Problem...

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty
  • Seishirou
    Przyczajenie
    • 2010-06
    • 5

    #1

    Problem...

    Witam Panie i Panów.

    Nie mogłem się zdecydować gdzie umieścić owy wątek, więc jeśli jest coś źle proszę o przeniesienie byle nie do kosza

    Mam 17 lat i moja dziewczyna również, chodzimy do klasy 1 LO. Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem. Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam). Ona siedzi przodem do mnie na kolanach, całujemy się i w tym samym czasie pieszczę ją bezpośrednio po brzuchu. Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"... I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust. Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku. Oboje uważamy że to za wcześnie. Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome. Nie chcę Jej krzywdzić, kocham Ją, wiem że oboje nie jesteśmy na to gotowi. Lecz jak to zdarzy się jeszcze raz to ja już nie wiem ;\ Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie. Boję się żeby nie zaczęła się bać mnie przy takich bliskościach, boję się także rysy na zaufaniu... Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.

    Pozdrawiam
    Kuba.
  • MyszkaMini
    Raczkowanie
    • 2009-07
    • 358

    #2
    Dot.: Problem...

    Ja widzę proste rozwiązanie, w czasie namiętnego pocałunku pieść ją po plecach i problem z głowy.

    Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
    Witam Panie i Panów.

    Nie mogłem się zdecydować gdzie umieścić owy wątek, więc jeśli jest coś źle proszę o przeniesienie byle nie do kosza

    Mam 17 lat i moja dziewczyna również, chodzimy do klasy 1 LO. Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem. Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam). Ona siedzi przodem do mnie na kolanach, całujemy się i w tym samym czasie pieszczę ją bezpośrednio po brzuchu. Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"... I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust. Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku. Oboje uważamy że to za wcześnie. Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome. Nie chcę Jej krzywdzić, kocham Ją, wiem że oboje nie jesteśmy na to gotowi. Lecz jak to zdarzy się jeszcze raz to ja już nie wiem ;\ Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie. Boję się żeby nie zaczęła się bać mnie przy takich bliskościach, boję się także rysy na zaufaniu... Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.

    Pozdraiam
    Kuba.
    Znasz wszystkich? Patrz, ja też tak zaczęłam, a nie mam 17 lat.

    Rozumiem, że pomiędzy uczuciem a 'wydymaniem' (okropne słowo) nie ma już nic?


    Zagubiona, otworzyłaś mi oczy
    Ostatnio edytowane przez MyszkaMini; 2010-06-04, 17:58.

    Komentarz

    • zagubiona89r
      Zakorzenienie
      • 2008-06
      • 4972

      #3
      Dot.: Problem...

      Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
      Zaczęliśmy inaczej niż wszyscy. Byliśmy przyjaciółmi i wkradła się między nas fizyczność typu namiętny pocałunek, pieszczenie, nie jakieś intymne... Po brzuchu, plecach... Otóż po jakimś czasie udało się, jesteśmy Razem.
      Chyba Cię rozczaruję, ale znam wiele par, które tak zaczynały. Ot. normalny sposób powstania wielu związków. Nic w tym ekstremalnie niezwykłego nie ma.

      Fizyczność bardzo się rozwinęła od tego czasu. I tutaj jest problem. Otóż lubimy bardzo namiętne pocałunki w których nie czujemy nic innego tylko siebie wzajemnie czasami wręcz nie panujemy do końca nad sobą(przynajmniej ja tak mam).
      Taa... o całej hiperprzestrzeni zapominasz pod wpływem pocałunku. Takie kity to wiesz... Koleżance sprzedawaj. Pocałunek to coś przyjemnego, niezwykłego, ale człowiek wie wtedy co robi.

      Jesteśmy rozsądni, liczy się dla nas uczucie. Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić"...
      Ty tak serio czy jaja sobie robisz? Seks po ślubie nie jest żadnym dowodem prawdziwości uczucia. Seks jest dla mnie jedną z piękniejszych form powiedzenia kocham cię, daje maksymalną bliskość, może być wyrazem czułości jak i pasji. I mówienie, że przed ślubem seks opiera się na :wydymać i zostawić, jest poniżające przede wszystkim dla Ciebie. Trzeba być mega infantylnym, patetycznym, nadętym i ograniczonym by tak klasyfikować ludzi. Bo jak rozumiem, każdą potencjalną dziewczynę nie dziewicę uważasz za wydymaną i zostawioną?

      Kończ waść wstydu sobie oszczędź.

      I pewnego razu zdarzyło się że nieumyślnie moje dłonie powędrowały za wysoko na Jej biust.
      Nieumyślnie tak? A filmy porno też oglądasz nieumyślnie, masturbujesz się nieumyślnie? No bo tak... wszystko co złe, to te ręce niedobre nad którymi Ty nie panujesz.

      Weź se chłopie wstydu nie rób.

      Zadałem Jej tym ból, w części też sobie bo ja również jeszcze nie chcę takiego dotyku.
      Taa... właśnie widać jak nie chcesz

      Zrobiłem to nieświadomie, było tak namiętnie że skupiałem się tylko na pocałunku, a rękami Ją pieściłem... Za 2 miesiące zdarzyło się to znów... I znów nie było to świadome.
      Może się warto do specjalisty zgłosić skoro tak dziwne i niewytłumaczalne rzeczy się dzieją, nad którymi nie panujesz?

      A tak na poważnie, chciałeś jej dotknąć w taki sposób i to zrobiłeś. Masz po prostu wyrzuty sumienia, bo przekroczyłeś granicę, której ona przekraczać nie chce, i żeby Cię nie wzięła za napalonego nastolatka jakoś to musisz wytłumaczyć.

      Ciesz się, że ona ma 17 lat i brak doświadczenia, bo ja bym Cię wyśmiała zwyczajnie w świecie.

      Powiedzcie co o tym myślicie, co mógłbym zrobić? Nie chcę Jej odbierać takiej przyjemności jak ta namiętność... Będę wdzięczny za poważne potraktowanie tego i z góry dziękuję za rady.
      Po prostu trzymaj ręce przy sobie. I nie wykręcaj się jakimś niedowładem czy amnezją bo to niedorzeczne. Nie chcesz jej krzywdzić to nie krzywdź. A skoro ona mówi, że nie chce to znaczy, że nie chce, a nie że może za 30 razem Ci się uda.
      Ostatnio edytowane przez zagubiona89r; 2010-06-04, 17:52.

      ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

      Komentarz

      • Honcia
        Zakorzenienie
        • 2009-03
        • 3705

        #4
        Dot.: Problem...

        Taaa...
        Więc (nie zaczyna się od "więc") dostajesz amnezji, bezwładu, paraliżu umysłu podczas pocałunku i nie panujesz nad rączkami swymi, które niegrzeczne wykorzystują moment i wędrują prosto na piersi dziewczyny Twej... co będzie jak zaczniesz oprawiać seks?? Dostaniesz zaniku pamięci i paraliżu reszty??

