaplanuję i mieć tylko jedną partnerkę w łóżku i być z nią już do końca. (wiem że może dla Was być to śmieszne... No ale cóż... Są takie przypadki, sam znam kilka).
"I nie chodzi mi o to, że powinieneś się rzucić na nią i mieć gdzieś jej potrzeby i to na co ona jest gotowa. Absolutnie nie. Jednak to, że ciekawość kobiecego ciała i popęd są w tym wieku normalne. Skoro Ty tak alergicznie i z niechęcią do tego podchodzisz to coś jest nie w porządku."
Hmm... Chyba źle wytłumaczyłem, nie do końca. Otóż tak... Moja dziewczyna jest ślicznie obdarowana pod względem Jej wyglądu, kształtów itp itd, czyli jeśli chodzi i tę warstwę zewnętrzną. Jest wyjątkowo zgrabna... Uwielbiam patrzeć na Nią, sprawia mi to ogromną przyjemność... Naprawdę podobają mi się Jej kształty, widzę chyba wszystkie widoczne atuty Jej ciała i je podziwiam. Jeśli chodzi o dotyk to nie ciągnie mnie do tego bo sam nie chcę żeby mnie dotykano w "tych" miejscach i Ona również nie chcę być dotykana... Więc nie kusi mnie żeby sprawiać Jej ból... Czy to jest powód do mówienia że mam problemy z seksualnością...?
"I to nie sposób dowartościowania się. To zdrowy i normalny odruch u osoby, która odczuwa popęd płciowy. Taka sama potrzeba jak jedzenie i picie np. Tak też to co napisałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że z jakiegoś powodu coś w Twoim postrzeganiu seksu i seksualności człowieka nie gra."
Wdg mnie taki odruch jest pewnego rodzaju zamachem na swoje morale, godność, honor... Nie byłaś kiedyś zła na siebie o to że się onanizujesz? Że pewnie jesteś od tego uzależniona...?(nie wiem czy jesteś, nie jest to oskarżenie).
Ja bym się czuł trochę dziwnie podejrzewam... I nie wiem czy dobrze odbieram to... Ale czy Ty sugerujesz to że jak się nie onanizuję to jest to kolejny dowód że mam problem z seksualnością...?
Droga @allmode jesteśmy ze sobą bardzo szczerzy, rozmawiamy na każdy temat... Właściwie to co jest między Nami opiera się głownie na tym, fizyczność jest dużo mniejszą częścią. Rozmawialiśmy też jak byśmy chcieli aby nasze stosunki seksualne wyglądały, jaki był ich charakter, jakie metody antykoncepcji, mamy w tych sprawach te same preferencje więc rozczarowania pod tym względem nie będzie. I jeszcze raz... Nie zwalam NICZEGO na podświadomość bo tak jak kilka razy już wspomniałem tu i wcześniej że sam takiego dotyku nie chcę... Tak trudno to zrozumieć...?
Hmmm to chyba wszystko...
Ostatnio edytowane przez Seishirou; 2010-06-05, 14:34.
A ja tak sobie teraz pomyślałam czytając to wszystko że może autor wątku jest wychowywany w atmosferze, że jeśli seks to tylko po ślubie i że wszystko co jest związane z pieszczotami jest niewłaściwe
Może ktoś z rodziny ciągle mu to wałkuje i on temu ślepo wierzy?? I doszukuje w sobie winy, że dotykanie dziewczyny to wielka zbrodnia.
Pytam, bo moja rodzina w której ja zostałam wychowana jest bardzo konserwatywna. Mama czekała do ślubu, babcia tak samo, ciocie itp też. Mi również to powtarzano, i byłam aż tym zamroczona.
Ale podrosłam, latka przybyły to i podejście się zmieniło.
Wiem jedno- ja w wieku 17 lat nawet chłopaka jeszcze nie miałam, więc nie miałam takich problemów.
Może zamiast robić igły z widły cieszcie się sobą? Wychodźcie do kina, na spacer, nad jezioro, przecież idą wakacje. W miejsca gdzie nie będziecie "kuszeni" tym że puszczą wam hamulce.
Bardzo młodzi jesteście jeszcze.. Wszystko przed wami
Hehe, nie nikt mnie nie wałkuje czymś takim Po prostu zrozum, jesteśmy ze sobą blisko... Ustaliliśmy granicę której nie chcemy przekraczać. Ja to zrobiłem i czuję się z tym źle. Razem też podjęliśmy decyzje o seksie po ślubie.
"Może zamiast robić igły z widły cieszcie się sobą? Wychodźcie do kina, na spacer, nad jezioro, przecież idą wakacje. W miejsca gdzie nie będziecie "kuszeni" tym że puszczą wam hamulce."