        Zgadzam się z zagubioną...







        Komentarz

        • zagubiona89r
          Zakorzenienie
          • 2008-06
          • 4972

          #5
          Dot.: Problem...

          Pierwotnie opublikowany przez MyszkaMini

          Zagubiona, otworzyłaś mi oczy
          A nie ma sprawy. Chłopaczek mi ciśnienie z deczka podniósł, ale już relax, take it easy..

          ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

          Komentarz

          • black memory
            Raczkowanie
            • 2009-10
            • 163

            #6
            Dot.: Problem...

            wsadzaj rece do kieszeni wtedy nigdzie nie zawędrująchyba że masz dziurawe kieszenie

            Komentarz

            • muszynianka
              Zakorzenienie
              • 2009-12
              • 19132

              #7
              Dot.: Problem...

              DAWNO SIĘ TAK NIE UŚMIAŁAM ja bym ucięła ręce żeby nie kusiło.
              No ale dobra wszystko mądre zostało już powiedziane :P
              http://www.suwaczki.com/ticker.php?pic=3i492n0abunotuuu

              Komentarz

              • Blondi2989
                Blond forever!
                • 2007-11
                • 4487

                #8
                Dot.: Problem...

                A mnie zastanawia inna kwestia...
                Zadajesz jej ból dotykając jej biustu?
                Może trzeba dziewczynę do lekarza wysłać, bo to nie powinno tak być...
                Mężatka. a jaka jest Twoja supermoc?

                Komentarz

                • Okiem mezczyzny
                  BAN stay
                  • 2010-06
                  • 20

                  #9
                  Dot.: Problem...

                  Spróbuje podejść do tego poważnie chociaż nadal myśle że to prowokacja jakiegoś trolla

                  W którymś momencie tracisz wątek:
                  Przybija mnie to... Ją zapewne też. Przyznaje że boli to Ją że nie chce, ale mówi też że mnie kocha i mi nadal ufa w pełni ale nie chce powtórek tego i że mi wierzy że nie robię tego świadomie.
                  To w końcu jak jest? Boli ją czy idzie wytrzymać?

                  Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
                  Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie.

                  Your choice - your loss

                  P.S. Następnym razem CHŁOPAKU jak piszesz jakieś story to używaj akapitów od czasu do czasu bo gałki oczne mi wypalasz tym makaronem.

                  Komentarz

                  • zagubiona89r
                    Zakorzenienie
                    • 2008-06
                    • 4972

                    #10
                    Dot.: Problem...

                    Pierwotnie opublikowany przez Okiem mezczyzny
                    To w końcu jak jest? Boli ją czy idzie wytrzymać?
                    Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.

                    Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
                    No niekoniecznie, bo jeśli dziewczyna naprawdę się nie czuje gotowa to powinien zaczekać. Natomiast ja się jej nie dziwię, że nie jest gotowa jak dla autora kontakty seksualne przed ślubem ograniczają się do: wydymać i zostawić.

                    Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie.
                    Moim zdaniem autor powinien po prostu dorosnąć. A nie głosić teorie o prawdziwości uczucia przypieczętowanego seksem poślubnym, i niedowładem rąk własnych bo on nie chciał, one same na piersi polazły.

                    ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

                    Komentarz

                    • Okiem mezczyzny
                      BAN stay
                      • 2010-06
                      • 20

                      #11
                      Dot.: Problem...

                      Pierwotnie opublikowany przez zagubiona89r
                      Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.
                      Ja rozumiem go i tak i tak, jakkolwiek, to pisałem z dozą humoru

                      Pierwotnie opublikowany przez zagubiona89r
                      Ja rozumię ten fragment (może mylnie), że ją to psychicznie boli, i że nie chce takiej formy pieszczot.

                      No niekoniecznie, bo jeśli dziewczyna naprawdę się nie czuje gotowa to powinien zaczekać. Natomiast ja się jej nie dziwię, że nie jest gotowa jak dla autora kontakty seksualne przed ślubem ograniczają się do: wydymać i zostawić.
                      Zagubiona89r, przeczytaj jeszcze raz to co on napisał. On się zaczął już w tym gubić (podkreśliłem w poprzednim moim poście gdzie).

                      Jeśli ta historia jest prawdziwa to oboje powinni dorosnąć.
                      P.S. Natury nie oszuka
                      Ostatnio edytowane przez Okiem mezczyzny; 2010-06-04, 21:19.

                      Komentarz

                      • misiaczek19ona
                        Raczkowanie
                        • 2008-04
                        • 37

                        #12
                        Dot.: Problem...

                        To po cholerę się całujecie jak tacy święto***liwi jesteście Zgłoście się do Rozmów w toku

                        Komentarz

                        • zagubiona89r
                          Zakorzenienie
                          • 2008-06
                          • 4972

                          #13
                          Dot.: Problem...

                          Pierwotnie opublikowany przez Okiem mezczyzny
                          Zagubiona89r, przeczytaj jeszcze raz to co on napisał. On się zaczął już w tym gubić (podkreśliłem w poprzednim moim poście gdzie).

                          Jeśli ta historia jest prawdziwa to oboje powinni dorosnąć.
                          P.S. Natury nie oszuka
                          Że koleś buja to ja wiem. No za długo na tym świecie żyję, żeby mi wmówił, że on za każdym razem nieświadomie i bezwolnie tam te łapy pcha i że on nie chce one same tak.

                          No ludzie. Bez przesady.

                          A co do natury, też tak myślę. Tylko, że która dziewczyna pójdzie dalej z chłopakiem głoszącym prawdy objawione, że przed ślubem to wydymać i zostawić.

                          No chyba, że ona głosi takie same. To ja polecam psychologa.

                          ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

                          Komentarz

                          • Okiem mezczyzny
                            BAN stay
                            • 2010-06
                            • 20

                            #14
                            Dot.: Problem...

                            Pierwotnie opublikowany przez zagubiona89r
                            Że koleś buja to ja wiem. No za długo na tym świecie żyję, żeby mi wmówił, że on za każdym razem nieświadomie i bezwolnie tam te łapy pcha i że on nie chce one same tak..
                            Ja obstawiam że on jest niewinny! To jej się same cy** przesuwają!

                            LMAO!

                            Komentarz

                            • kotek81
                              Zakorzenienie
                              • 2008-06
                              • 4690

                              #15
                              Dot.: Problem...

                              Pierwotnie opublikowany przez misiaczek19ona
                              To po cholerę się całujecie jak tacy święto***liwi jesteście Zgłoście się do Rozmów w toku
                              Dużo wniosłaś tym komentarzem nie ma co

                              Komentarz

                              • marlenqa22
                                Zadomowienie
                                • 2009-10
                                • 1326

                                #16
                                Dot.: Problem...

                                Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
                                Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa.

                                Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona
                                Szczęśliwa żona od 02.08.2014r.

                                1 lipiec 2022- czekamy na Ciebie maleństwo

                                Komentarz

                                • Seishirou
                                  Przyczajenie
                                  • 2010-06
                                  • 5

                                  #17
                                  Dot.: Problem...

                                  Ooo nieźle się nazbierało tego... A więc...

                                  "Ja widzę proste rozwiązanie, w czasie namiętnego pocałunku pieść ją po plecach i problem z głowy."

                                  Tak, myślałem o tym wcześniej i doszedłem do wniosku że tak będzie najlepiej... Ona bardzo lubi pieszczoty brzucha więc będę to nadrabiać normalnie na spokojnie.

                                  Jeśli chodzi o moje słowa:
                                  "Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić" "

                                  Źle mnie zrozumiałyście... Chodziło mi o to, że nie ma ryzyka po ślubie, że druga osoba może udawać, że tak naprawdę chodzi jej o jedno... Wiele jest takich przypadków że idą ze sobą do łóżka, a później jedno z nich odchodzi bo chciało tylko "zaliczyć". Nie miałem na myśli że przed seks przed ślubem to "dymanie"(Przepraszam @Mini za słowo)... Po prostu kwestia ostrożności. A Ona i ja traktujemy to jako rodzaj wyznania, że zależy nam naprawdę na uczuciu. A seks jest to dopełnienie, rozkosz gdy jest się na to w pełni gotowym i jest się w stanie ponieść jego ewentualne konsekwencje.

                                  Co do zagubionej wypowiem się na końcu, bo widać tu ciągi feministyczne i skakanie do gardła. Z niektórymi chyba nie można rozmawiać spokojnie.

                                  "wsadzaj recę do kieszeni wtedy nigdzie nie zawędrują, chyba że masz dziurawe kieszenie"

                                  Prosiłem o poważne potraktowanie tego... No ale chyba niektórych na to nie stać, mimo wszystko dziękuję za radę.

                                  Otóż tak... Jak już powiedziałem sam nie chcę tego dotyku, wiem jak Ona się czuję. NIE CHCIAŁBYM żeby mnie DOTYKANO po MOJEJ strefie INTYMNEJ... Więc nie wmawiam sobie że nie chcę bo po prostu NIE CHCĘ

                                  "A mnie zastanawia inna kwestia...
                                  Zadajesz jej ból dotykając jej biustu?
                                  Może trzeba dziewczynę do lekarza wysłać, bo to nie powinno tak być..."


                                  Nie wyczuwam tu drwiny. Otóż troszkę źle zrozumiałaś, to jest ból mentalny, moralny. Fizyczny nie. Ale bardzo dziękuję za troskę, doceniam

                                  "Spróbuje podejść do tego poważnie chociaż nadal myślę że to prowokacja jakiegoś trolla "

                                  Mhm... Nie to nie troll, zapewniam

                                  "To w końcu jak jest? Boli ją czy idzie wytrzymać?

                                  Kolego, przyjemność to jej właśnie odbierasz
                                  Słuchaj stary, masz prosty wybór: albo pozwolisz działać naturze albo będziesz kończył codziennie z Renią Rączkowską w toalecie."


                                  Od razu idzie rozpoznać faceta ^^

                                  Otóż nie, Ona nie czerpie JESZCZE z tego przyjemność, sama przyznała, że kiedyś na pewno będzie to miłe. Nie chcę jej krzywdzić. Zależy mi na niej... Na pewno mnie rozumiesz

                                  "To po cholerę się całujecie jak tacy święto***liwi jesteście Zgłoście się do Rozmów w toku"

                                  Hmmm nie chciałbym być niemiły ale jak już muszę... Albo nie... Nie powiem gdzie Ty się powinnaś Kochana zgłosić.

                                  I teraz przechodzę do najważniejszego... Czy nigdy Wam się nie zdarzyło być tak, nie wiem... Napalonym? Podnieconym? Że nie myśleliście co robiliście...? Ja to czułem... I jak najbardziej tylko w DOZWOLONYCH granicach. Bo niby co? Zarzucacie mi że krzywdzę Ją świadomie. Na co mi ten dotyk jak obojgu nie sprawia przyjemności a wręcz przeciwnie? Otóż NIE! Wyobraźcie sobie że naprawdę tego nie chcę, bo tak jak wcześniej wspomniałem wiem jak Ona się czuje. Więc przestańcie mi zarzucać że szukam wymówki.(tak, mowa do zagubionej)

                                  "Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
                                  Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa."


                                  Bardzo doceniam Twoje słowa... Jest w nich trochę prawdy. Szanuję, że chcesz pomóc i nie wyrażasz swojego zdania emocjami jak "niektórzy". Ale naprawdę sobie nic nie wmawiam. Po prostu zbyt intensywnie ją dotykałem i stało się... I tak, umiem się przyznać do błędu, to moja wina i nieuwaga, ale to nie było umyślne. Bo nigdy bym Jej tak nie skrzywdził.

                                  "Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona"

                                  Gdyby tylko o moją przyjemność chodziło mógłbym zrezygnować ze wszystkiego. Ale chcę żeby Ona była ze mną Szczęśliwa i jej niczego nie brakowało. Na pewno wiesz o czym mówię.

                                  I teraz chciałbym się odnieść co do słów kochanej zagubionej.
                                  Z Twoich postów aż wieje pewnością siebie, zbyt dużą, ale może nie wiesz że to może prowadzić do zguby. Nie jestem z natury człowiekiem skorym do konfliktów ani denerwowania się, ale dla Ciebie zrobiłem wyjątek... Otóż w większości Twoich szanowna Pani wypowiedzi widnieje wciąż gadanina o "wydymać i zostawić" źle zinterpretowanym(wiem że to moja wina, za co bardzo przepraszam). Wieje to trochę laniem wody, na siłę chcesz się czegoś czepić.

                                  "Nieumyślnie tak? A filmy porno też oglądasz nieumyślnie, masturbujesz się nieumyślnie? No bo tak... wszystko co złe, to te ręce niedobre nad którymi Ty nie panujesz."


                                  Otóż (jak wnioskuję że, w przeciwieństwie do Ciebie) nie onanizuję się w żaden sposób. Znam inne sposoby dowartościowywania się.

                                  "Ciesz się, że ona ma 17 lat i brak doświadczenia, bo ja bym Cię wyśmiała zwyczajnie w świecie."

                                  I znowu ta kochana pewność siebie. To Twoje uważanie się za doświadczoną jest śmieszne... Bo w tym momencie to ja wyśmiewam Ciebie. Nie wiem, może jesteś w złej fazie cyklu... Ale to raczej nie jest usprawiedliwienie nawet jakby. Jeśli chodzi o mnie bardzo Cie przepraszam jeśli Cie uraziłem, ale może wolisz dobitnie powiedziane. Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić. Wiem że mnie nie znasz, ale czasami można spróbować zrozumieć obcych i dopuścić inne rozwiązania niż tylko jedno i uparcie w nie brnąć.