Może i tak, ale my od początku się tak przyzwyczailiśmy że chodzimy w miejsca w których jesteśmy sami ^^ Tak się zaczęło... W zimnie, chodziliśmy do parku gdzie nikogo nie ma, rozmawialiśmy itp. I tak nam chyba zostało... Ale dobry pomysł, doceniam bardzo No ale jeszcze pare tyg do wakacji ^^
Co do waszej decyzji o seksie po ślubie to bardzo to doceniam, ale jesteście jeszcze bardzo młodzi i naprawdę jeszcze wszystko może się zmienić.
Za 3- 4 lata będziecie inaczej patrzeć na świat niż teraz. Wiem, z doświadczenia. Nie pamiętam już siebie jako 17latki. Nie pamiętam co myślałam. Mam teraz 23 lata i jestem inną osobą niż kiedyś.
Kiedyś dla mnie życie to było jedna wielka beztroska impreza. Żyłam chwilą.
Dziś jest inaczej. Podjęłam wiele decyzji, które nie raz mnie samą zaskoczyły.
Dlatego może nie myśl za dużo, ciesz się że masz tą swoją drugą połóweczkę, spędzajcie dużo czasu ze znajomymi, może wspólny wypad gdzieś
Szczerze mówiąc mój pogląd na świat już się zmienił... Właśnie dzięki Niej. Zanim Ją poznałem byłem dzieckiem. Nie obchodziło mnie nic. Uprawiałem sport w którym mogłem się zabić przy każdej okazji, raz przez to w szpitalu wylądowałem... Dzięki Niej zacząłem cenić to co mam... W końcu to co mam to Ona. Sam po sobie widzę że zachowuję się inaczej, nieskromnie mówiąc sam zauważyłem że trochę wydoroślałem... Zerwałem z owym sportem, staram się każdą wolną chwilę spędzać z Nią. Myślę że jak się coś zmieni jeszcze to niewiele
Mam jeszcze pytanie... Bo chorowałem na mononukleozę. Czy wiecie z doświadczenia ile mniej więcej się zaraża tym? I jeśli się od Niej zaraziłem, nie chorowała na to(bo nie wiem, bo często pije od kolegów z tej samej butelki, tak też moja głupota tutaj ;\) to czy Ona może teraz zachorować po kontakcie ze mną? Bo jest taka możliwość że ma wirusa, sama nie choruje a zaraża. To jest hipotetyczne, tak myśleliśmy sobie z Nią ale bez wniosków bo brakuje nam niestety wiedzy. W szpitalu jak leżałem powiedzieli mi że nie da się powiedzieć ile będę zarażał bo to różnie. Ale tak mniej więcej...?
Wg. mnie niepotrzebnie sie wszyscy tutaj rozdrabniacie...
Skoro piszesz, ze lubicie namiętne pocałunki i te 'pieszczoty' to po prostu zrezugnujcie z tych pocałunkow. Starajcie sie nie doprowadzać do bardziej gorącego stanu, bo bynajmniej to Tobie nie pomaga.
Jezeli dziewczyna Cie kocha to zrozumie, że "gorący stan" nie jest dla Ciebie, bo nie możesz się opanować. (krótkie pocałunki i tyle) A to jest zupełnie zrozumiałe, że dwoje zdrowych, normalnych ludzi, kochających się... no po prostu ciągnie Was do Ciebie.
"wydymać i zostawić"
Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha...
W sumie powinno się budować związki na takim założeniu bardzo Cię kocham Misiniu, ale mam pewne obawy, że po stosunku płciowym patologicznie mnie zostawisz, toteż od moich cycków precz!
Wiem że związki również po ślubie się rozpadają ale zawsze jest ta większa pewność że partnerowi nie chodzi tylko o przyjemność seksualną, jeśli chodziłoby mu o to to raczej nie wiązałby się z kimś w ten sposób, zakładał rodziny itp, prawda? Mnie o to chodzi...
Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha... A tak naprawdę chodzi tylko o wcześniej wspomnianą przyjemność seksualną. Jak dojdzie tylko do stosunku to ta osoba która kłamie że kocha odchodzi... Tzw "zaliczenie". Bo jest takie dziwne przekonanie (wręcz okropne) że ile kto ma więcej partnerów seksualnych ten "kozak"... No to przepraszam... Właśnie taka osoba tak to traktuje. Taki "kozak" stosuje zasade "wydymać i zostawić". O to mi chodziło z tymi słowami.
Mam nadzieję, że Ci życie zweryfikuje ten pogląd. Ludzie albo się kochają albo nie. Nie mam ślubu, pewnie za kilka lat go wezmę, a wiem, że mój partner, z którym jestem dwa lata mnie kocha, i od czasu kiedy zaczęliśmy uprawiać seks nic się w tym względzie nie zmieniło.
Poza tym nie rozmawiamy o hipotetycznych przypadkach a o was. Czy sądzisz, że Twojej dziewczynie zależy na tym by Cię zaliczyć? Czy Tobie na tym zależy? Jeśli nie to wszystko co się między wami dzieje jest wyrazem miłości i fascynacji. Całą resztę, syf i zło tego świata zostawcie z boku.