                                  Bardzo dziękuję Wam wszystkim...(bez wyjątków)
                                  Mam nadzieję że nie będziecie znów na mnie najeżdżać jak przed chwilą... Można przecie normalnie porozmawiać.
                                  @marlenqa22 wyraziła swoje zdanie zupełnie bez emocji... I na takiej rozmowie myślę że nam wszystkim zależy

                                  A i mam nadzieje @Okiem mezczyzny że teraz akapity są dobre i przepraszam za tamto ^^

                                  Pozdrawiam

                                  Komentarz

                                  • zagubiona89r
                                    Zakorzenienie
                                    • 2008-06
                                    • 4972

                                    #18
                                    Dot.: Problem...

                                    Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
                                    Jeśli chodzi o moje słowa:
                                    "Jeśli chodzi o seks to tylko po ślubie, uznaliśmy że to dobry wzajemny dowód że zależy nam na uczuciu, a nie "wydymać i zostawić" "

                                    Źle mnie zrozumiałyście... Chodziło mi o to, że nie ma ryzyka po ślubie, że druga osoba może udawać, że tak naprawdę chodzi jej o jedno... Wiele jest takich przypadków że idą ze sobą do łóżka, a później jedno z nich odchodzi bo chciało tylko "zaliczyć". Nie miałem na myśli że przed seks przed ślubem to "dymanie"(Przepraszam @Mini za słowo)... Po prostu kwestia ostrożności. A Ona i ja traktujemy to jako rodzaj wyznania, że zależy nam naprawdę na uczuciu. A seks jest to dopełnienie, rozkosz gdy jest się na to w pełni gotowym i jest się w stanie ponieść jego ewentualne konsekwencje.
                                    Wybacz, ale czy w dłuższym związku kochających się ludzi istnieje możliwość, że jedna strona chce tylko : zaliczyć?

                                    Ja nie nawołuję do uprawiania seksu przez nastolatków, anie na 2-giej randce. To coś do czego trzeba dojrzeć fizycznie i emocjonalnie. Wielu ludzi potrzebuje do tego poczucia bezpieczeństwa i uczucia. Jednak co to ma wspólnego ze ślubem? Jakie ryzyko? Po ślubie myślisz, że ludzie się nie rozstają, że to gwarancja wiecznej miłości po grób?

                                    Im bardziej się tłumaczysz tym bardziej myślę, że wszyscy dobrze Cię w tym temacie zrozumieliśmy. I bez złośliwości na prawdę mi Cię szkoda, że tak podchodzisz do miłości.

                                    Co do zagubionej wypowiem się na końcu, bo widać tu ciągi feministyczne i skakanie do gardła. Z niektórymi chyba nie można rozmawiać spokojnie.
                                    Feministką nie byłam i nie jestem. Jednak odbierając Twój post jako nie ściemę usprawiedliwiającą wędrujące rączki należy pomyśleć, że z jakiegoś powodu masz jakieś kompleksy/zahamowania naturalnych odruchów itd. itp. To nie znaczy, że pchanie rąk na piersi dziewczyny gdy ona tego nie chce jest dopuszczalne. Znaczy li tylko i wyłącznie, że takie ciągoty/marzenia są w tym wieku normalnie, bo rozbudza się seksualność u człowieka.

                                    Otóż tak... Jak już powiedziałem sam nie chcę tego dotyku, wiem jak Ona się czuję. NIE CHCIAŁBYM żeby mnie DOTYKANO po MOJEJ strefie INTYMNEJ... Więc nie wmawiam sobie że nie chcę bo po prostu NIE CHCĘ
                                    Masz 17 lat. Możesz być niegotowy na pieszczoty, psychicznie niedojrzały. I fajnie jak ktoś sobie zdaje z tego sprawę. Naprawdę. Super. Biorąc pod uwagę ile mamy nastoletnich mam i tatusiów. Tylko im więcej Cię czytam to tym bardziej mam wrażenie, że masz jakiś problem ze swoją seksualnością.

                                    I teraz przechodzę do najważniejszego... Czy nigdy Wam się nie zdarzyło być tak, nie wiem... Napalonym? Podnieconym? Że nie myśleliście co robiliście...? Ja to czułem... I jak najbardziej tylko w DOZWOLONYCH granicach. Bo niby co? Zarzucacie mi że krzywdzę Ją świadomie. Na co mi ten dotyk jak obojgu nie sprawia przyjemności a wręcz przeciwnie? Otóż NIE! Wyobraźcie sobie że naprawdę tego nie chcę, bo tak jak wcześniej wspomniałem wiem jak Ona się czuje. Więc przestańcie mi zarzucać że szukam wymówki
                                    Nie nie zdarzyło mi się.

                                    A jeśli Tobie się zdarza to możliwe, że na innym poziomie świadomości. Twoja świadomość blokowana przez różne kwestie (także troskę o dziewczynę, ale także moim zdaniem własne problemy z seksualnością) nie chce kontaktu intymnego. Natomiast podświadomość, to nad czym nie do końca masz kontrolę chce.

                                    Jeśli prawdę mówisz, że naprawdę nie zdajesz sobie z tego sprawy.
                                    I teraz chciałbym się odnieść co do słów kochanej zagubionej.
                                    Z Twoich postów aż wieje pewnością siebie, zbyt dużą, ale może nie wiesz że to może prowadzić do zguby.
                                    Chłopcze. Z moich postów bije racjonalizm, a mój racjonalizm mi powiedział, że chłopak 17-letni z burzą hormonów, bardzo rozbudzonym w tym wieku popędem płciowym, nie może nie wiedzieć, że w jakiś sposób dotyka swoją dziewczynę.

                                    Po tym co dopisałeś zaczynam mieć wątpliwości. Jednak to wskazuje, że coś jest nie tak z Twoim podejściem do seksu i intymności.

                                    I nie chodzi mi o to, że powinieneś się rzucić na nią i mieć gdzieś jej potrzeby i to na co ona jest gotowa. Absolutnie nie. Jednak to, że ciekawość kobiecego ciała i popęd są w tym wieku normalne. Skoro Ty tak alergicznie i z niechęcią do tego podchodzisz to coś jest nie w porządku.

                                    Nie jestem z natury człowiekiem skorym do konfliktów ani denerwowania się, ale dla Ciebie zrobiłem wyjątek... Otóż w większości Twoich szanowna Pani wypowiedzi widnieje wciąż gadanina o "wydymać i zostawić" źle zinterpretowanym(wiem że to moja wina, za co bardzo przepraszam). Wieje to trochę laniem wody, na siłę chcesz się czegoś czepić.
                                    W tym poście niestety napisałeś to samo tylko innymi słowami. Ja Ci tylko próbuje powiedzieć, że seks to piękna forma okazania miłości w związku. I dla przyszłości tego związku nie ma znaczenia czy przed ślubem czy po. Ty to z jakichś powodów widzisz inaczej.

                                    Otóż (jak wnioskuję że, w przeciwieństwie do Ciebie) nie onanizuję się w żaden sposób. Znam inne sposoby dowartościowywania się.
                                    Filmów porno nie oglądam, ale masturbuję się bo ja wiem.. od 12 roku życia? I to nie sposób dowartościowania się. To zdrowy i normalny odruch u osoby, która odczuwa popęd płciowy. Taka sama potrzeba jak jedzenie i picie np. Tak też to co napisałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że z jakiegoś powodu coś w Twoim postrzeganiu seksu i seksualności człowieka nie gra.

                                    I znowu ta kochana pewność siebie. To Twoje uważanie się za doświadczoną jest śmieszne... Bo w tym momencie to ja wyśmiewam Ciebie.
                                    Nie wiem dlaczego jasne wyrażanie swojego zdania uważasz za pewność siebie. Gdyby mi facet powiedział, że nieumyślnie i nieświadomie mnie obmacuje to tak, wyśmiałabym go bo pomyślałabym (w większości wypadków słusznie), że mnie okłamuje. W Twoim wypadku może tak nie jest, jednak sądząc po całości masz problem. Więc nie wiem co gorsze.

                                    Co do doświadczenia. Ono ma chyba o tyle znaczenie, że mam za sobą kilka związków, trochę więcej lat, czas pettingu i seksu za sobą i nie jestem : wydymana i zostawiona. A ślubu jeszcze nie było, choć w planach.

                                    ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

                                    Komentarz

                                    • Biejatka
                                      Rozeznanie
                                      • 2009-05
                                      • 966

                                      #19
                                      Dot.: Problem...

                                      Nie mogę słuchać tych bajek o seksie po ślubie, a tym bardziej nie rozumiem Twojego podejścia - wydymać i zostawić- masakra.
                                      Seks to coś pięknęgo, cudowny akt dwuch kochających się ludzi- to okazanie uczuć, miłości - jeśli naprawdę się kochacie to seks powinien być uwieńczeniem waszych uczuć.
                                      http://www.suwaczek.pl/cache/0df210f264.png

                                      Komentarz

                                      • Biedrona_88
                                        Raczkowanie
                                        • 2010-03
                                        • 114

                                        #20
                                        Dot.: Problem...

                                        Pierwotnie opublikowany przez marlenqa22
                                        Po pierwsze- Ani twoja dziewczyna ani tym bardziej ty nie jesteście gotowi na jakiekolwiek pieszczoty włącznie z pocałunkami.
                                        Nie całujcie się wogle, bo z tego jak widać są same problemy. Nie wierzę w to że ty nie chcesz jej dotykać i to tak samo z siebie wychodzi.. Podświadomie tego chcesz a wmawiasz sobie usilnie że to jest bee i nie można.. Jasne że nie można bo ta dziewczyna nie jest do tego gotowa.

                                        Po drugie- skoro masz takie przekonania to nie siadaj obok swojej ukochanej, a trzymaj odległość- i ty będziesz bezpieczny i ona

                                        Dokładnie, dokładnie!!!
                                        W sumie autor ma trochę takie dziwne podejście, bo niby po ślubie, a z drugiej strony nie może opanować nawet rączek? :P
                                        Moim zdaniem, jeśli ktoś ma poglądy "poślubowe":P to nad fizycznością panuje tym bardziej. To tak samo jakby mówić, że się nie lubi ciastek, a wpierniczało się je po kilogram dziennie, po czym wmawiało, że się nad tym nie panuje :P
                                        Uśmiech jest najprawdziwszym, kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy.
                                        — Jan Twardowski

                                        KLIKNIJ PROSZĘĘĘĘĘ!!!!

                                        Bawię się z Luksją na Wizaz.pl Kliknij i pomóż mi!

                                        Komentarz

                                        • Blondi2989
                                          Blond forever!
                                          • 2007-11
                                          • 4487

                                          #21
                                          Dot.: Problem...

                                          Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
                                          "A mnie zastanawia inna kwestia...
                                          Zadajesz jej ból dotykając jej biustu?
                                          Może trzeba dziewczynę do lekarza wysłać, bo to nie powinno tak być..."

                                          Nie wyczuwam tu drwiny. Otóż troszkę źle zrozumiałaś, to jest ból mentalny, moralny. Fizyczny nie. Ale bardzo dziękuję za troskę, doceniam
                                          Nie, to nie była drwina, daleko mnie do tego.
                                          Jeżeli chodzi o ból mentalny to jeszcze gorzej - może mieć w przyszłości problemy w łóżku, choć niekoniecznie. Dotyk ukochanego chłopaka powinien sprawiać jej przyjemność, a nie stres.
                                          Mężatka. a jaka jest Twoja supermoc?

                                          Komentarz

                                          • allmode
                                            Wtajemniczenie
                                            • 2006-06
                                            • 2736

                                            #22
                                            Dot.: Problem...

                                            A jak masz zamiar do tego ślubu panować nad wzrastającym pożądaniem i nierozładowanym popędem seksualnym - który daje znać o sobie, bo ręce się przypadkowo na biuście nie znalazły?
                                            Póki co jesteś patetycznym 17-latkiem, którym targa burza hormonalna. Nie masz doswiadczenia żadnego - i w sprawie seksu, i w relacjach partnerskich. Masz za to wizję pożycia - moim zdaniem dziwną, ale to Twoja sprawa.
                                            Życie z pewnością to zweryfikuje, cokolwiek Ci teraz nie powiemy, i tak nie trafi.
                                            Jednak do szczesliwego zwiazku potrzeba nie tylko wielkiego uduchowienia i rozmów o mentalnym bólu, ale również zwykłych rozmów, szczerości - również przed samym sobą. Nie wypieraj się jak żaba błota swoich popędów, odruchów, pragnień - bo w Twoim wieku to absolutna norma. To tak, jakbyś zaprzeczył, że chodzisz na dwóch nogach.
                                            Tworzysz sobie taką podwójną mentalność - wszystko, co nie pasuje Ci do wizerunku, jaki sobie obrałeś, zwalasz na podświadomość. Wzniosłością, patetycznymi deklaracjami nie da rady rozwiazać wszystkich problemów. A są większe - jak się okazuje na przykład, że po ślubie w łożku jest jedno wielkie rozczarowanie, że seks zamiast być radością jest frustracją i zaczątkiem małżeńskiego kryzysu. I wtedy również można wytłumaczyć sobie to mentalnym bólem i czynnością prozaiczną służącą prokreacji i łatać dziury w związku duchowością. Tylko to nie prowadzi do niczego poza większymi problemami.
                                            Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu.

                                            Komentarz

                                            • Seishirou
                                              Przyczajenie
                                              • 2010-06
                                              • 5

                                              #23
                                              Dot.: Problem...

                                              Co do tego co napisałem o ślubie.