Kochana... Ja wiem co to jest seks. Tak właśnie go traktuję. Jako dopełnienie uczucia które jest między dwoma osobami... Seks jest właściwy tylko wtedy kiedy oboje są gotowi. Nie mają wątpliwości, kochają się i są w stanie ponieść ewentualne konsekwencje. Więc reasumując wiem to co starasz się przekazać. Przepraszam że tak to napisałem zawikle, mój błąd.
Tak. Tylko, że gdybyś naprawdę to rozumiał to pisałbyś: czekamy z dziewczyną z seksem, chcemy do tego dojrzeć, nie jesteśmy gotowi.
Natomiast Ty piszesz: seks po ślubie bo przed to nigdy nie wiadomo czy Cię partner nie wydyma i nie zostawi, a po ślubie to jakaś pewność jest, że Cię traktuje poważnie. Smutne to.
Chcialbym powiedzieć że cieszę się że znaleźliśmy wspólny język bez kąśliwej ironii, sarkazmu i zbędnych emocji. Przepraszam jeśli Cie czymś uraziłem...
Nie uraziłeś, ale pomyśl o swoich kolegach, przeciętnych 17 latkach i pomyśl co byś pomyślał jakby, któryś wyskoczył z rewelacją: dotykałem dziewczynę, ale ja to tak niechcący...
A więc biorąc do kupy całą Twą wypowiedź, myślę że nie mam problemów ze swą seksualnością... Po prostu wolę być rozsądny i na starość powiedzieć sobie że nie żałuję niczego... Dzieci mieć wtedy kiedy sobie zaplanuję i mieć tylko jedną partnerkę w łóżku i być z nią już do końca. (wiem że może dla Was być to śmieszne... No ale cóż... Są takie przypadki, sam znam kilka).
Ja rozsądek pochwalam. I posiadanie 1 partnera (póki co się tak u mnie zapowiada), śmieszne nie jest. Po prostu coś niepokojącego jest w Twoim podejściu do seksu i seksualności, albo nieświadomie zamieszczasz taki przekaz w postach, albo faktycznie coś Cię w tej sferze blokuje.
Hmm... Chyba źle wytłumaczyłem, nie do końca. Otóż tak... Moja dziewczyna jest ślicznie obdarowana pod względem Jej wyglądu, kształtów itp itd, czyli jeśli chodzi i tę warstwę zewnętrzną. Jest wyjątkowo zgrabna... Uwielbiam patrzeć na Nią, sprawia mi to ogromną przyjemność... Naprawdę podobają mi się Jej kształty, widzę chyba wszystkie widoczne atuty Jej ciała i je podziwiam. Jeśli chodzi o dotyk to nie ciągnie mnie do tego bo sam nie chcę żeby mnie dotykano w "tych" miejscach i Ona również nie chcę być dotykana... Więc nie kusi mnie żeby sprawiać Jej ból... Czy to jest powód do mówienia że mam problemy z seksualnością...?
Może zapytam inaczej. Rozumiem, że na realny kontakt nie jesteś gotowy. Chcecie się powoli poznać i poczekać. Jednak czy nie wiem... zdarza Ci się o tym marzyć, fantazjować, wydaje Ci się to ekscytujące, podniecające?
Wdg mnie taki odruch jest pewnego rodzaju zamachem na swoje morale, godność, honor... Nie byłaś kiedyś zła na siebie o to że się onanizujesz? Że pewnie jesteś od tego uzależniona...?(nie wiem czy jesteś, nie jest to oskarżenie).
Ja bym się czuł trochę dziwnie podejrzewam... I nie wiem czy dobrze odbieram to... Ale czy Ty sugerujesz to że jak się nie onanizuję to jest to kolejny dowód że mam problem z seksualnością...?
Nie czuję się z tym dziwnie i nie jestem na siebie zła. Dlaczego miałabym być? Kiedyś miałam popęd nie miałam partnera, teraz mam partnera, ale nie zawsze jest przy mnie. Poza tym do doskonały sposób na poznanie tego co sprawia nam przyjemność, pomaga potem wskazać partnerowi co ma robić. No i przede wszystkim rozładowuje napięcie seksualne, które od okresu dojrzewania przez 3/4 albo i całe życie jest czymś normalnym i naturalnym.
I może się mylę (nie jestem seksuologiem), ale dla mnie to naprawdę dziwne, że 17 letni chłopak się nie onanizuje. Nie mówię tutaj o jakimś uzależnieniu itd. itp. Po prostu dla mnie to dziwne, nie odczuwać takiej potrzeby. No, ale to może jakaś koleżanka seksuolog się wypowie.
Rozmawialiśmy też jak byśmy chcieli aby nasze stosunki seksualne wyglądały, jaki był ich charakter, jakie metody antykoncepcji, mamy w tych sprawach te same preferencje więc rozczarowania pod tym względem nie będzie.
A to się akurat okaże w trakcie. Ja myślałam, że lubię li tylko i wyłącznie romantyzm och ach... A z biegiem czasu wyszedł diabełek ze mnie
... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...
Komentarz