                                              Wiem że związki również po ślubie się rozpadają ale zawsze jest ta większa pewność że partnerowi nie chodzi tylko o przyjemność seksualną, jeśli chodziłoby mu o to to raczej nie wiązałby się z kimś w ten sposób, zakładał rodziny itp, prawda? Mnie o to chodzi...

                                              Co do "opanowania rączek" już napisałem w tamtej dłuższej wypowiedzi co wtedy czułem, zanim się to zdarzyło.

                                              "wydymać i zostawić"

                                              Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha... A tak naprawdę chodzi tylko o wcześniej wspomnianą przyjemność seksualną. Jak dojdzie tylko do stosunku to ta osoba która kłamie że kocha odchodzi... Tzw "zaliczenie". Bo jest takie dziwne przekonanie (wręcz okropne) że ile kto ma więcej partnerów seksualnych ten "kozak"... No to przepraszam... Właśnie taka osoba tak to traktuje. Taki "kozak" stosuje zasade "wydymać i zostawić". O to mi chodziło z tymi słowami.

                                              "Seks to coś pięknęgo, cudowny akt dwuch kochających się ludzi- to okazanie uczuć, miłości - jeśli naprawdę się kochacie to seks powinien być uwieńczeniem waszych uczuć"

                                              Kochana... Ja wiem co to jest seks. Tak właśnie go traktuję. Jako dopełnienie uczucia które jest między dwoma osobami... Seks jest właściwy tylko wtedy kiedy oboje są gotowi. Nie mają wątpliwości, kochają się i są w stanie ponieść ewentualne konsekwencje. Więc reasumując wiem to co starasz się przekazać. Przepraszam że tak to napisałem zawikle, mój błąd.

                                              "Nie, to nie była drwina, daleko mnie do tego.
                                              Jeżeli chodzi o ból mentalny to jeszcze gorzej - może mieć w przyszłości problemy w łóżku, choć niekoniecznie. Dotyk ukochanego chłopaka powinien sprawiać jej przyjemność, a nie stres. "


                                              Otóż widzę że daleko Ci do tego, za co bardzo Ci dziękuję że traktujesz to poważnie. A więc tak, masz rację, powinien sprawiać przyjemność, ale jeśli jest to odpowiedni dotyk na odpowiedni czas. Jesteśmy oficjalnie ze sobą 2,5 miesiąca. Uczucie i stosowne do niego zachowane jest już prawie pół roku... Dla nas jest to za szybko na taki dotyk... Chyba rozumiesz Sama przyznała że kiedyś będzie on dla niej przyjemny. I ja sam również to wiem...

                                              No i na koniec wypowiedź zagubionej

                                              Chcialbym powiedzieć że cieszę się że znaleźliśmy wspólny język bez kąśliwej ironii, sarkazmu i zbędnych emocji. Przepraszam jeśli Cie czymś uraziłem...

                                              A więc biorąc do kupy całą Twą wypowiedź, myślę że nie mam problemów ze swą seksualnością... Po prostu wolę być rozsądny i na starość powiedzieć sobie że nie żałuję niczego... Dzieci mieć wtedy kiedy sobie zaplanuję i mieć tylko jedną partnerkę w łóżku i być z nią już do końca. (wiem że może dla Was być to śmieszne... No ale cóż... Są takie przypadki, sam znam kilka).

                                              "I nie chodzi mi o to, że powinieneś się rzucić na nią i mieć gdzieś jej potrzeby i to na co ona jest gotowa. Absolutnie nie. Jednak to, że ciekawość kobiecego ciała i popęd są w tym wieku normalne. Skoro Ty tak alergicznie i z niechęcią do tego podchodzisz to coś jest nie w porządku."


                                              Hmm... Chyba źle wytłumaczyłem, nie do końca. Otóż tak... Moja dziewczyna jest ślicznie obdarowana pod względem Jej wyglądu, kształtów itp itd, czyli jeśli chodzi i tę warstwę zewnętrzną. Jest wyjątkowo zgrabna... Uwielbiam patrzeć na Nią, sprawia mi to ogromną przyjemność... Naprawdę podobają mi się Jej kształty, widzę chyba wszystkie widoczne atuty Jej ciała i je podziwiam. Jeśli chodzi o dotyk to nie ciągnie mnie do tego bo sam nie chcę żeby mnie dotykano w "tych" miejscach i Ona również nie chcę być dotykana... Więc nie kusi mnie żeby sprawiać Jej ból... Czy to jest powód do mówienia że mam problemy z seksualnością...?

                                              "I to nie sposób dowartościowania się. To zdrowy i normalny odruch u osoby, która odczuwa popęd płciowy. Taka sama potrzeba jak jedzenie i picie np. Tak też to co napisałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że z jakiegoś powodu coś w Twoim postrzeganiu seksu i seksualności człowieka nie gra."

                                              Wdg mnie taki odruch jest pewnego rodzaju zamachem na swoje morale, godność, honor... Nie byłaś kiedyś zła na siebie o to że się onanizujesz? Że pewnie jesteś od tego uzależniona...?(nie wiem czy jesteś, nie jest to oskarżenie).
                                              Ja bym się czuł trochę dziwnie podejrzewam... I nie wiem czy dobrze odbieram to... Ale czy Ty sugerujesz to że jak się nie onanizuję to jest to kolejny dowód że mam problem z seksualnością...?

                                              Droga @allmode jesteśmy ze sobą bardzo szczerzy, rozmawiamy na każdy temat... Właściwie to co jest między Nami opiera się głownie na tym, fizyczność jest dużo mniejszą częścią. Rozmawialiśmy też jak byśmy chcieli aby nasze stosunki seksualne wyglądały, jaki był ich charakter, jakie metody antykoncepcji, mamy w tych sprawach te same preferencje więc rozczarowania pod tym względem nie będzie. I jeszcze raz... Nie zwalam NICZEGO na podświadomość bo tak jak kilka razy już wspomniałem tu i wcześniej że sam takiego dotyku nie chcę... Tak trudno to zrozumieć...?

                                              Hmmm to chyba wszystko...
                                              Ostatnio edytowane przez Seishirou; 2010-06-05, 14:34.

                                              Komentarz

                                              • marlenqa22
                                                Zadomowienie
                                                • 2009-10
                                                • 1326

                                                #24
                                                Dot.: Problem...

                                                A ja tak sobie teraz pomyślałam czytając to wszystko że może autor wątku jest wychowywany w atmosferze, że jeśli seks to tylko po ślubie i że wszystko co jest związane z pieszczotami jest niewłaściwe

                                                Może ktoś z rodziny ciągle mu to wałkuje i on temu ślepo wierzy?? I doszukuje w sobie winy, że dotykanie dziewczyny to wielka zbrodnia.

                                                Pytam, bo moja rodzina w której ja zostałam wychowana jest bardzo konserwatywna. Mama czekała do ślubu, babcia tak samo, ciocie itp też. Mi również to powtarzano, i byłam aż tym zamroczona.

                                                Ale podrosłam, latka przybyły to i podejście się zmieniło.

                                                Wiem jedno- ja w wieku 17 lat nawet chłopaka jeszcze nie miałam, więc nie miałam takich problemów.

                                                Może zamiast robić igły z widły cieszcie się sobą? Wychodźcie do kina, na spacer, nad jezioro, przecież idą wakacje. W miejsca gdzie nie będziecie "kuszeni" tym że puszczą wam hamulce.

                                                Bardzo młodzi jesteście jeszcze.. Wszystko przed wami
                                                Szczęśliwa żona od 02.08.2014r.

                                                1 lipiec 2022- czekamy na Ciebie maleństwo

                                                Komentarz

                                                • Seishirou
                                                  Przyczajenie
                                                  • 2010-06
                                                  • 5

                                                  #25
                                                  Dot.: Problem...

                                                  Hehe, nie nikt mnie nie wałkuje czymś takim Po prostu zrozum, jesteśmy ze sobą blisko... Ustaliliśmy granicę której nie chcemy przekraczać. Ja to zrobiłem i czuję się z tym źle. Razem też podjęliśmy decyzje o seksie po ślubie.


                                                  "Może zamiast robić igły z widły cieszcie się sobą? Wychodźcie do kina, na spacer, nad jezioro, przecież idą wakacje. W miejsca gdzie nie będziecie "kuszeni" tym że puszczą wam hamulce."

                                                  Może i tak, ale my od początku się tak przyzwyczailiśmy że chodzimy w miejsca w których jesteśmy sami ^^ Tak się zaczęło... W zimnie, chodziliśmy do parku gdzie nikogo nie ma, rozmawialiśmy itp. I tak nam chyba zostało... Ale dobry pomysł, doceniam bardzo No ale jeszcze pare tyg do wakacji ^^

                                                  Komentarz

                                                  • marlenqa22
                                                    Zadomowienie
                                                    • 2009-10
                                                    • 1326

                                                    #26
                                                    Dot.: Problem...

                                                    Co do waszej decyzji o seksie po ślubie to bardzo to doceniam, ale jesteście jeszcze bardzo młodzi i naprawdę jeszcze wszystko może się zmienić.

                                                    Za 3- 4 lata będziecie inaczej patrzeć na świat niż teraz. Wiem, z doświadczenia. Nie pamiętam już siebie jako 17latki. Nie pamiętam co myślałam. Mam teraz 23 lata i jestem inną osobą niż kiedyś.

                                                    Kiedyś dla mnie życie to było jedna wielka beztroska impreza. Żyłam chwilą.

                                                    Dziś jest inaczej. Podjęłam wiele decyzji, które nie raz mnie samą zaskoczyły.

                                                    Dlatego może nie myśl za dużo, ciesz się że masz tą swoją drugą połóweczkę, spędzajcie dużo czasu ze znajomymi, może wspólny wypad gdzieś

                                                    A życie pokaże jak to się wszystko poukłada..
                                                    Szczęśliwa żona od 02.08.2014r.

                                                    1 lipiec 2022- czekamy na Ciebie maleństwo

                                                    Komentarz

                                                    • Seishirou
                                                      Przyczajenie
                                                      • 2010-06
                                                      • 5

                                                      #27
                                                      Dot.: Problem...

                                                      Szczerze mówiąc mój pogląd na świat już się zmienił... Właśnie dzięki Niej. Zanim Ją poznałem byłem dzieckiem. Nie obchodziło mnie nic. Uprawiałem sport w którym mogłem się zabić przy każdej okazji, raz przez to w szpitalu wylądowałem... Dzięki Niej zacząłem cenić to co mam... W końcu to co mam to Ona. Sam po sobie widzę że zachowuję się inaczej, nieskromnie mówiąc sam zauważyłem że trochę wydoroślałem... Zerwałem z owym sportem, staram się każdą wolną chwilę spędzać z Nią. Myślę że jak się coś zmieni jeszcze to niewiele

                                                      Mam jeszcze pytanie... Bo chorowałem na mononukleozę. Czy wiecie z doświadczenia ile mniej więcej się zaraża tym? I jeśli się od Niej zaraziłem, nie chorowała na to(bo nie wiem, bo często pije od kolegów z tej samej butelki, tak też moja głupota tutaj ;\) to czy Ona może teraz zachorować po kontakcie ze mną? Bo jest taka możliwość że ma wirusa, sama nie choruje a zaraża. To jest hipotetyczne, tak myśleliśmy sobie z Nią ale bez wniosków bo brakuje nam niestety wiedzy. W szpitalu jak leżałem powiedzieli mi że nie da się powiedzieć ile będę zarażał bo to różnie. Ale tak mniej więcej...?

                                                      Komentarz

                                                      • fiska
                                                        Zakorzenienie
                                                        • 2009-10
                                                        • 3015

                                                        #28
                                                        Dot.: Problem...

                                                        Wg. mnie niepotrzebnie sie wszyscy tutaj rozdrabniacie...
                                                        Skoro piszesz, ze lubicie namiętne pocałunki i te 'pieszczoty' to po prostu zrezugnujcie z tych pocałunkow. Starajcie sie nie doprowadzać do bardziej gorącego stanu, bo bynajmniej to Tobie nie pomaga.
                                                        Jezeli dziewczyna Cie kocha to zrozumie, że "gorący stan" nie jest dla Ciebie, bo nie możesz się opanować. (krótkie pocałunki i tyle) A to jest zupełnie zrozumiałe, że dwoje zdrowych, normalnych ludzi, kochających się... no po prostu ciągnie Was do Ciebie.
                                                        PODPISZ SIĘ I POMÓŻ!!!!
                                                        http://www.uniteddogs.com/stopkillingdogs/

                                                        W mieleckim schronisku mieszka ok. 150 bezdomnych zwierzaków
                                                        P
                                                        roszę zastanów się nad adopcją.
                                                        http://www.mielec.bezdomne.com/

                                                        Komentarz

                                                        • Tetrix
                                                          Rozeznanie
                                                          • 2009-06
                                                          • 874

                                                          #29
                                                          Dot.: Problem...

                                                          Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
                                                          "wydymać i zostawić"
                                                          Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha...
                                                          W sumie powinno się budować związki na takim założeniu bardzo Cię kocham Misiniu, ale mam pewne obawy, że po stosunku płciowym patologicznie mnie zostawisz, toteż od moich cycków precz!

                                                          Komentarz

                                                          • zagubiona89r
                                                            Zakorzenienie
                                                            • 2008-06
                                                            • 4972

                                                            #30
                                                            Dot.: Problem...

                                                            Pierwotnie opublikowany przez Seishirou
                                                            Co do tego co napisałem o ślubie.

                                                            Wiem że związki również po ślubie się rozpadają ale zawsze jest ta większa pewność że partnerowi nie chodzi tylko o przyjemność seksualną, jeśli chodziłoby mu o to to raczej nie wiązałby się z kimś w ten sposób, zakładał rodziny itp, prawda? Mnie o to chodzi...

                                                            Chyba muszę wytłumaczyć te słowa. Otóż są takie patologiczne przypadki na tym świecie, że osoba udaje przed drugą że ją kocha... A tak naprawdę chodzi tylko o wcześniej wspomnianą przyjemność seksualną. Jak dojdzie tylko do stosunku to ta osoba która kłamie że kocha odchodzi... Tzw "zaliczenie". Bo jest takie dziwne przekonanie (wręcz okropne) że ile kto ma więcej partnerów seksualnych ten "kozak"... No to przepraszam... Właśnie taka osoba tak to traktuje. Taki "kozak" stosuje zasade "wydymać i zostawić". O to mi chodziło z tymi słowami.
                                                            Mam nadzieję, że Ci życie zweryfikuje ten pogląd. Ludzie albo się kochają albo nie. Nie mam ślubu, pewnie za kilka lat go wezmę, a wiem, że mój partner, z którym jestem dwa lata mnie kocha, i od czasu kiedy zaczęliśmy uprawiać seks nic się w tym względzie nie zmieniło.

                                                            Poza tym nie rozmawiamy o hipotetycznych przypadkach a o was. Czy sądzisz, że Twojej dziewczynie zależy na tym by Cię zaliczyć? Czy Tobie na tym zależy? Jeśli nie to wszystko co się między wami dzieje jest wyrazem miłości i fascynacji. Całą resztę, syf i zło tego świata zostawcie z boku.


                                                            Kochana... Ja wiem co to jest seks. Tak właśnie go traktuję. Jako dopełnienie uczucia które jest między dwoma osobami... Seks jest właściwy tylko wtedy kiedy oboje są gotowi. Nie mają wątpliwości, kochają się i są w stanie ponieść ewentualne konsekwencje. Więc reasumując wiem to co starasz się przekazać. Przepraszam że tak to napisałem zawikle, mój błąd.
                                                            Tak. Tylko, że gdybyś naprawdę to rozumiał to pisałbyś: czekamy z dziewczyną z seksem, chcemy do tego dojrzeć, nie jesteśmy gotowi.

                                                            Natomiast Ty piszesz: seks po ślubie bo przed to nigdy nie wiadomo czy Cię partner nie wydyma i nie zostawi, a po ślubie to jakaś pewność jest, że Cię traktuje poważnie. Smutne to.

                                                            Chcialbym powiedzieć że cieszę się że znaleźliśmy wspólny język bez kąśliwej ironii, sarkazmu i zbędnych emocji. Przepraszam jeśli Cie czymś uraziłem...
                                                            Nie uraziłeś, ale pomyśl o swoich kolegach, przeciętnych 17 latkach i pomyśl co byś pomyślał jakby, któryś wyskoczył z rewelacją: dotykałem dziewczynę, ale ja to tak niechcący...

                                                            A więc biorąc do kupy całą Twą wypowiedź, myślę że nie mam problemów ze swą seksualnością... Po prostu wolę być rozsądny i na starość powiedzieć sobie że nie żałuję niczego... Dzieci mieć wtedy kiedy sobie zaplanuję i mieć tylko jedną partnerkę w łóżku i być z nią już do końca. (wiem że może dla Was być to śmieszne... No ale cóż... Są takie przypadki, sam znam kilka).
                                                            Ja rozsądek pochwalam. I posiadanie 1 partnera (póki co się tak u mnie zapowiada), śmieszne nie jest. Po prostu coś niepokojącego jest w Twoim podejściu do seksu i seksualności, albo nieświadomie zamieszczasz taki przekaz w postach, albo faktycznie coś Cię w tej sferze blokuje.

                                                            Hmm... Chyba źle wytłumaczyłem, nie do końca. Otóż tak... Moja dziewczyna jest ślicznie obdarowana pod względem Jej wyglądu, kształtów itp itd, czyli jeśli chodzi i tę warstwę zewnętrzną. Jest wyjątkowo zgrabna... Uwielbiam patrzeć na Nią, sprawia mi to ogromną przyjemność... Naprawdę podobają mi się Jej kształty, widzę chyba wszystkie widoczne atuty Jej ciała i je podziwiam. Jeśli chodzi o dotyk to nie ciągnie mnie do tego bo sam nie chcę żeby mnie dotykano w "tych" miejscach i Ona również nie chcę być dotykana... Więc nie kusi mnie żeby sprawiać Jej ból... Czy to jest powód do mówienia że mam problemy z seksualnością...?
                                                            Może zapytam inaczej. Rozumiem, że na realny kontakt nie jesteś gotowy. Chcecie się powoli poznać i poczekać. Jednak czy nie wiem... zdarza Ci się o tym marzyć, fantazjować, wydaje Ci się to ekscytujące, podniecające?

                                                            Wdg mnie taki odruch jest pewnego rodzaju zamachem na swoje morale, godność, honor... Nie byłaś kiedyś zła na siebie o to że się onanizujesz? Że pewnie jesteś od tego uzależniona...?(nie wiem czy jesteś, nie jest to oskarżenie).
                                                            Ja bym się czuł trochę dziwnie podejrzewam... I nie wiem czy dobrze odbieram to... Ale czy Ty sugerujesz to że jak się nie onanizuję to jest to kolejny dowód że mam problem z seksualnością...?
                                                            Nie czuję się z tym dziwnie i nie jestem na siebie zła. Dlaczego miałabym być? Kiedyś miałam popęd nie miałam partnera, teraz mam partnera, ale nie zawsze jest przy mnie. Poza tym do doskonały sposób na poznanie tego co sprawia nam przyjemność, pomaga potem wskazać partnerowi co ma robić. No i przede wszystkim rozładowuje napięcie seksualne, które od okresu dojrzewania przez 3/4 albo i całe życie jest czymś normalnym i naturalnym.

                                                            I może się mylę (nie jestem seksuologiem), ale dla mnie to naprawdę dziwne, że 17 letni chłopak się nie onanizuje. Nie mówię tutaj o jakimś uzależnieniu itd. itp. Po prostu dla mnie to dziwne, nie odczuwać takiej potrzeby. No, ale to może jakaś koleżanka seksuolog się wypowie.

                                                            Rozmawialiśmy też jak byśmy chcieli aby nasze stosunki seksualne wyglądały, jaki był ich charakter, jakie metody antykoncepcji, mamy w tych sprawach te same preferencje więc rozczarowania pod tym względem nie będzie.
                                                            A to się akurat okaże w trakcie. Ja myślałam, że lubię li tylko i wyłącznie romantyzm och ach... A z biegiem czasu wyszedł diabełek ze mnie

                                                            ... znam słowa, które jak atropina rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata. Po nich nie można już odejść ...

                                                            Komentarz

                                                            Przetwarzanie...